„Nasz Dziennik”: komitet „Stop Banderyzmowi” rozpocznie zbiórkę podpisów pod ustawą penalizującą propagowanie ideologii OUN-UPA i zaprzeczanie ukraińskim zbrodniom na Polakach
Komitet „Stop Banderyzmowi” rozpocznie zbiórkę podpisów pod ustawą penalizującą propagowanie ideologii OUN i UPA oraz zaprzeczanie zbrodniom dokonanym na ludności polskiej przez ukraińskich nacjonalistów.
Komitet „Stop Banderyzmowi” poinformował „Nasz Dziennik”, że zgodnie z informacją przekazaną przez Kancelarię Sejmu 22 lipca marszałek Sejmu podpisał postanowienie o rejestracji komitetu inicjatywy ustawodawczej. Obecnie komitet oczekuje na doręczenie postanowienia, a następnie rozpocznie zbiórkę podpisów.
Komitet, skupiający społeczników i samorządowców z całej Polski, zawiązał się blisko dwa miesiące temu. Była to odpowiedź na zablokowanie w Sejmie projektów przewidujących karanie propagowania ideologii banderowskiej w Polsce. Jego pełnomocnikiem został Jakub Banaszek, prezydent Chełma, a jego zastępcą – Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli.
– Inicjatywa ta powstała, aby wywrzeć nacisk społeczny na parlament – argumentuje prezydent Stalowej Woli.
Wskazuje, że projekty ustaw – autorstwa posłów PiS i Prezydenta RP – które trafiły już do Sejmu, od kilkunastu miesięcy znajdują się w zamrażarce sejmowej. Lucjusz Nadbereżny spodziewa się zebrania kilkuset tysięcy podpisów pod projektem obywatelskim.
Projekt popiera szereg stowarzyszeń wołyńskich.
– Powinna być ustawa o karaniu banderyzmu, tak żeby kult Bandery się nie szerzył – mówi prezes Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, Janusz Bernach.
Podkreśla, iż już kilka lat temu sygnalizował konieczność wprowadzenia takich przepisów. Zgłaszał też takie przypadki do prokuratury, ale odsyłano go z kwitkiem, jakoby nie było podstaw prawnych. Jakub Bernach przypomina, że można było przeforsować takie przepisy jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy.
– A jak PiS straciło władzę, to wtedy wnosi projekt. Trzeba było ten projekt ustawy wcześniej przyjąć, a nie teraz zgłaszać, jak się nie ma większości w Sejmie – podsumowuje z goryczą działacz kresowy.
Penalizować propagowanie banderyzmu
Także Krzysztof Kołtun, działacz wołyński i autor wielu książek poświęconych rzezi wołyńskiej, opowiada się za wprowadzeniem przepisów penalizujących propagowanie tej zbrodniczej ideologii. Akcentuje, że nie może być tak, aby osoby odpowiedzialne za zbrodnie były honorowane, a ich symbole pojawiały się na terenie Polski. Jego zdaniem takie działania powinny być bezwzględnie karane.
Działacz podnosi, że sprzeciw wobec szerzenia banderyzmu wyrażają nie tylko środowiska kresowe, ale także szeroko rozumiane polskie środowiska patriotyczne.
Komitet „Stop Banderyzmowi” podkreśla, iż inicjatywa obywatelska jest odpowiedzią na „wieloletnie postulaty środowisk kresowych, rodzin ofiar oraz osób zaangażowanych w upamiętnianie Polaków zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN i UPA”.
Projekt ustawy nie jest obszerny, ale – jak wskazuje komitet – opiera się na trzech zasadniczych filarach ochrony prawnej. Pierwszy zakłada wzmocnienie ochrony pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.
Drugi element dotyczy penalizacji zaprzeczania zbrodniom popełnionym przez członków i współpracowników OUN oraz UPA. Chodzi m.in. o doprecyzowanie przepisów oraz wprowadzenie skutecznych mechanizmów karania działań polegających na negowaniu lub fałszowaniu prawdy historycznej dotyczącej masowych mordów dokonanych w 1943 roku.
Trzeci filar przewiduje objęcie odpowiedzialnością karną osób, które publicznie propagują ideologię OUN i UPA lub zaprzeczają zbrodniom popełnionym na ludności polskiej.
„Pamięć o ludobójstwie wołyńskim stanowi istotny element polskiego dziedzictwa historycznego i wymaga szczególnej ochrony” – podkreślono w uzasadnieniu projektu.
Zenon Baranowski/Nasz Dziennik



