fot. PAP/Rafał Guz

Donald Tusk próbuje paraliżować funkcjonowanie kolejnych instytucji państwa polskiego

Trybunał Konstytucyjny wydał w ostatnich dniach kolejne ważne orzeczenia. Władza nie chce jednak ich uznać, dąży do paraliżu instytucji, na którą nie ma wpływu. W Trybunale rośnie liczba wakatów sędziowskich, ale Platforma nie chce ich obsadzać. Jej koalicjanci coraz głośniej mówią jednak o konieczności wyboru nowych sędziów.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że pełny skład Trybunału, który bada najważniejsze ustrojowe sprawy nie musi składać się z co najmniej 11 sędziów. Może być ich mniej.

Orzeczenie zapadło, w momencie kiedy w Trybunale są już cztery wakaty. Władza nie wybiera nowych sędziów.

– Dzisiaj Trybunał funkcjonuje w taki sposób, że w jego skład wchodzą ludzie, którzy nigdy się tam nie powinni znaleźć – mówił Cezary Tomczyk, wiceminister obrony narodowej z KO.

Donald Tusk nie uznaje organów, których nie kontroluje, których członkowie nie są z jego nadania – zauważył były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.

– W związku z tym, skoro to nie jest jego wybór, to znaczy, że można go sabotować – powiedział Zbigniew Ziobro.

Pod koniec roku dojdą kolejne dwa wakaty. Trybunał – zamiast piętnastu – będzie liczył zaledwie dziewięciu sędziów. Tymczasem w koalicji pojawiają się głosy, aby rozpocząć obsadzanie wolnych stanowisk.

– Powinny być wybrane te osoby. Należy ten Trybunał odbudowywać, tak jak to jest możliwe – wskazał Wojciech Konieczny, wiceminister zdrowia z Lewicy.

Podobną propozycję złożył wcześniej marszałek Sejmu, Szymon Hołownia. Tymczasem minister sprawiedliwości, Adam Bodnar, chce czekać na orzeczenie TSUE w sprawie polskiego Trybunału.

– Mamy postępowanie przeciwnaruszeniowe wszczęte przez Komisję Europejską, mamy już opinię rzecznika generalnego Spilmana, no i myślę, że już za jakiś czas będzie także wyrok – oznajmił minister Adam Bodnar.

TSUE jednak nie ma kompetencji do oceny polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sejm z kolei ma obowiązek powoływać sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Problemów z postawą rządu wobec Trybunału jest jednak więcej – zwrócił uwagę prawnik, Piotr Gaglik.

 – Jest niewypłacanie pieniędzy dla tegoż Trybunału, co jest zupełnie skandaliczny wynikiem w skali europejskiej – zauważył Piotr Gaglik.

Mimo to sędziowie orzekają. Uznali, że procedura, na podstawie której większość sejmowa chce postawić przed Trybunałem Stanu przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest niezgodna z konstytucją.

– Okoliczność, z jaką łatwością Sejm może podejmować rozstrzygnięcia w sprawie inicjowania postępowania przed Trybunałem Stanu, może przekładać się na rzeczywisty poziom niezależności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – ogłosił Jarosław Wyrembak, sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

Dla prof. Hanny Karp – członka Krajowej Rady – orzeczenie zamyka sprawę, ale władza je zlekceważy.

– Wiemy, jaka jest sytuacja w naszym kraju. Pan przewodniczący Krajowej Rady, jak również sama Krajowa Rada w znacznej części, zostaliśmy zmienieni w tarczę strzelniczą i cała sprawa ma ewidentny wymiar polityczny – mówiła prof. Hanna Karp.

Trybunał wydał podobne orzeczenie w sprawie prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Koalicja rządowa je zlekceważyła i dalej próbuje postawić szefa NBP przed Trybunałem Stanu.

Rząd nie uznaje także orzeczenia TK ws. rozporządzenia minister edukacji ograniczającego lekcje religii, na co zwrócił uwagę konstytucjonalista, prof. Ryszard Piotrowski.

– Zgodnie z orzeczeniem Trybunału, to rozporządzenie traci moc – podsumował prof. Ryszard Piotrowski.

Minister Barbara Nowacka stawia jednak to rozporządzenie ponad prawem i chce je realizować rękami kuratorów i dyrektorów szkół.

TV Trwam News

drukuj