fot. pixabay.com

Francja: W niedzielę druga tura wyborów do rad regionów i departamentów

W niedzielę odbywa się we Francji druga tura wyborów do rad regionów i departamentów. Pierwszą turę, która odbyła się tydzień temu, wygrali Republikanie. Porażkę poniosła partia prezydencka LREM z wynikiem 10 proc. Wybory charakteryzują się najniższą frekwencją w historii V Republiki.

Francuzi wybierają w dwóch turach 1757 przedstawicieli do władz regionów i 4108 przedstawicieli władz departamentów sprawujących urząd przez sześć lat. Około 70 tys. lokali wyborczych czynnych będzie od 8 rano do 18. – 20 w zależności od departamentu.

Rekordowa absencja w pierwszej turze wyborów (66,72 proc.) stawia „francuską demokrację pod znakiem zapytania bardziej niż kiedykolwiek” – stwierdza raport opublikowany w piątek przez Instytut Jeana Jauresa.

W dłuższej perspektywie wstrzymanie się od głosu to „zgorzel, która bezpośrednio podważa legitymację reprezentantów politycznych” – uważają autorzy raportu Antoine Bristell i Tristan Guerra z Fundacji.

Prezydent Emmanuel Macron otwierając w środę obrady Rady Ministrów, wskazał, że rekordowa absencja przy urnach jest „demokratycznym alarmem”, na który trzeba „zareagować”.

Rzecznik rządu Gabriel Attal powiedział, że opowiada się za głosowaniem elektronicznym, a koalicjant – centryści z MoDem chcą przywrócenia głosowania korespondencyjnego.

Pierwszą turę wygrali Republikanie uzyskując około 29-proc. poparcie, Socjaliści i Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen uzyskali po ok. 18 proc. głosów. Koalicja Ekologów zdobyła ok. 12 proc. poparcie, wyprzedzając partię Emmanuela Macrona La Republique en Marche i Modem z 10 proc. poparcia. Skrajnie lewicowa Francja Nieujarzmiona również zdobyła ok. 10 proc. głosów.

Lewica prowadzi intensywne negocjacje w sprawie koalicji. Blok „Lewica i ekolodzy”, który łączy socjalistów (PS), koalicję Zielonych (EELV), komunistów (PCF) i Francję Nieujarzmioną (LFI) mogłyby otrzymać łącznie ponad 34 proc. głosów.

Pierwsza tura wyborów, jak wskazują eksperci, udowodniła silne korzenie w kraju tradycyjnej prawicy i lewicy, pomimo próby Macrona stworzenia nowego podziału na postępowców i nacjonalistów.

Prawicowi kandydaci na prezydentów regionów jak: Xavier Bertrand, Valerie Pecresse i Laurent Wauquiez zajmują czołowe miejsca w swoich regionach. Liczą na reelekcję aby rozpocząć kampanię i ubiegać się o fotel prezydenta w kwietniowych wyborach prezydenckich.

Podobnie jak w 2015 r. Zjednoczenie Narodowe Le Pen zwyciężyło w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże (PACA), ale z przewagą tylko 4,47 proc. dla jego kandydata Thierry’ego Marianiego rywalizującego z ustępującym republikaninem Renaudem Muselierem.

PACA jest jedynym francuskim regionem, w którym skrajnie prawicowa partia zwyciężyła w pierwszej turze. Sondaże przedwyborcze dawały jednak partii Le Pen nadzieję władzę w 1-3 regionach.

PAP

drukuj