Kraje UE wycofują się z SAFE – czy Polska pójdzie ich śladem?
Polska potrzebuje silnej i nowoczesnej armii. Co do tego zgadzają się wszystkie strony sceny politycznej. Rozbieżność dotyczy kosztów i suwerenności w podejmowaniu decyzji. Stąd spór o unijny program SAFE.
Donald Tusk chce, by Polska za wszelką cenę korzystała z kredytu w ramach programu SAFE. Kredytu kosztownego, co zraziło niektóre stolice, także Berlin.
– Jeżeli spojrzymy na te kraje, które nie przystępują do tego programu, to nie tylko Niemcy, to tez Holandia czy Szwecja. Wychodzą z założenia, że ten program po prostu nie jest dobry z punktu widzenia finansowego – mówi prof. Marcin Szewczak.
Program SAFE to ogromne zagrożenie dla polskiej suwerenności. Podobnie, jak w przypadku KPO, zawiera mechanizm warunkowości. Ewentualna zmiana rządu w Polsce ponownie może doprowadzić do politycznej decyzji o zablokowaniu środków.
– Nie dość, że kwestie obronności nie są w kompetencjach UE, to jeszcze mielibyśmy kaganiec, kaganiec, który uniemożliwiałby nam działania w dziedzinie obronności jeśli nie spełnilibyśmy tych wytycznych warunkowości, które wpłynęłyby z UE – dodaje.
Gdy opozycja mówi o zagrożeniach dla suwerenności i nieopłacalności programu SAFE, rządzący przekonują, że to dążenie do polexitu. Straszenie Polaków ma dać koalicji obywatelskiej poparcie w wyborach.
– Mimo tego, że Tusk jest niepopularny, a więcej Polaków, którzy nie są zwolennikami Tuska jest zwolennikami Unii, to niech głosują na obóz unijny – ocenia prof. Mieczysław Ryba.
Rząd Donalda Tuska ma dziś problem, ceny na stacjach paliw poszły w górę, służba zdrowia znajduje się w zapaści, Polacy coraz głębiej muszą zaglądać do kieszeni. Donald Tusk zamiast jednak rozwiązywać realne problemy, obrał znaną już strategię straszenia opozycją.
TV Trwam News




