fot. x.com/RBakiewicz

Jeszcze w tym tygodniu ministrowie wyznaczeni przez premiera Donalda Tuska zamierzają hurtowo podpisać większość kontraktów zbrojeniowych z programu SAFE – najwięcej zyskają na tym Niemcy?

W najbliższy czwartek, piątek i sobotę rząd hurtowo podpisze większość kontraktów zbrojeniowych z programu SAFE. Opozycja ostrzega, że zwłoka rządu może spowodować, iż unijna pożyczka popłynie przede wszystkim do zagranicznych, a nie polskich firm zbrojeniowych.

Na początku maja rząd Donalda Tuska podpisał umowę o unijną pożyczkę SAFE – mimo mechanizmu warunkowości, który umożliwi blokowanie środków dla Polski z powodów politycznych.

Co więcej, nawet nie znamy oprocentowania unijnej pożyczki – mówił poseł Paweł Szrot z PiS.

– Nie zna tego i oficjalnie do tego się przyznał pan minister finansów Domański. Oprocentowanie jest oparte na wielu zmiennych, w tym kursie euro – powiedział pos. Paweł Szrot.

To oznacza, że nie wiemy, jak duże odsetki będą spłacały przyszłe pokolenia Polaków, a chodzi o pożyczkę na ponad 180 mld zł.

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL obiecywał, że 90 proc. unijnych środków trafi do polskich firm zbrojeniowych.

– W najbliższym czasie czeka nas do podpisania 40 nowych umów tylko w maju – przekonywał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Problem w tym, że do końca maja zostały cztery dni robocze, a – jak wskazują media – żadna umowa z polską firmą zbrojeniową nie została jeszcze podpisana. Jednak szef MON zapewnił, że jest jeszcze czas na takie działania.

„Czwartek, piątek, sobota to będzie finał i myślę, że wtedy będziemy mieli szansę większość tych umów w różnych miejscach w Polsce podpisać” – stwierdził wiceszef rządu Donalda Tuska.

Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że środki trafią m.in. na inwestycje w budowę systemu antydronowego San oraz wzmocnienie polskiej artylerii. Chodzi o zakup kolejnych armatohaubic Krab i samobieżnych moździerzy Rak, a także amunicji.

O tym, iż majowy termin zostanie dotrzymany, jest przekonany koalicyjny kolega ministra, poseł Mariusz Witczak z KO.

– Po raz pierwszy w historii tak gigantyczne pieniądze zostaną zainwestowane w polski przemysł zbrojeniowy – oznajmił poseł Mariusz Witczak.

Od czerwca kontrakty na zakup uzbrojenie finansowane z SAFE będziemy mogli podpisać tylko z innym państwem, które przystąpiło do programu.

To oznacza, że kontrakty będą podpisywane głównie z zagranicznymi firmami – ostrzegał poseł Michał Jach z PiS,

– Obawiamy się, że my, którzy obserwujemy ten program, iż będziemy płacić za coś, z czego nie będziemy mieli żadnego pożytku – stwierdził pos. Michał Jach.

Politolog Tomasz Synowiec zauważył, że co prawda w MON już wcześniej trwały rozmowy z polskimi firmami, ale pośpiech może przynieść złe skutki.

– Podpisywanie takich umów w tak wielkim pośpiechu nieuchronnie będzie prowadziło do tego, że zostaną one wydane w sposób nieoptymalny i z pewnością jakieś błędy, niedociągnięcia, rzeczy, które można było zrobić lepiej, w tych umowach się znajdą – mówił Tomasz Synowiec.

W poniedziałek minister obrony narodowej udał się do Kanady, gdzie spotka się ze swoim odpowiednikiem. Kanadyjczycy otrzymali zgodę PE na przystąpienie do programu SAFE. Polski minister podpisze list intencyjny dotyczący współpracy z Kanadą w ramach programu SAFE.

Politolog Mirosław Habowski zauważył, że na współpracy państw zapewne najwięcej zyska niemiecka zbrojeniówka, choć Niemcy nawet nie przystąpiły do programu SAFE.

– To jest stara tendencja świata, że państwo silne eksploatuje po prostu państwa słabsze, przerzuca na nich koszty, także ważnego wzmacniania się – podsumował Mirosław Habowski.

Niemieckie firmy zbrojeniowe już dyktują swoje warunki. Przekonali się o tym Rumunii, którzy przy podpisywaniu kontraktów usłyszeli wyższe ceny nawet o 30 procent.

TV Trwam News

drukuj