Gigantyczny deficyt w budżecie
Budżet państwa zanotował gigantyczny deficyt. Ministerstwo Finansów przedstawiło szacunkowe dane za pierwszy kwartał. Wydatki są wyższe, a dochody niższe niż roku temu. Padają pytania o przyszłość służby zdrowia – zwłaszcza, że rząd chce obniżyć składkę zdrowotną dla wybranej grupy przedsiębiorców.
Ministerstwo Finansów poinformowało, że od stycznia do marca dochody budżetu państwa wyniosły ponad 118 mld złotych, a wydatki – prawie 195 mld złotych. W porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego, dochody są niższe o 19 proc., a wydatki wyższe o 14 procent. Po trzech miesiącach deficyt przekracza 76 mld złotych, co stanowi 26 proc. zakładanego planu. To już gigantyczna kwota – zauważył poseł Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości.
– Bardzo podobny do deficytu z 2020 r. (covidowego) czy 2022 roku – tego roku wojennego. Wtedy to były deficyty roczne, teraz taki deficyt jest za kwartał – podkreślił polityk.
Parlamentarzysta wskazał, że jeśli wykonanie budżetu dalej będzie realizowane w taki sposób, to roczny deficyt nie zamknie się w zakładanych przez rząd 288 mld złotych, ale może sięgnąć 450 mld złotych. Poseł Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej zapewnił, że deficyt utrzyma się w zaplanowanym zakresie.
– Budżet był bardzo dobrze zaplanowany i jest konsekwentnie realizowany przez ministra finansów – powiedział polityk.
Dziennik „Rzeczpospolita” podaje, że pozycja ministra finansów w rządzie rośnie. Prominentni politycy KO mają wskazywać, że Andrzej Domański sprawnie zarządza finansami państwa, a w trakcie zapowiadanej na lato rekonstrukcji rządu może uzyskać tekę wicepremiera. Tego nie wyklucza Miłosz Motyka, wiceminister klimatu i środowiska z PSL.
– Z panem ministrem Domańskim współpracuje nam się dobrze – ocenił polityk ludowców.
Optymizm koalicji rządowej jest niezrozumiały – stwierdził poseł Michał Wawer z Konfederacji.
– Głównym zmartwieniem ministra Domańskiego powinno być w tej chwili to, żeby nawet ten fatalny, rekordowo deficytowy budżet spróbować jakoś spiąć i utrzymać w ryzach, bo w tej chwili wygląda to źle – zaznaczył parlamentarzysta.
Zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów na potrzeby obrony narodowej z budżetu państwa wydano do tej pory 22 mld złotych, co stanowi zaledwie 18 proc. wydatków zaplanowanych na cały rok. Jednak na potrzeby gospodarki trafiło już niemal 20 mld złotych, czyli prawie 54 proc. planowanych rocznych wydatków. W przypadku służby zdrowia to 14 mld złotych, czyli niemal 38 proc. tego, co rząd chciał wydać w ciągu całego roku.
– Wygląda na to, że dla tego rządu szykuje się zmiana planu budżetowego i wiele wskazuje, że deficyt będzie musiał być podwyższony, aby sfinansować wszystkie potrzeby – uważa dr Jarosław Czaja, ekonomista.
Ekspert zauważył, że bez dodatkowych środków ochrona zdrowia będzie musiała anulować kolejne zaplanowane zabiegi. Sytuację może pogorszyć obniżenie składki zdrowotnej dla wybranej grupy przedsiębiorców. Ustawa, którą uchwalił już Sejm, budzi wątpliwości prezydenta, gdyż okroją wpływy do NFZ o pięć mld złotych – podkreśliła szefowa Kancelarii Prezydenta, Małgorzata Paprocka.
– Już dzisiaj deficyt Narodowego Funduszu Zdrowia wynosi prawie 20 mld złotych. Płyną głosy ze strony istotnych polityków Platformy Obywatelskiej o tym, że do tego projektu, do tej ustawy na etapie Senatu będą wprowadzone – mówi się – istotne poprawki – powiedziała Małgorzata Paprocka.
Prezydencka minister nie wyklucza, że o przyjęciu ustawy zadecyduje już nowy prezydent, następca Andrzeja Dudy.
TV Trwam News




