fot. PAP/EPA

Bez przełomu w sprawie brexitu

Wciąż bez przełomu w temacie brexitu. Brytyjska Izba Gmin nie zagłosowała dzisiaj nad porozumieniem z Unią Europejską w sprawie warunków wyjścia z Unii Europejskiej.

Planowane początkowo na sobotę głosowanie nie odbyło się z powodu przyjętej przez posłów poprawki, zgodnie z którą decyzja posłów o poparciu porozumienia z UE została wstrzymana do czasu przyjęcia i wejścia w życie niezbędnych ustaw związanych z brexitem.

– Uważam, że umowa jest wygraną nie tylko dla Wielkiej Brytanii, ale również dla UE, która chce, aby Wielka Brytania odeszła w sposób sprawny i uporządkowany. Myślę, że dla wielu z nas w sobotę było to oczywiście frustrujące, że nie byliśmy w stanie przeprowadzić znaczącego głosowania – zaznaczył Stephen Barclay, brytyjski minister ds. brexitu.

W efekcie Boris Johnson, zobligowany ustawą parlamentu, musiał wysłać do Brukseli wniosek o przesunięcie daty wyjścia z UE do 31 stycznia. Sam jednak się pod nim nie podpisał. Johnson chce jak najszybszego rozwodu z UE. Dziś popołudniu KE poinformowała, że zaczęła proces ratyfikacji uzgodnionej w czwartek umowy w sprawie warunków brexitu i że  brak podpisu premiera Borisa Johnsona na wniosku o przedłużenie procesu wyjścia Wielkiej Brytanii nie ma znaczenia i nie zmienia nic w procedurze.

Odnotowaliśmy głosowanie Izby Gmin w sobotę i wniosek Wielkiej Brytanii o przedłużenie procedury z art. 50 do 31 stycznia 2020 roku. Przewodniczący Tusk konsultuje się teraz z liderami UE27 – powiedziała rzecznik Komisji Europejskiej Mina Andreewa.

Dzisiejsza decyzja o tym, czy zezwolić na głosowanie w sprawie porozumienia, należała do spikera Izby Gmin. Ten jednak nie zgodził się na poddanie rządowego wniosku pod głosowanie. Zgodnie z regulaminem podczas jednej sesji ta sama ustawa nie może być głosowana dwa razy.

– Podsumowując, dzisiejszy wniosek jest zasadniczo taki sam jak wniosek sobotni, a Izba podjęła decyzję w tej sprawie. Dlatego uważam, że wniosek nie będzie dziś przedmiotem debaty, ponieważ byłoby to powtarzalne i nieuporządkowane – wskazał spiker Izby Gmin John Bercow

Powoli trudno jest zrozumieć, co dzieje się w Wielkiej Brytanii. Najwyraźniej rząd nie ma wystarczającego poparcia w parlamencie. Żadna taktyka nie jest już dozwolona, więc rząd Borisa Johnsona powinien zrobić krok w kierunku parlamentu, nawet jeśli zajmie to kilka dni, jeśli to konieczne. Potrzebujemy rozwiązania i to wkrótce, aby wszystkie strony wiedziały, na czym stoimy – dodał jeszcze przed głosowaniem w brytyjskiej Izbie Gmin minister gospodarki i energii Niemiec Peter Altmaier.

Pierwotnie Wielka Brytania miała opuścić Unię 31 marca – przypomniał dr Marcin Kędzierski.

– W tym okresie nie posunęliśmy się choćby o krok naprzód. Co prawda mamy nowe porozumienie między UE a Wielką Brytanią, ale w parlamencie brytyjskim wciąż dla tak wynegocjowanego porozumienia brakuje akceptacji – podkreślił.

Osią sporu między Wielką Brytanią a UE, a także wewnątrz brytyjskiego parlamentu jest tzw. backstop, czyli mechanizm, który miałby zagwarantować, że między Irlandią Północną a Irlandią nie powstanie twarda granica.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj