fot. PAP/Albert Zawada

D. Tarczyński o środkach z KPO: Nie było wymaganych żadnych kamieni milowych, które przeszkadzałyby wypłaceniu pieniędzy

Nie było wymaganych żadnych kamieni milowych, które przeszkadzałyby wypłaceniu pieniędzy. Była to akcja polityczna, co zresztą widzimy teraz. Mówiliśmy o tym przez lata, że blokowanie pieniędzy ma podłoże polityczne – mówił europoseł Dominik Tarczyński, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Unia Europejska cały czas blokuje środki z KPO, bo – jak twierdzi – w Polsce łamana była praworządność. Od Polski zażądała zmiany prawa, ale nagle, gdy Donald Tusk został premierem, kamienie milowe okazały się fikcją, bo tak naprawdę jedynym warunkiem była zmiana rządu w Polsce – ocenił Dominik Tarczyński. [więcej]

– Nie były wymagane żadne kamienie milowe, które przeszkadzałyby wypłaceniu pieniędzy. Była to akcja polityczna, co zresztą widzimy teraz. Mówiliśmy o tym przez lata, że blokowanie pieniędzy ma podłoże polityczne. Nagle teraz słyszymy od komisarza, że znajdziemy sposób na wypłacenie pieniędzy – zaznaczył europoseł Dominik Tarczyński.

W Brukseli odbył się szczyt Rady Europejskiej. Donald Tusk zapewnił, że przywiezie miliardy euro, pomimo niespełnienia wymagań, jakie wcześniej Polsce stawiała Unia Europejska.

– To był element osłabiania polskiego rządu i pozycji negocjacyjnej w wielu kwestiach, między innymi w kwestii migracyjnej. Zastanawiam się, co Tusk będzie musiał zrobić, aby spełnić oczekiwania Brukseli; co będzie musiał obiecać, na jakie ustępstwa pójść albo jakie swoje przekonania zrealizować. To jest bardzo niebezpieczne – podkreślił europoseł.

Jak wskazał gość audycji, to nie jest tak, że Bruksela przekaże te pieniądze dlatego, że Tusk jest miły i uśmiechnięty, tylko będzie miała bardzo konkretne oczekiwania, które mogą być szkodliwe dla Polski.

– Unia Europejska oczekuje polityków spolegliwych, którzy tylko przytakują, a ci, którzy mają własne zdanie i korzystają z prawa weta, czy ci, którzy podkreślają suwerenność państw członkowskich zgodnie z traktatami, które podpisali, zgodnie z umową akcesyjną, nazywani są tymi, którzy atakują demokrację. Są nazywani dyktatorami. Są tymi, którzy nie szanują rządów prawa. Na posiedzeniu na sali plenarnej przypomniałem, że nie mają i nie mieli prawa przez te osiem lat pouczać Polski o praworządności i demokracji, kiedy ta praworządność była łamana na absolutnie podstawowym fundamencie, jakim jest uczciwość – mówił gość Radia Maryja.

Całość audycji „Aktualności dnia” można wysłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj