By Monisiolek - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=26504622

Katowice: rozprawa odwoławcza b. zomowca oskarżonego o strzelanie w kopalni Wujek

Przed Sądem Apelacyjnym rozpoczęła się dziś rozprawa odwoławcza w procesie byłego członka plutonu specjalnego ZOMO Romana S., oskarżonego o strzelanie do górników z kopalni Wujek w grudniu 1981 r. Kilka miesięcy temu sąd I instancji skazał go na trzy i pół roku więzienia.

Pacyfikacja Wujka była największą tragedią stanu wojennego. Od milicyjnych kul zginęło wtedy dziewięciu protestujących górników, a 21 zostało rannych.

Dzisiejsza rozprawa rozpoczęła się z półgodzinnym opóźnieniem – sąd czekał na konwój, który dowiózł oskarżonego z aresztu. Na sali sądowej jest tylko kilku dziennikarzy – z powodu epidemii sąd znacząco ograniczył liczbę publiczności, wydawane były karty wstępu.

Nieprawomocny wyrok ws. S. zapadł w grudniu przed Sądem Okręgowym w Katowicach. Zaskarżył go zarówno prokurator IPN, jak i obrona. Oskarżyciel nie zgadza się z kwalifikacją prawną przyjętą przez sąd I instancji, który uznał, że czyn Romana S. nie stanowił zbrodni przeciwko ludzkości. Prokurator uważa też, że wymierzona oskarżonemu kara jest rażąco łagodna – domaga się skazania go na 10 lat więzienia.

Obrona w swej apelacji wnosi o umorzenie postępowania lub uniewinnienie S., a gdyby sąd się na to nie zgodził – wymierzenia oskarżonemu łagodniejszej kary, 2 lat więzienia. Już przed sądem I instancji obrońca oskarżonego złożył wniosek o umorzenie postępowania – argumentując, że kwestia odpowiedzialności jego klienta była już badana przez prokuraturę w Niemczech, gdzie przez lata mieszkał S.

Sąd okręgowy się na to nie zgodził i w orzeczeniu z 13 grudnia wymierzył S. karę 7 lat więzienia i złagodził ją o połowę na mocy ustawy amnestyjnej z 1989 r. Sąd zakazał też S. zajmowania stanowisk związanych z ochroną bezpieczeństwa i porządku publicznego na 10 lat. Na poczet kary zaliczył mu okres aresztowania.

Przed rozprawą apelacyjną obrona złożyła kilka wniosków dowodowych – chodzi m.in. o uzyskanie dokumentów z niemieckiej prokuratury, przesłuchanie innego b. członka plutonu specjalnego Jana P. oraz powołanie biegłego, który oceni wiarygodność Jacka Jaworskiego. To jeden z taterników, którzy złożyli w procesie zeznania obciążające część oskarżonych. Wnioskom obrony sprzeciwia się prokuratur Dariusz Psiuk i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego mec. Janusz Margasiński. Decyzję w tej sprawie sąd podejmie po krótkiej przerwie.

Roman S. został oskarżony o to, że „16 grudnia 1981 r. w Katowicach, będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego, (…) członkiem plutonu specjalnego Pułku Manewrowego KW MO w Katowicach, działając wspólnie z innymi członkami tego plutonu, dopuścił się zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na stosowaniu represji i naruszaniu praw człowieka”. Chodzi o udział oskarżonego „w pobiciu strajkujących górników kopalni Wujek”. Roman S. – jak napisano w akcie oskarżenia – „użył niebezpiecznego narzędzia w postaci broni palnej, oddając strzały w kierunku wyżej wymienionej grupy osób, narażając je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia”.

Większość członków plutonu specjalnego ZOMO, którzy odpowiadali za strzelanie do górników z Wujka, została już wcześniej osądzona. W czerwcu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał prawomocnie b. dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył kary od 3,5 do 4 lat więzienia. To C. dał sygnał do otwarcia ognia, a zmowa milczenia uniemożliwiła wskazanie, kto konkretnie strzelał i zabił lub ranił górników – wynika z procesu. Wniesione kasacje oddalił w 2009 r. Sąd Najwyższy – wyrok stał się ostateczny blisko 28 lat po tragedii.

Roman S., który ma niemieckie obywatelstwo, od lat mieszkał w Niemczech; ma osobny proces, ponieważ przez lata był ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania. Został zatrzymany 17 maja ub.r. w Chorwacji. Władze tego kraju wydały go polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Jego proces rozpoczął się we wrześniu. Procesu uniknął jeden członek plutonu specjalnego – przebywający za granicą Jan P., którego sprawa została prawomocnie umorzona.

PAP

drukuj