fot. PAP/Paweł Supernak

Donald Tusk szuka kozła ofiarnego, na którego zrzuci całą winę za aferę KPO

„Wszystkie aparaty na panią minister. Albo na pana premiera” – to  podszyta skrywaną niechęcia wymiana zdań premiera Donalda Tuska z minister funduszy z Polski 2050, Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Do tej krótkiej rozmowy doszło we wtorek przed posiedzeniem rządu. Po tym jak TV Trwam ujawniła tę krótka rozmowę na antenie i w mediach społecznościowych, wybuchła szeroka dyskusja. Wielu internautów uznało zaczepkę premiera za mobbing wobec pani minister.

Kamera TV Trwam uchwyciła wymianę zdań między Donaldem Tuskiem a minister Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz.

– Wszystkie aparaty na panią minister – stwierdził Donald Tusk do minister funduszy.

 – Albo na pana premiera – odpowiedziała minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

 – Pozazdrościć popularności – skwitował szef rządu.

Według Prawa i Sprawiedliwości premier Donald Tusk znalazł kozła ofiarnego afery dotacji KPO.

– Od 13 grudnia 2023 roku premierem polskiego rządu jest Donald Tusk, a więc to odpowiedzialność spada na Donalda Tuska za to, co zrobił albo czego nie zrobił – mówił Mariusz Błaszczak, były szef MON.

Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie ma sobie nic do zarzucenia w sprawie kontrowersyjnych dotacji z unijnej kasy. Do aroganckiej zaczepki premiera podeszła z dystansem.

– Humorów nie krytykuję. Czy kogoś bawi, czy kogoś nie bawi, to już pozostawiam słuchaczom – zaakcentowała minister funduszy na antenie Polsat News.

Premier Donald Tusk został pytany o słowa skierowane do minister funduszy.

– Jak to jest mobbing, to w życiu mobbingu nie widzieliście – oznajmił szef rządu.

Szefa rządu bronią politycy Platformy.

To mógł być wyrazem sympatii – próbował przekonywać poseł Adrian Witczak.

– Gdybym ja do pani powiedział: „Pani redaktor, dzisiaj wszystkie kamery są na panią”, no to chyba by pani powiedziała: „Super Adrian”. To jest dobry komplement – powiedział pos. Adrian Witczak.

Publiczne, aroganckie teksty premier wobec ministra – i to kobiety – źle wróżą koalicji – zauwazył prof. Mieczysław Ryba.

– Te przytyki takie czy owe w sensie werbalnym mają taki osobisty charakter, ale mają też wymiar polityczny – rzekł prof. Mieczysław Ryba.

Afera KPO wcale nie przygasa. Oliwy do ognia dolał w Kanale Zero poseł Platformy, Artur Łącki. Żonie polityka przyznano z unijnej kasy ponad milion złotych dotacji na ośrodek wypoczynkowy. Poseł nie widzi w tym nic złego i przyznał, że Bruksela z powodów politycznych blokowała środki na KPO w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy.

– Powiedzieli – owszem, damy, ale wygrajcie wybory – rozpoczął polityk KO.

 – Czyli było to uzależnione w zasadzie tylko od wyników wyborów? – dopytywał Krzysztof Stanowski.

 – Nie, było uzależnione od wyników wyborów i od tego, że było pewne, że my się zajmiemy tym, czym się teraz zajmujemy – mówił pos. Artur Łącki.

Opozycja domaga się uczciwego zbadania afery KPO i składa zawiadomienie do prokuratury.

– To zawiadomienie dotyczy niedopełnienia obowiązków przez Donalda Tuska – podsumował poseł Jacek Sasin.

Z racji, że sprawa dotyczy pieniędzy unijnych, kontrowersyjne dotacje bada biuro Prokuratury Europejskiej w Warszawie.

TV Trwam News

drukuj