„Jeszcze Polska…”

Wojna polsko – bolszewicka w 1920 r. wywarła ogromy wpływ na istniejącą sytuację w ówczesnej Polsce, a przede wszystkim w całej Europie Zachodniej.

Bezprecedensowo, na przebieg całej wojny z bolszewikami miała wpływ Bitwa warszawska, określana także przez wielu historyków, publicystów, mianem Cudu nad Wisłą. Dla następnych pokoleń Polaków, to wydarzenie stało się  symbolem niepodległości, swoistą legendą, która w trudnych chwilach wlewała otuchę w serca i dawała siłę aby trwać nawet wbrew trudnościom.

Bitwa rozpoczęła się 13 sierpnia a zakończyła się  23 sierpnia 1920 r.

Wycofanie się Armii Czerwonej spod Warszawy sprawiło, że w znaczącym stopniu zmniejszyła się siła nastrojów rewolucyjnych, a przez to liczba strajków i demonstracji w Europie. Dzięki tej bitwie, Polska zachowała niepodległość, a Europa została uratowana przed falą rewolucji komunistycznej. Realizatorem oraz konstruktorem planu operacyjnego całej bitwy, był Józef Piłsudski, natomiast według niektórych historyków Tadeusz Rozwadowski.

Dzięki pracy wywiadu zafrontowego, kryptologów łamiących sowieckie szyfry, strona polska przechwytywała przez radiowywiad informacje o rozmieszczeniu Armii Czerwonej. Sowieci  zostali całkowicie rozszyfrowani i dzięki temu  polskie dowództwo miało na bieżąco informację o przeciwniku, o jego stanie moralnym, materialnym, o liczbie żołnierzy, o stratach, strategiach wojskowych, klęskach, zwycięstwach, zamiarach. Przechwytywane również były rozkazy a także Polacy wiedzieli, w jakim miejscu znajduje się postój dywizji nieprzyjaciela. W przekazywaniu informacji odegrała znaczącą rolę  młodzież harcerska, która gromadziła dane i przenosiła meldunki wywiadowcze. Na podstawie wszystkich zgromadzonych informacji o położeniu i zamiarach dowódców Armii Czerwonej, dowództwo polskie ułożyło plan operacyjny.

W Belwederze, w nocy z 5 na 6 sierpnia 1920 roku, polskie dowództwo opracowywało sposób rozegrania bitwy z bolszewikami. Strategicznie planowano, aby przed Warszawą, część polskich sił przeznaczyć na zatrzymanie rosyjskiej ofensywy. Rano 6 sierpnia, Józef Piłsudski ostatecznie zdecydował, gdzie znajdować będzie się, rejon koncentracji wojska do przeciwuderzenia.  Piłsudski  zadecydował o przesunięciu grupy uderzeniowej na południe, poza linię rzeki Wieprz. Następnie zaplanował wykonanie manewru na skrzydła rosyjskiego Frontu Zachodniego oraz na jego tyły. Późnym popołudniem 6 sierpnia Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego wydało rozkaz nr 8358/III, który rozpoczął realizację planu operacyjnego. Rozkaz został podpisany przez gen. Rozwadowskiego oraz z upoważnienia Marszałka Piłsudskiego, podpisał go płk Tadeusz Piskor.

Był to rozkaz o charakterze tajnym, który kierowany był jedynie do szefów sztabów oraz dowódców frontów. Rozkaz z 6 sierpnia uruchomił dość ryzykowną akcję przegrupowania wojsk, którego celem było zaskoczenie i uderzenie południowego skrzydła wojsk Tuchaczewskiego.

Marszałek armię podzielił na trzy fronty; Północny – gdzie dowodził gen. Józef Haller, Środkowy – pod wodzą gen. Edwarda Rydza – Śmigłego oraz front Południowy – którego dowódcą był  Wacław Iwaszkiewicz.

Głównodowodzącym Armii Czerwonej był Sergiej Kamieniew. Front Zachodni objął w dowodzenie Michał Tuchaczewski. Front Południowo – Zachodni należał do Aleksandra Jegorowa.

Wojska bolszewików z obydwóch frontów, oddzielone były od siebie ogromnym obszarem bagien poleskich, co w znacznym stopniu utrudniało im to wzajemne współdziałanie. W miarę rozwoju wydarzeń i przeprowadzenia manewrów wojskowych postępowała luka operacyjna w centrum zgrupowania, które było wypełnione słabymi formacjami i coraz mocniej ulegało wewnętrznemu zróżnicowaniu. Proces nasilał się wbrew dyspozycjom dowództwa Armii Czerwonej z 3 i 11 sierpnia, wskazującego konieczność przesunięcia znacznych sił z Frontu Południowo – Zachodniego z terenu wołyńskiego i małopolskiego, objętego działaniami wojennymi i ukierunkowanie ekspansji w kierunku Warszawy.

Wojska pod wodzą Michała Tuchaczewskiego miały za zadanie forsowanie Wisły na odcinku Dobrzynia aż po Włocławek a następnie  miały opanować Toruń i Grudziądz.

Jednakże to stolica Polski, była głównym celem ofensywy rosyjskiej. Plan ataku na Warszawę, został opracowany już na początku 1920 r. przez Borysa Szaposznikowa, który był absolwentem carskiej Akademii Sztabu Generalnego. Był to również czas, gdy dyplomacja rosyjska zapewniała Polskę i świat o swoich pokojowych zamiarach. Pomimo zapewnień, Polacy czuli obawę przed agresją bolszewicką.

 Najwięcej obaw dotyczyło kwestii utraty stolicy, którą ze względu na wiszące w powietrzu niebezpieczeństwo, chciano przenieść do Poznania lub Częstochowy.  Jednak  zdobycie Warszawy przez armię Tuchaczewskiego, nie było wcale  przesądzone. Układ sił, pomimo przewagi liczebnej bolszewików nie gwarantował  im  wcale łatwego sukcesu. Warszawa liczyła wówczas blisko 1 mln. mieszkańców, którzy stanowili bardzo zdeterminowaną siłę obrony miasta. Dodatkowym utrudnieniem dla armii Tuchaczewskiego była gęsta zabudowa Warszawy, co w znaczny sposób ograniczało pole jego manewrów wojskowych.  Tuchaczewski także dysponował słabą artylerią.

9 sierpnia Józef Piłsudski pojawił się w kwaterze gubernatora Warszawy gen. Franciszka Latinika. Celem jego wizyty było sprawdzenie stanu i wytrzymałości fortyfikacji. Tego samego dnia W.I. Lenin wysłał telegram do Dzierżyńskiego i Marchlewskiego, wskazujący na konieczność zbierania informacji o nastrojach panujących wśród klasy robotniczej Warszawy. Miało to miejsce zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem działań wojennych. Propaganda bolszewicka  utrzymywała armię w przekonaniu, że polscy robotnicy oczekują z niecierpliwością na nadejście wyzwoleńczej Armii Czerwonej.

 Niestety do stolicy Polski, zbliżało się realne niebezpieczeństwo. Praktycznie wszystkie ambasady, prócz nuncjatury papieskiej, ewakuowano na zachód. W Europie spodziewano się zdobycia Warszawy. Niemcy i Czechosłowacja odcięły dostawy sprzętu do Polski.

Mieszkańcy Warszawy żyją jakby nic im nie groziło, napisał o tym w swoim dzienniku lord D’Abernona: Nie przestaję zdumiewać się nad brakiem paniki i nad brakiem jakichkolwiek oznak zaniepokojenia. […] Gdyby Rząd Polski zorganizował metodyczny system obrony przed atakiem bolszewików od strony północnej, można by jeszcze wówczas rozumieć spokojny wygląd pełnych otuchy miesz­kańców, ponieważ jednak najlepsze oddziały odesłane zostały na południc do obrony Lwowa, Warszawa pozostawiona jest bez dostatecznej osłony.

Jednak potencjał militarny Rzeczpospolitej, przeżywał swój rozkwit. Rada Obrony Państwa wystosowała apel do ochotników, aby zgłaszali się do służby wojskowej, ponieważ Rzeczpospolita jest w potrzebie. Do armii przyjmowano  rekrutów od 17 – 42 lat, a oficerów do 50 – tego roku życia.

Napływ mężczyzn do armii ochotniczej, był liczony w tysiącach. 20 sierpnia zarejestrowano ich 164 615, natomiast warto podkreślić, że 40 tysięcy ochotników zgłosiło się do służby w samej  tylko Warszawie. Stworzono Główny Inspektorat Ochotników pod dowództwem gen. Józefa Hallera.

12 sierpnia 1920 r. Sowieci rozpoczęli atak na Warszawę. Rano bolszewicy zaatakowali 48 pułk piechoty, który znajdował się w rejonach rzeki Rządzy. Pierwsze oddział poddały się bez walki albo po krótkich potyczkach wycofywały się ze swych pozycji. 12 sierpnia Józef Piłsudski pojawił się  Kwaterze  Głównej w Puławach, aby stanąć na czele nadwieprzańskiej grupy uderzeniowej. Przed wyjazdem z Puław, złożył na ręce premiera Witosa dymisję, z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Witos dymisji Piłsudskiego nie przyjął.

13 sierpnia miał miejsce gwałtowny atak dywizji z 3 Armii Łazerewicza oraz jednej z 16 Armii Sołłohuba. Zaatakowały one Radzymin, przełamując obronę 11 Dywizji pod dowództwem płk. Bolesława Jaźwińskiego. Wtedy doszło do dramatycznej bitwy pod Radzyminem, która w polskiej legendzie, nazywana jest Bitwą warszawską. 46 pułk piechoty uzupełniony o nowych żołnierzy wstrzymał atak obydwóch dywizji. 19 dywizja pod dowództwem gen. Rządkowskiego idąc na Radzymin, śpiewała: ,,Jeszcze Polska…” Oficerowie ententy, którzy obserwowali bitwę byli pod dużym wrażeniem przebiegu wydarzeń, natomiast  Radzymin udało się odzyskać, jednak zaledwie na kilka godzin.

14 sierpnia, zacięte walki miały miejsce, wzdłuż wschodnich i południowo-wschodnich umocnień przedmościa warszawskiego – na odcinku Wiązowna po  Radzymin. 15 sierpnia zastosowano plan, który został nakreślony na pudełku od papierosów, zaatakowały sowietów dwie dywizje gen. Żeligowskiego i Rządkowskiego. Warszawskie autobusy dowoziły posiłki z nowymi żołnierzami. Atak wspierany był również kilkoma samolotami oraz czołgami. Radzymin trzykrotnie przechodził z rąk do rąk, natomiast ostatecznie pozostał on w polskich rękach.

Polskie oddziały powróciły na swoje utracone pozycje. 16 sierpnia na  przedmieściach Warszawy nadal toczyły się zaciekłe walki. Ważyły się losy północnego odcinka przedmościa warszawskiego. Na rozkaz gen. Hallera, w celu odciążenia stolicy 5 Armia gen. Sikorskiego  musiał przyspieszyć o jeden dzień ofensywę z nad Wkry. A także sam Marszałek Piłsudski otrzymał depeszę od gen. Latinika, aby przyspieszył również o jeden dzień ofensywę z nad Wieprza. W efekcie było to niekorzystne rozwiązanie, ponieważ zaważyło negatywnie na działaniach ofensywnych.

Bitwa nad Wkrą, gdzie toczono zaciekłą walkę, zakończyła się dla oddziałów gen. Sikorskiego wielkim zwycięstwem. Sukcesem było także zdobycie Ciechanowca przez 8 Brygadę Kawalerii pod dowództwem gen. Aleksandra Karnickiego. Znaczącym był fakt zdobycia miasta, które było praktycznie niebronione, a to niewątpliwie zaskoczyło Rosjan.  Ciekawą sprawą, było opanowanie przez Polaków, sztabu 4 Armii. Jej dowódca –
Dymitr Szuwajew uciekając, zgubił ważne dokumenty oraz radiostację.

Co w efekcie miało dla bolszewików daleko idące konsekwencję, ponieważ zniszczenie tej radiostacji oznaczało brak łączności 4 Armii z Tuchaczewskim. Dzięki temu nie dotarł rozkaz ataku na 5 Armię pod dowództwem gen. Sikorskiego. Zgubienie radiostacji sromotnie zemściło się na armii Szuwajewa, która nie mając żadnej świadomości o sukcesie  Polaków nad rzeką Wieprz, maszerowała ku Wiśle. Gdy wreszcie bolszewicy zorientowali się, że znajdują się w pułapce i nie ma odwrotu, zostali  dotkliwie pobici w walce, a potem  oddziały zostały internowane w Prusach Wschodnich.

Jednak na lewym skrzydle polskiego frontu sytuacja rozwijała się nienajlepiej. 4 Armia Szuwajewa i 3 Korpus Kawalerii Gaja, szły na Płock, Włocławek  oraz Brodnicę, a w rejonie Nieszawy forsowały Wisłę.
Pod wpływem różnych komunikatów, które napływały z rejonu Warszawy oraz Włocławka, Brodnicy, Naczelny Wódz Wojska Polskiego zdecydował rozpocząć manewr zaczepny znad dolnego Wieprza. 16 sierpnia  miało miejsce kontruderzenie.

Dywizje grupy uderzeniowej, mające znaczną przewagę nad radzieckimi żołnierzami, ruszyły do natarcia, aby dotrzeć do szosy Warszawa-Brześć. Rokowało to wyjściem na tyły wojsk sowieckich pod Warszawą. Prawe skrzydło natarcia osłaniało 3 Dywizja Piechoty Legionów idąca na Włodawę i Brześć. Pod Warszawą bolszewicy zostali związani zwrotem zaczepnych sił polskich przedmościa, wspieranych czołgami i idącymi w kierunku Mińska Mazowieckiego.  Efektem tych walk było to, że 3 Dywizja Piechoty Legionów zajęła Włodawę, natomiast 1 Dywizja Piechoty Legionów zajęła odcinek Wisznice-Wohyń. Warto też zauważyć, że 21 Dywizja Piechoty Górskiej oraz dwie dywizje wielkopolskie, zajęły miasto Garwolin oraz objęły patrol nad Wiązowną. 2 Dywizja Piechoty Legionów, która została przerzucona z zachodniego brzegu Wisły mianowana na grupę uderzeniową. 17 sierpnia Polacy zdobyli linię Biała Podlaska-Międzyrzec-Siedlce-Kałuszyn-Mińsk Mazowiecki.

Straty nieprzyjaciela w wojnie polsko –bolszewickiej oszacowano na 70 % sił w tym 66 do 70 tys. jeńców, 25 tys. zabitych i rannych.  Do Niemiec zostało internowanych od 44 – 80 tys. żołnierzy rosyjskich.  Polacy w wojnie zyskali 231 armat, 1023 cekaemów, tysiące zwykłych karabinów oraz tabory. Najważniejszym dla Polaków,  był fakt, że Rosjanie stracili w tej wojnie zdecydowaną większość doświadczonych dowódców i dobrych żołnierzy. Po stronie polskiej było 4500 poległych, 20 tys. rannych,  i ok. 10 tys. zaginionych.

Monika Brodzińska, historyk

drukuj