Europosłowie odrzucili wotum nieufności wobec szefowej KE. Ursula von der Leyen pozostanie na stanowisku
Parlament Europejski nie wezwał Komisji Europejskiej do podania się do dymisji. Sprawę wotum nieufności dla tzw. unijnego rządu odrzucono w dzisiejszych głosowaniach we Francji. „W Parlamencie Europejskim argumenty przeciwników politycznych przegrywają niestety z matematyczną kalkulacją i instytucjonalnym układem sił” – wyjaśnił europoseł Arkadiusz Mularczyk.
Głosowania w sprawie odwołania Komisji Europejskiej były imienne. Mając na uwadze układ sił w Parlamencie Europejskim, wynik tych głosowań nie jest w Strasburgu zaskoczeniem. Do uchwalenia wotum nieufności wymagana była bowiem większość dwóch trzecich oddanych głosów reprezentujących większość całkowitej liczby europosłów, a wniosek grupy Patriotów dla Europy poparło 179 posłów do Parlamentu Europejskiego. W przypadku dokumentu Lewicy głosujących za dymisją Komisji Europejskiej było jeszcze mniej – 133 deputowanych.
Poprzednim razem (w lipcu br.) za wotum nieufności dla tzw. unijnego rządu zagłosowało 175 posłów do Parlamentu Europejskiego.
Wiceprzewodniczący Podkomisji Praw Człowieka, europoseł Arkadiusz Mularczyk, podkreślił, że dwa wnioski przedłożyli tym razem przedstawiciele grup politycznych, których łączna liczba nie przekracza w europarlamencie stu kilkudziesięciu ludzi
– Głosowałem za odwołaniem przewodniczącej von der Leyen, choć wynik głosowania mnie wcale nie zaskoczył. Po debacie w Strasburgu można było wyczuć określone nastroje polityczne. Miałem też świadomość, że przewodniczącej po raz kolejny uda się utrzymać na stanowisku wraz ze swoimi komisarzami, bo w Parlamencie Europejskim argumenty przeciwników politycznych przegrywają niestety z matematyczną kalkulacją i instytucjonalnym układem sił – wyjaśnił europoseł Arkadiusz Mularczyk.
Przypomnieć należy, że autorzy jednego z wniosków o wotum argumentowali, że „Unia Europejska jest obecnie słabsza niż kiedykolwiek wcześniej ze względu na ciągłe niepowodzenia przewodniczącej Komisji w stawianiu czoła najpilniejszym wyzwaniom, takim jak gospodarczy i społeczny upadek Unii oraz niepokojąca sytuacja pod względem bezpieczeństwa”. Czwartkowe głosowania w Strasburgu zakończyły się nie po myśli wnioskodawców.
Wiadomo, że Parlament Europejski może rozliczać Komisję Europejską za jej działania, co chciał jeszcze w 2013 roku wykorzystać Brytyjczyk Nigel Farage, wysyłając list do europosłów z prośbą o ich poparcie dla wotum nieufności. Oczywiście na dymisję Komisji nie było wtedy szans. Dziś można śmiało powiedzieć, że liczby i przekonania polityczne po raz kolejny mówią same za siebie. Pismo o wotum nieufności nie trafi ani do przewodniczącego Rady, ani do szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen.
Dawid Nahajowski/radiomaryja.pl



