fot. pixabay.com

[FELIETON] Stawić czoło ateizmowi

W perykopie ewangelicznej przewidzianej przez Kościół na dzisiejszą niedzielę pojawia się problem ateizmu. Może nie jest on wysunięty na pierwszy plan, jednak powinien skłonić nas do refleksji. Otóż tylko gwoli wprowadzenia Chrystus opowiada przypowieść, w której Abraham rozmawia z cierpiącym męki Bogaczem. Ten prosi Go, aby posłał Łazarza (który za życia żebrał pod pałacem bogatego człowieka, a teraz przebywa na łonie Abrahama) do swojej rodziny, aby przestrzegł ich przed podobnym losem. W odpowiedzi Abraham wypowiada słowa: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”.

To dosyć pesymistyczne stwierdzenie, ale niestety prawdziwe. Są ludzie, których serca i umysły są tak zatwardziałe, że nic nie jest w wstanie sprawić, aby uwierzyli. Nawet sam Bóg, który bezwzględnie szanuje wolność człowieka i nie może go do wiary (czyli miłości) zmusić, bo zaprzeczyłby Sam Sobie. To wręcz przerażające, że może istnieć tak skrajna forma odrzucenia Boga, jednak najbardziej błędną postawą w tej sytuacji byłaby nasza kapitulacja i bierność wobec problemu ateizmu. Nie można pozwolić sobie na uspokajanie sumienia takim podejściem, że może ten mój sąsiad to też jest „nie do uratowania”, więc mogę sobie spokojnie żyć dalej swoim życiem. To byłoby skrajnie niechrześcijańskie.

Podstawowym zadaniem Kościoła, a więc zarazem każdego człowieka wierzącego jest ewangelizacja. Z chrześcijańskiej perspektywy każdy może zostać zbawiony, nawet najbardziej zatwardziały ateista, choć wielce prawdopodobne, że nie każdy rzeczywiście tego dostąpi, na co własnie wskazuje w dzisiejszej przypowieści Chrystus ustami Abrahama. Stąd też konieczność walki o zbawienie człowieka, nawet wtedy, kiedy po ludzku wszystko wydaje się być spisane na straty. Jak mawiał św. Ignacy Loyola – „Tak Bogu ufaj, jakby całe powodzenie spraw zależało tylko od Boga, a nie od ciebie; tak jednak dokładaj wszystkich starań, jakbyś ty sam miał to wszystko zdziałać, a Bóg nic zgoła”.

Oczywiście nie chodzi o to, aby teraz porywać się z motyką na słońce i próbować nawracać każdego napotkanego niewierzącego. Świat dziś wygląda tak, że bardziej prawdopodobne jest spotkanie osoby niewierzącej/poszukującej niż prawdziwie wierzącej. Takich ludzi mamy często tuż pod nosem – to nasi krewni, przyjaciele, znajomi ze szkoły lub pracy. Do nich jesteśmy posłani. I dlatego przede wszystkim bezwzględnie należy pamiętać o tym, że zawsze pierwszą i najważniejszą ścieżką ewangelizacji jest świadectwo własnego życia. Bez tego żadne, nawet najpiękniejsze i najbardziej trafne słowa i argumenty nic nie zdziałają. Nie znaczy to jednak, że są one bez znaczenia – wręcz przeciwnie. Nie bez powodu Bóg dał nam Siebie w Słowie i niestannie jest w Nim obecny. „Na początku było Słowo” – czytamy na kartach Pisma Świętego. W kwestii ewangelizacji nie chodzi jednak o monolog, ale o dialog i to wcale nie z naszą przewagą – nasze słowa mają sens tylko wtedy, kiedy druga strona jest na nas otwarta. Chodzi bowiem o to, aby wysłuchać i w ten sposób zrozumieć rozmówcę. Nie wystarczy jedynie dowiedzieć się, co on/ona myśli – kluczowe jest pytanie „dlaczego tak myśli?”. Tylko znając na nie odpowiedź można spróbować uchylić drzwi Bożej łasce wiary.

Niekiedy jednak boimy się w ogóle wchodzić w dialog z niewierzącymi. To dlatego, że czasami zawstydzają nas np. swoją znajomością Pisma Świętego. A przecież obrona wiary to obowiązek każdego z nas. „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest” – czytamy w Pierwszym Liście św. Piotra. Chrześcijanie musieli się bronić od samego początku. To oczywiście wiąże się z niemałym wysiłkiem intelektualnym i duchowym, który na pierwszy rzut oka nie zachęca. Paradoksalnie jednak konfrontacja z ateizmem powinna być dla nas okazją do umocnienia naszej wiary, więc nie uciekajmy od niej, tylko potraktujmy jako Boże zadanie i pasjonującą przygodę.

Wojciech Grzywacz

drukuj
Tagi:

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl