Mec. N. Bernaciak z Ordo Iuris: Naszym celem jest pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich, którzy dokonywali bezprawnych transkrypcji aktów tzw. małżeństw jednopłciowych
Będziemy pytać o podstawę prawną tych wszystkich transkrypcji aktów tzw. małżeństw jednopłciowych i naszym celem jest pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich, którzy takich bezprawnych transkrypcji – nawet bez podstawy w rozporządzeniu – dokonywali. Jako Instytut Ordo Iuris zapewniamy także bezpłatną pomoc prawną wszystkim pracownikom urzędów stanu cywilnego, którzy odmawialiby tego typu bezprawnych transkrypcji, również teraz, gdy to rozporządzenie już – można powiedzieć – obowiązuje, mimo że jego sprzeczność z Konstytucją została stwierdzona przez Trybunał Konstytucyjny – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja mec. Nikodem Bernaciak, analityk Instytutu Ordo Iuris.
Narasta spór prawny i polityczny wokół decyzji ministra cyfryzacji dotyczącej transkrypcji zagranicznych aktów tzw. małżeństwa par jednopłciowych. Rząd powołuje się na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, podczas gdy Trybunał Konstytucyjny wskazuje na niezgodność takiego rozwiązania z polską ustawą zasadniczą.
– W konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej mamy jasno określoną hierarchię źródeł prawa. Artykuł 92 konstytucji jasno precyzuje, w jakim trybie wydaje się rozporządzenia i że mogą one dotyczyć wyłącznie tego, co zostało umożliwione im w ustawie. W tej sytuacji zostało to naruszone, ponieważ żadna ustawa nie upoważniła ministra cyfryzacji do regulowania związków jednopłciowych w tym właśnie trybie. Natomiast pod względem materialnym artykuł 18 konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej bardzo jasno wskazuje na to, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Oczywiście są tutaj w debacie publicznej obecne takie osoby jak np. prof. Łętowska, która wywodzi, jakoby twórcy konstytucji dopuszczali tutaj umieszczenie także np. małżeństw tej samej płci. Natomiast gdy przyjrzymy się pracom Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego, gdy przejrzymy stenogramy, to czytamy tam wyraźnie wypowiedzi, zgodnie z którymi ta właśnie regulacja miała służyć dokładnie temu, żeby wykluczyć instytucjonalizację związków jednopłciowych w jakiejkolwiek formie. Mówiła o tym także marszałek senatu, prof. Alicja Grześkowiak, w 1997 r., więc już niemal 30 lat temu, że intencją tego przepisu jest uniemożliwienie jakiejkolwiek instytucjonalizacji związków jednopłciowych. (…) Przez te 30 lat chociażby Sąd Najwyższy w odpowiedzi na każdy projekt ustawy, która zmierzałaby w stronę instytucjonalizacji związków jednopłciowych, opowiadał się tak samo – że jest to sprzeczne z konstytucją – wyjaśnił mec. Nikodem Bernaciak.
Podobne stanowisko SN zajął wobec projektu ustawy o statusie osoby najbliższej, finalnie zawetowanego przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Jak wskazał analityk Ordo Iuris, nie ma możliwości, by wprowadzić w Polsce tzw. małżeństwa jednopłciowe bez zmiany konstytucji.
– Tak więc rozporządzenie, które przyznawałoby prymat Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest oczywiście sprzeczne zarówno z Konstytucją, jak i z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.
Według hierarchii źródeł prawa w Polsce konstytucja stoi wyżej niż ratyfikowane umowy międzynarodowe, toteż w przypadku sprzeczności między stanowiskiem TK a TSUE wiążąca jest opinia tego pierwszego,
– Przystępując do Unii Europejskiej, zgodziliśmy się oczywiście na powierzenie wykonywania części naszych kompetencji organizacji międzynarodowej, jaką jest Unia Europejska. Natomiast to powierzenie ma bardzo określone granice. Artykuł 81 ust. 3 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej wyraźnie wskazuje, że państwa członkowskie zachowują prawo weta we wszystkich sprawach rodzinnych. Więc to, że Trybunał Sprawiedliwości wyszedł poza zakres tej zasady, dowodzi tego, że sędziowie, zamiast literą prawa, kierowali się po prostu swoim ideologicznym aktywizmem sędziowskim. Przykre jest tylko to, że sędziowie Naczelnego Sądu Administracyjnego niestety również podążyli w tym kierunku, sprzeniewierzając się zresztą nie tylko konstytucji, ale także własnej uchwale z 2 grudnia 2019 roku, która na taką transkrypcję zwyczajnie nie pozwala. Teraz minister cyfryzacji udostępnił taką możliwość bez podstawy prawnej (…). Dokonano kilkuset transkrypcji wyłącznie w oparciu o ten tzw. wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nawet jeszcze zanim to rozporządzenie weszło w życie – mówił mec. Nikodem Bernaciak.
Rozmówca Radia Maryja zaznaczył, że Instytut Ordo Iuris nie zamierza zostawić tej sprawy.
– Będziemy pytać o podstawę prawną tych wszystkich transkrypcji i naszym celem jest pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich, którzy takich bezprawnych transkrypcji – nawet bez podstawy w rozporządzeniu – dokonywali. Jako Instytut Ordo Iuris zapewniamy także bezpłatną pomoc prawną wszystkim pracownikom urzędów stanu cywilnego, którzy odmawialiby tego typu bezprawnych transkrypcji, również teraz, gdy to rozporządzenie już – można powiedzieć – obowiązuje, mimo że jego sprzeczność z Konstytucją została stwierdzona przez Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 28 lipca. Wszyscy pracownicy Urzędów Stanu Cywilnego mają prawo i – naszym zdaniem – także obowiązek moralny sprzeciwiać się swoim przełożonym, którzy próbowaliby wymuszać na nich takie bezprawne transkrypcje – podkreślił prawnik.
Naciski ministra cyfryzacji, by realizować niekonstytucyjne rozporządzenie, mogą być podciągnięte pod art. 231 Kodeksu karnego, mówiący o przekroczeniu uprawnień, podobnie jak działania pracowników urzędów stanu cywilnego, którzy wymuszaliby transkrypcję tzw. homomałżeństw na swoich podwładnych.
Całość rozmowy z mec. Nikodemem Bernaciakiem jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



