fot. PAP/Leszek Szymański

Katastrofa ekologiczna po awarii w warszawskiej oczyszczalni „Czajka”

Do Wisły wciąż trafiają duże ilości ścieków. Uszkodzeń w warszawskiej oczyszczalni „Czajka” nie uda się naprawić w ciągu kilku dni. Służby ostrzegają, by na odcinku od Warszawy do Gdańska nie pić i nie używać do mycia wody bezpośrednio z rzeki. Jakość wody w Wiśle jest na bieżąco monitorowana.

Do awarii jednego z kolektorów przesyłającego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka” doszło we wtorek rano. Ścieki w związku z awarią skierowano do drugiego kolektora, ale i ten wczoraj przestał działać. Tak twierdzi prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

– Z sytuacją kryzysową mieliśmy do czynienia od wczoraj, od godzin rannych, w momencie kiedy drugi rurociąg przestał funkcjonować – mówił prezydent Warszawy.

Dlatego też zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podjął decyzję o zrzucie nieczystości do Wisły. Do rzeki trafia 3 tys. litrów nieczystości na sekundę. Główny inspektorat ochrony środowiska o sprawie dowiedział się po ponad 24 godzinach – zaznaczył główny inspektor ochrony środowiska Paweł Ciećko.

– Ale wyniki już mamy i wyniki nie napajają żadnym optymizmem. To świadczy o tym, że na dobę zrzucanych jest ponad 260 tys. metrów sześciennych nieoczyszczonego surowego ścieku do Wisły – wskazał Paweł Ciećko.

Służby monitorują jakość wody w Wiśle. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzega.

 

„W Wiśle, od Warszawy w stronę Gdańska, unikaj kąpieli i sportów wodnych. Nie pij i nie używaj do mycia wody z rzeki” – czytamy w twitterowym wpisie RCB.

Zagrożeniem dla człowieka są zwłaszcza bakterie, jakie trafiły do wody.

– Czyli bakterie fekalne, bakterie koli, czy bakterie salmonelli, które po przedostaniu się do naszego organizmu mogą nam zrobić spustoszenie – dodał Paweł Ciećko.

Ta sytuacja nie dotyczy tylko Warszawy, Dlatego też – jak poinformował szef kancelarii premiera Michał Dworczyk – premier Mateusz Morawiecki zwołał sztab kryzysowy w KPRM.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zataił przed opinią publiczną skalę awarii w „Czajce”.

Mija trzecia doba, a my tak naprawdę nie wiemy nic o tym, co się stało i dlaczego – mówią radni PiS, zapowiadając jednocześnie wniosek o informację prezydenta miasta w tej sprawie.

– Władze miasta ukrywały przed mieszkańcami, ukrywały przed władzami centralnymi to, że doszło do katastrofy ekologicznej. To jest niedopuszczalne. Pan prezydent powinien za to odpowiedzieć – podkreślił Michał Szpądrowski, radny m.st. Warszawy.

Tymczasem prezydent Warszawy uspokaja, że nie ma powodów do paniki, że sytuacja jest opanowana.

– Na pewno nie ma żadnego zagrożenia, jeśli chodzi o jakość wody w Warszawie, ponieważ wszystkie ujęcia wody pitnej są powyżej tego zrzutu – mówił Rafał Trzaskowski.

Tymczasem już w 2011 roku fachowcy od instalacji w oczyszczalniach ścieków, m.in. inżynier Janusz Waś, protestowali przeciwko technologii zastosowanej do budowy oczyszczalni „Czajka”, gdy ta była jeszcze w fazie projektu. Już wtedy przestrzegano, że ta budowa to bomba ekologiczna.

– Oczyszczalnia „Czajka” jest mniej więcej dwa razy za mała na tę sieć, którą ma obsługiwać. Pomysł transportu ścieków zasyfonowany pod rzeką – zasyfonowanie to znaczy, że rurociąg idzie w dół, poziomo i potem znowu do góry – takie rozwiązanie transportu ścieków było z góry skazane na niepowodzenie, na awarię w przyszłości – zaznaczył inż. Janusz Waś.

I do awarii faktycznie doszło. Teraz fala zanieczyszczeń płynie teraz do Płocka. Tam woda z Wisły używana jest do picia w 40 proc. Z kolei w województwie kujawsko-pomorskim woda wiślana wykorzystywana jest głównie do celów rolniczych i celów przemysłowych.

– Te ścieki na razie do województwa kujawsko-pomorskiego nie dopłynęły. W tej chwili intensywnie pobierane są, czy pobrane zostały, próby przez Sanepid z Zalewu Włocławskiego oraz przez GIOŚ – powiedział Mikołaj Bogdanowicz, wojewoda kujawsko-pomorski.

W okolicach 6-7 września fala zanieczyszczeń ma dotrzeć do Gdańska. Także tam wojewoda pomorski Dariusz Drelich zwołał sztab kryzysowy.

– Dzisiaj wszystkie służby i zespół ma przede wszystkim na celu opracować strategię zabezpieczenia, monitorowania, oceny skutków, które może wywołać to zanieczyszczenie – podkreślił Dariusz Drelich.

Pomorski Inspektorat Sanitarny będzie przeprowadzał regularne badania wody. Już teraz wiadomo, że kolektorów w oczyszczalni „Czajka” nie uda się naprawić w ciągu kilku dni. Cała inwestycja kosztowała 3 mld zł, a od uruchomienia oczyszczalni minęło przecież 6 lat.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj