A. Borowski: Wałęsa każdego dnia popełnia grzech krzywoprzysięstwa

L. Wałęsa mógł być takim Kmicicem, który kiedyś w życiu nagrzeszył, a potem żałował za te grzechy i robił wszystko, żeby zadośćuczynić Ojczyźnie, którą kiedyś skrzywdził. Natomiast Lech Wałęsa […] każdego dnia popełnia ten sam grzech – jest krzywoprzysięzcą i nie tylko nie naprawił błędów z młodości, ale tworzył nowe – powiedział Adam Borowski. Działacz opozycji antykomunistycznej w „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam odniósł się do wyników ekspertyz, które wykazały, iż Lech Wałęsa współpracował z SB.

Adam Borowski zwrócił uwagę na fakt, że wielu działaczy opozycji miało wiedzę na temat współpracy Lecha Wałęsy ze Służbami Bezpieczeństwa, jednak milczało, gdy mówił o tym głośno Antoni Macierewicz oraz Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk.

– Słyszę wielu działaczy, którzy mówią: „My wiedzieliśmy”. Mam pytanie: gdzie oni byli, kiedy kubły pomyj wylewano na Antoniego Macierewicza, który ujawnił ten fakt w słynnej liście w 1992 roku? Gdzie oni byli, gdy przez dziesiątki lat wylewano kubły pomyj na Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka? – pytał Adam Borowski.

Lech Wałęsa powinien ponieść odpowiedzialność za dwa przestępstwa: niszczenia dokumentów oraz składanie fałszywych zeznań – zaznaczył działacz opozycji antykomunistycznej.

– My, Polacy, jesteśmy równi wobec prawa. Musimy sobie zdać sprawę, że nie będzie to zemsta, a wykonanie prawa. Lech Wałęsa popełnił przestępstwo wobec dokumentów. On wziął dokumenty, niszczył te dokumenty – to jest po pierwsze. Po drugie, […] świadomie wprowadził organy w błąd, bo w momencie, gdy ta teczka została ujawniona, on powiedział, że te dokumenty są sfałszowane. Gdyby powiedział: tak, to są moje [dokumenty], nie zostałaby uruchomiona cała ta procedura sprawdzająca. […] On skłamał i popełnił kolejne przestępstwo – wskazywał Borowski.

Drugi z gości „Polskiego punktu widzenia”, prezes IPN dr Jarosław Szarek, podkreślił, że o współpracy byłego prezydenta z SB wiadomo było już w 2008 roku.

– Udokumentowaną wiedzę o agenturalnej współpracy Lecha Wałęsy z bezpieką posiadamy od 2008 roku, od publikacji książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. Wtedy, dzięki rzetelnej pracy tych historyków, ta współpraca została udowodniona. Wydanie tej książki wywołało histerię pewnych środowisk. Autorzy, jak i osoba, dzięki której ta książka ukazała się, czyli śp. prezes Janusz Kurtyka, stali się obiektem niesamowitej kampanii nienawiści, oszczerstw wobec nich – przypomniał dr Jarosław Szarek.

Istnieje wiele dokumentów, potwierdzających związki Wałęsy z komunistycznymi służbami. Na 42 z nich tylko jeden nie jest podpisany jego pismem – zauważył prezes IPN.

– Jest ponad 100 stron donosów Lecha Wałęsy, potwierdzeń pobierania pieniędzy, samo zobowiązanie, ale również ogromny materiał porównawczy, obejmujący 54 lata, od dowodu rejestracyjnego, od podpisu pod prawem jazdy po dokumenty zakładu pracy, gdzie Lech Wałęsa pracował: od stoczni w gdańskim Zrębie po Kancelarię Prezydenta. Na 42 donosy, które były przedmiotem badania przez specjalistów z Instytutu Sehna, niemal każde słowo, każde zdanie, zostało poddane analizie. […] Na 42 dokumenty tylko jeden nie jest napisany ani podpisany przez Lecha Wałęsę – akcentował dr Jarosław Szarek.

Najlepszym momentem na przyznanie się Wałęsy do bycia TW „Bolkiem” był okres wyborów w 1990 roku – ocenił dr Szarek.

– To było w czasie wyborów w 1990 roku. Wtedy, kiedy Lech Wałęsa miał największe rzeczywiste poparcie społeczne. Na niego głosowało blisko 11 milionów Polaków, głosowało z nadzieją (to była ta słynna kampania z siekierą), że on rozbije ten układ grubej kreski, że odetnie tę powstającą niepodległą Polskę od PRL-u. To były te nadzieje – powiedział prezes IPN.

RIRM

drukuj