fot. Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kolejne dziecko uratowane w łonie matki

W Polsce po raz trzeci ocalono życie dziecka w łonie matki, która zmarła kilka tygodni przed porodem. Takie przypadki wcześniej miały miejsce w Słupsku i w Warszawie. Wrocławski jednak był najtrudniejszy. Lekarzom ze Szpitala Uniwersyteckiego udało się uratować dziecko z bardzo wczesnego etapu rozwoju.

Chora na nowotwór 41-letnia kobieta będąca w 17 tygodniu ciąży trafiła do szpitala z uszkodzeniem mózgu.  Pacjentka była nieprzytomna i nie mogła oddychać. Lekarze rozpoznali śmierć mózgu i zaprzestali działań ratujących życie odłączając aparaturę medyczną. Zespół pod kierunkiem prof. Andrzeja Küblera podjął decyzję o ratowaniu życia dziecka:

– A co oznaczało ratowanie tego dziecka? To oznaczało, że my przy podejrzeniu śmierci mózgu, bo my podejrzewaliśmy, nie potwierdzaliśmy, ale podejrzewaliśmy, że są wszystkie objawy. Mózg nie działa, ale możemy podtrzymywać serce, możemy podtrzymywać inne organy, tak, żeby dać szansę dziecku na rozwój taki, żeby mogło żyć poza organizmem matki – wyjaśnia prof. dr hab. Andrzej Kübler, Kierownik Katedry i Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Pacjentkę umieszczono na oddziale anestezjologii pod stałym monitoringiem. Codziennie zespół specjalistów badał profil  biofizyczny dziecka: USG serca, mózgu i płuc oraz łożyska matki. Przez 55 dni udało się podtrzymywać ciążę w łonie matki:

– W pewnym momencie – pamiętam decyzja dyżurowa, w nocy telefon, że jest jednak zaburzenie w tętnie, a był to już 27 tydzień. Dłużej nie można było czekać. Stwierdziliśmy: to już jest to (…) – osiągnęliśmy taki wiek ciąży, który daje szansę przeżycia – wspomina prof. Mariusz Zimmer, Kierownik Katedry Ginekologii i Położnictwa.

9 stycznia, czyli 14 tygodni przed terminem wykonano cięcie cesarskie ratując dziecko. Waga chłopca nie przekraczała kilograma. Na oddziale neonatologii zaczęła się dalsza walka o jego życie.

– Ciężka droga, którą przeszedł tu z nami jako skrajny wcześniak, niedojrzały wcześniak obciążony niewydolnością wielonarządową własnej mamy i tak naprawdę w 2 miesiącu życia udało nam się uwolnić go od respiratora – mówi prof. Barbara Królak – Olejnik, Kierownik Katedry i Kliniki Neonatologii.

O swojego syna walczył jego ojciec. Dopóki podtrzymywano funkcje życiowe matki, towarzyszył swojej żonie i dziecku cały czas. Później czuwał przy nim i czytał synkowi bajki.

– Zajmował się nim od pierwszych dni życia. Rodzice takich wcześniaków różnie tutaj reagują. On był po prostu od pierwszych dni życia gotowy na tą pomoc nam wszystkim i na zajmowanie się dzieckiem. Tak było do samego końca – podkreśla Justyna Wielądek, pielęgniarka koordynująca.

– A był z nim nie tylko tata, ale cała jego rodzina, która go bardzo mocno wspierała w tych działaniach i była z nim myślami, sercem, duszą cały czas – dodaje prof. Barbara Królak – Olejnik.

Po trzech miesiącach chłopiec ważący 3 kilogramy  mógł opuścić szpital. Czeka go jeszcze długa droga rehabilitacji. Pod opieką kochającego ojca ma szansę na normalne, szczęśliwe życie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj