Gra pieśni patriotycznych na akordeonie skończyła się sprawą w sądzie
Proces za grę na akordeonie pieśni patriotycznych na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. Straż miejska po doniesieniach jednego z mieszkańców Śródmieścia skierowała sprawę Elżbiety Jagiełło do sądu.
Elżbieta Jagiełło od lat cieszy swą grą warszawiaków i turystów. Na Krakowskim Przedmieściu w pobliżu pomnika bł. księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego gra utwory patriotyczne i religijne.
– Dane mi to było przyjść grać dla Matuchny, dla Pana Boga, dla ludzi, no i dla mnie też troszkę – mówiła Elżbieta Jagiełło, uliczny muzyk.
Nie wszystkim jednak ta muzyka się podoba.
– Jest osoba, która mieszka ponoć w tym bloku. Bardzo mi dokuczała, nie mogła na mnie patrzeć i nawet takie słowa używała: „Nienawidzę cię” – wskazała Elżbieta Jagiełło.
Mieszkający w pobliżu Krakowskiego Przedmieścia mężczyzna regularnie atakował akordeonistkę słownie oraz wzywał straż miejską. Zarzucał kobiecie zakłócanie spokoju.
– Jeżeli Pani by słuchała trzech piosenek powtarzanych 100 razy przez półtora roku, nie mogąc otworzyć okna, bo to wszystko słychać, to co Pani zrobi – odpowiedział zapytany przez dziennikarza mężczyzna.
Ostatecznie Elżbieta Jagiełło dostała wezwanie do straży miejskiej jako osoba podejrzana o wykroczenie.
– Na tym wezwaniu jest napisane, że zakłócam spokój i porządek publiczny. Do tego się absolutnie nie przyznaję – stwierdziła artystka.
Warszawskie Krakowskie Przedmieście to miejsce, które jest swoista sceną dla różnych artystów: muzyków, tancerzy, mimów. Pokazy ognia, tańce i śpiewy to w tej części stolicy właściwie codzienność. Nierzadko tym występom towarzyszy głośna muzyka. Mimo to wykonawcy nie są ścigani za zakłócanie porządku.
Straż miejska utrzymuje, iż ma obowiązek zareagować na skargi mieszkańców. Tak też zareagowała na zawiadomienia mężczyzny, któremu przeszkadzała gra Elżbiety Jagiełło. Jak tłumaczył rzecznik prasowy straży miejskiej, Sławomir Smyk, wystąpienie bez nagłośnienia nie jest wykroczeniem, dopóki nie dojdzie do naruszenia dóbr osoby trzeciej.
– Wykroczenie zostanie popełnione, kiedy komuś, kto przechodzi obok lub jakiemuś mieszkańcowi zostanie naruszona równowaga psychiczna – oznajmił Sławomir Smyk.
Z tą opinią nie zgodziła się adwokat Magdalena Majkowska z Ordo Iuris, która podkreśliła, że zachowanie Elżbiety Jagiełło w żaden sposób nie narusza ani obyczajności, ani spokoju, a jej utwory mieszczą się w granicach wolności słowa. Mecenas zwróciła uwagę, iż ten przepis często używany jest w celu nałożenia cenzury.
– Tutaj mamy do czynienia z nadużyciem tego przepisu poprzez wykorzystywanie go do tego, aby cenzurować treści śpiewane przez Panią Elę – akcentowała mecenas Magdalena Majkowska.
Adwokat zaapelowała również o rozwagę do przedstawicieli służb mundurowych, które niesłusznie przeganiały akordeonistkę z publicznych ławek przy Krakowskim Przedmieściu.
– Jeżeli Pani Ela jest w miejscu publicznym na drodze publicznej, daje swój występ, to nie ma podstawy, aby nakazać jej zmieniać tego miejsca – podkreśliła Magdalena Majkowska.
Większość przechodniów podoba się gra pani Eli.
– Pani Ell gra z wielką pasją, oddaniem i widać, że ma taką inspirację, powiedziałabym niebiańską – mówiła kobieta.
– Jak dla mnie to jest fajne, dodaje klimatu – podkreśliła przechodzień.
Elżbieta Jagiełło nie zamierza się poddać. Stanowczo utrzymuje, że jej działania nikogo nie krzywdzą, a ponieważ przed strażą miejską nie uznała swojej gry za wykroczenie, sprawa trafiła do sądu. Akordeonistka zapowiedziała, że dalej zamierza przychodzić na Krakowskie Przedmieście i dzielić się z ludźmi swoja muzyką.
TV Trwam News



