Rząd zapowiada ogromne wydatki kosztem jeszcze większego deficytu budżetowego
Polska ma priorytety związane z bezpieczeństwem czy ochroną zdrowia, które kosztują dużo pieniędzy – mówił premier Donald Tusk. Rząd pracował nad przyszłorocznym budżetem państwa, który ma zakładać gigantyczny deficyt.
Rada Ministrów omawiała założenia przyszłorocznego budżetu państwa w trakcie roboczego posiedzenia. Premier Donald Tusk powiedział o ważnych wyzwaniach.
– Mamy priorytety i o nich dzisiaj będziemy mówili, które kosztują dużo pieniędzy. Po pierwsze bezpieczeństwo. Wiadomo, że państwo, które wydaje obiektywnie najwięcej na swoje bezpieczeństwo, ponosi tego konsekwencje – wskazał Donald Tusk.
Premier obiecał dodatkowe wsparcie ochrony zdrowia, która mierzy się z dużą zapaścią. W tym roku w NFZ brakuje nawet 21 mld zł. To oznacza, że zapowiadane wsparcie nie zlikwiduje problemów ochrony zdrowia.
– Przekażemy o 17 mld zł więcej z budżetu na ochronę zdrowia – oznajmił premier.
Projekt budżetu państwa zakłada optymistyczne dane. Przyszłoroczna inflacja wyniesie 2,5 proc., a PKB wzrośnie o 3,1 proc. Wynagrodzenia w gospodarce narodowej będą wyższe o 5,6 proc., a płaca minimalna o 3 proc. Wyższe o 3,5 proc. mają być emerytury i renty. Premier zauważył problem wysokiego zadłużenia, ale nie zdradził wysokości przyszłorocznego deficytu. Poseł Zbigniew Kuźmiuk obawia się kolejnej prawie 13-stu miliardowej dziury budżetowej.
– Sprawy robią się bardzo poważne, bo trzy lata rządów Donalda Tuska to same deficyty budżetowe to jest ok. 750 mld zł – stwierdził Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.
Według dr Krystiana Mieszkały przyszłoroczny budżet będzie z dużym deficytem.
– Rząd ma duże kłopoty, jeżeli chodzi o pozyskanie dochodów i to widzimy już dzisiaj. Zatem należałoby się spodziewać dużego deficytu, ale jeszcze większego, niż zostanie zaplanowany w tym roku – wyjaśnił dr Krystian Mieszkała, ekonomista.
Michał Nieznański z Konfederacji nie widzi po stronie rządu żadnej refleksji i żadnego planu naprawczego. Rząd marnotrawi pieniądze Polaków.
– Przerośnięta administracja to jest coś, na co wydajemy masę pieniędzy. Rzeczy, które są nam kompletnie niepotrzebne, na które wydajemy pieniądze, chociażby minister Marta Cienkowska i jej sławne spacery po Warszawie, które kosztowały polskiego podatnika masę pieniędzy – powiedział Michał Nieznański.
Według Lewicy w dobie ważnych wydatków nie możemy ograniczać zadłużenia.
– Raczej powinniśmy myśleć o trzymaniu deficytu i zadłużenia w ryzach niż o jego ograniczeniu, bo to by oznaczało cięcie wydatków, a na to zgody Lewicy nie będzie – mówił Andrzej Szejna, poseł Lewicy.
Mirosław Orliński z PSL-u nie wykluczył cięć, ale nie zdradził pomysłów.
– Ten budżet będzie budżetem, który będzie wymagał od nas jednak dużej odpowiedzialności. Ważenia tych wszystkich rzeczy, które w tym budżecie się znajdują – odparł Mirosław Orliński.
Rządząca koalicja podkreśliła, że programy społeczne nie są zagrożone.
– To, co dane, nie będzie nigdy zabrane. To jest oczywiste – podkreślił Michał Szczerba, poseł do PE z KO.
Rząd pracuje nad projektem podniesienia drugiego progu podatkowego ze 120 do 130 tys. zł. Powstanie nowa 24-proc. stawka PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. zł rocznie. Jak mówił w programie Polski Punkt Widzenia ekonomista, Mariusz Sokołek, rząd wprowadzi oszczędności dla klasy średniej, ale w zamian podniesie podatek CIT z 19 do 22 proc dla firm z przychodami ponad 200 mln zł.
– Wielkimi krokami zbliżają się wybory w następnym roku. To już taki mały sygnał, żeby m.in. mówić o podatkach, o zmianach, o sytuacji, kiedy coś dla kogoś możemy dać – akcentował dr Mariusz Sokołek.
Za tydzień rząd przyjmie ostateczny projekt budżetu na 2027 rok.
TV Trwam News



