Krakowem do wyborów zarządzać będzie… zastępca odwołanego prezydenta
Stanisław Kracik – zastępca odwołanego prezydenta Aleksandra Miszalskiego – będzie zarządzał Krakowem do czasu rozpisania nowych wyborów. Komisarz, wskazany przez premiera Donalda Tuska, nie podoba się opozycji. Zaś w obozie władzy za chwilę może zacząć buzować z tego powodu, że każda z partii planuje wystawić swojego kandydata na prezydenta.
Referendum w Krakowie doprowadziło do odwołania nie tylko prezydenta Aleksandra Miszalskiego, ale także wszystkich jego zastępców. Teraz jeden z nich – Stanisław Kracik – wróci do ratusza w roli komisarza. Powołał go premier Donald Tusk.
– On na te kilkanaście tygodni przejmie wszystkie kompetencje i obowiązki prezydenta miasta Krakowa – poinformował szef rządu.
Stanisław Kracik to były poseł i samorządowiec. Był wojewodą małopolskim. Związany w przeszłości z Unią Wolności, później został członkiem Platformy Obywatelskiej. Powołanie byłego zastępcy Aleksandra Miszalskiego na komisarza krytykuje opozycja. Nie po to Krakowianie szli do referendum – stwierdził poseł Andrzej Adamczyk z Prawa i Sprawiedliwości.
– Jak tak może być, że zespół ludzi, który powinien przestać [sprawować władzę – radiomaryja.pl] – a przecież prezydent przestał rządzić miastem – dalej będzie miał wpływ na to miasto, dalej będzie procedował plany ogólne? – pytał polityk PiS.
Od ogłoszenia przegranej Aleksandra Miszalskiego premier Donald Tusk milczał. Według nieoficjalnych informacji szef Koalicji Obywatelskiej miał być wściekły na prezydenta Krakowa, którego wspierał w kampanii. Dopiero po dwóch dniach premier skomentował wynik referendum.
– Taka jest demokracja. Czasami podejmuje się decyzje nietrafione, czasami się podejmuje decyzje niepopularne – powiedział szef rządu.
Koalicja Obywatelska planuje zrehabilitować się wizerunkowo i politycznie po porażce. Partia szuka kandydata, który mógłby wygrać z poparciem koalicjantów. Referendum nie odwołało rady miasta, w której większość ma KO. To może jej ułatwić walkę o fotel prezydenta. Tymczasem Lewica i Polska 2050 najprawdopodobniej wystawią swoich kandydatów. To nie podoba się politykom partii Donalda Tuska.
– To jest pierwsza przeszkoda, że są tacy, którzy nie wytrzymują ciśnienia i zgłaszają chęć – stwierdził poseł Mariusz Witczak z KO.
Również PSL chce walczyć o Kraków. Ludowcy mogliby wystawić związanego z Krakowem posła Ireneusza Rasia, który w przeszłości był członkiem Platformy Obywatelskiej. Wewnątrz koalicji szykuje się poważny konflikt – przewiduje filozof polityki, Zbigniew Orbik.
– W najbliższych wyborach będziemy świadkami nawet dość ostrej walki o Kraków – ocenił ekspert.
Referendum jest sygnałem ostrzegawczym dla obozu władzy. Według OGB co czwarty mieszkaniec Krakowa, który zagłosował w minioną niedzielę, zrobił to z powodu sprzeciwu wobec aktualnej polityki rządu.
– Nie wolno tego absolutnie lekceważyć. Ale jeżeli ktoś chce z tego wyciągać daleko idące wnioski co do ogólnopolskiej sceny politycznej, to się może sporo pomylić – mówił przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, Zbigniew Konwiński.
Tymczasem, według prof. Zbigniewa Orbika, Kraków jako miasto wojewódzkie pokazał, że przy tak dużej społeczności można się zmobilizować i odwołać swojego włodarza.
– Można spodziewać się, że nastąpi efekt domina i kolejne miasta rządzone przez prezydentów wywodzących się, zwłaszcza z KO, mogą zechcieć powtórzyć krakowski scenariusz – uważa ekspert.
Niewykluczone, że już za niedługo będziemy mieli kolejne referendum, tym razem w Rzeszowie. Opozycja chce odwołania prezydenta Konrada Fijołka, popieranego w kampanii przez KO.
TV Trwam News



