fot. PAP

Emisja strat

Przyszłość energetyki opartej na eksploatacji węgla brunatnego jest bardzo niepewna w świetle ostatnich restrykcji unijnych

Ta pesymistyczna, zwłaszcza dla Polski, prognoza to konkluzja z ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. energetyki i surowców energetycznych. Bruksela blokuje bowiem wydobycie naszego węgla – przed dwoma tygodniami Komisja Europejska wydała komunikat dotyczący 40-procentowej redukcji dwutlenku węgla w ramach projektu polityki energetycznej i klimatycznej UE do 2030 roku. Komisja zaapelowała jednocześnie do Parlamentu Europejskiego i krajów UE, aby przyjęły jej propozycje do końca 2014 r., tak by Unia mogła zadeklarować 40-procentową redukcję emisji CO2 już na początku 2015 r., przed międzynarodowymi negocjacjami w sprawie globalnej umowy klimatycznej. – Ta 40-procentowa redukcja na paliwach kopalnych jest nierealna. Po pierwsze, z jednej tony węgla brunatnego czy kamiennego emitujemy zawsze dokładnie taką samą ilość CO2 i zawsze otrzymujemy taką samą ilość energii. Ten cel jest nierealizowalny – mówił prof. Dobiesław Nazimek, który zajmuje się badaniami nad surowcami energetycznymi. – Dysponując prostymi technologiami spalania, nie da się tego zrobić – dodał.

Profesor Nazimek odniósł się tym samym do zapewnień Polskiej Grupy Energetycznej, której przedstawiciele próbowali przekonywać, iż ograniczenia UE dotyczące emisji dwutlenku węgla nie zmienią funkcjonowania sektora energetycznego opartego na węglu brunatnym. Zaznaczyli, że surowiec ten przy dzisiejszej cenie uprawnień do emisji CO2 jest najtańszym i najbardziej efektywnym źródłem energii. – Ponad 70 procent wytwarzanej przez nas energii jest z węgla brunatnego – mówił Dariusz Marzec, wiceprezes PGE ds. rozwoju. I przyznał, że polityka klimatyczna UE jest jednak „źródłem pewnego ryzyka”.

90 proc. energii elektrycznej w Polsce wytwarzane jest w elektrowniach węglowych, które powodują największą emisję dwutlenku węgla. – To [decyzja KE – przyp. red.] ma bezpośredni wpływ na działalność naszej grupy. (…) Unia Europejska powinna wspierać kraje i producentów, które w swojej produkcji używają nowoczesnych jednostek – podkreślił Dariusz Marzec. I te ograniczenia są istotne w świetle planów spółki – PGE stara się o dwie nowe koncesje na wydobycie węgla brunatnego. Spółka pracuje obecnie nad wnioskiem o koncesję wydobywczą dla złoża Złoczew w pobliżu Bełchatowa (500 mln ton węgla). Drugim złożem jest Gubin w Lubuskiem, gdzie można wydobyć ok. 800 mln ton dobrej jakości węgla brunatnego. Marzec zastrzegł, że decyzje o uruchamianiu tych złóż będą zależeć głównie od polityki klimatycznej i kosztów emisji dwutlenku węgla. Wiceprezes PGE podkreślił, że dla spółki złoża te są opcją strategiczną na przyszłość. Pytany przez posłów o nakłady konieczne do uruchomienia produkcji energii elektrycznej ze złoża węgla brunatnego Marzec stwierdził, że tego typu inwestycje to rząd „nastu” miliardów złotych.

Ale istnieją też pewne problemy związane z wydobywaniem surowca, bo brakuje odpowiednich przepisów i budowa nowych kopalń jest blokowana. Ze względu na utrudnione poszukiwania nowych złóż – chodzi o duży opór społeczny – niejasna jest m.in. przyszłość Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, który jest drugim co do wielkości – po Elektrowni Bełchatów – krajowym producentem energii elektrycznej otrzymywanej z węgla brunatnego. Prezes PAK Górnictwo Zbigniew Bryja zauważył, że złoża dla elektrowni Adamów ulegną wyczerpaniu na początku przyszłej dekady, podczas gdy w okolicy nie ma już innych złóż uzasadniających postawienie nowego bloku energetycznego. A to oznaczać będzie koniec produkcji energii z węgla w kopalni „Adamów” w Turku – zauważył. Jeśli chodzi o elektrownię Konin, pracują tam trzy odkrywki, w których jest jeszcze ok. 80 mln ton brunatnego surowca; spółka prowadzi ponadto procesy koncesyjne dla trzech innych złóż. – Jeśli szybko nie dojdzie do ich eksploatacji, to około 2030 roku zabraknie węgla dla elektrowni w Pątnowie – zaznaczył Bryja.

Prezes PGE Jacek Kaczorowski mówił z kolei, że w UE Polska nie jest jedynym krajem z problemem węgla brunatnego – to źródło energii jest szeroko eksploatowane m.in. w Niemczech. – Niemcy pracują już nad technologiami dającymi ponad 50-procentową sprawność bloków węglowych – zaznaczył Kaczorowski. W jego ocenie, technologie te powinny być już dostępne, gdy przyjdzie pora spełniać kolejne wymagania polityki klimatycznej UE.

Posłowie obawiają się, czy nie zacznie nam za kilka lat brakować energii. A sytuacja w następnych latach będzie jeszcze gorsza, jeśli spełnią się czarne scenariusze dotyczące elektrowni węglowych. – Z tego, co panowie prezesi powiedzieli, wynika, że przyszłość sektora energetyki opartej na węglu brunatnym jest w Polsce wysoce niepewna – podsumował poseł Ludwik Dorn (SP).

Jak poinformował, Solidarna Polska zamierza zgłosić projekt uchwały, w którym zobowiązuje Sejm do zwrócenia się do rządu o jak najszybsze podjęcie decyzji o skorzystanie przez Polskę z prawa weta wobec 40-procentowej redukcji emisji CO2. – Potrzebny jest jasny i wiarygodny sygnał, że Polska się tu nie ugnie. A nie ugnie się dlatego, że nie może. Nie będzie to przesadzony dramatyzm, jeśli powiem, że gospodarka polska w perspektywie 2030 roku takiego celu emisyjnego nie przeżyje, skoro 90 procent naszej energii elektrycznej generowane jest z węgla kamiennego i brunatnego – mówił Dorn. I zapowiedział, że jeśli rząd nie skorzysta z prawa weta, to ta kwestia stanie się kluczowym punk- tem kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego.

Anna Ambroziak

drukuj