Co z ekshumacjami ofiar Rzezi Wołyńskiej?
Czy to będzie przełom, czy tylko propagandowe deklaracje? Ukraina zgodziła się na prowadzenie poszukiwań grobów polskich ofiar Rzezi Wołyńskiej. Na godny pochówek od 81 lat czeka ponad 120 tysięcy pomordowanych mężczyzn kobiet i dzieci.
Władze w Kijowie mają dłużej nie blokować ekshumacji ciał ofiar Rzezi Wołyńskiej. Przekazał to po spotkaniu ze swoim ukraińskim odpowiednikiem minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski.
„Ukraina potwierdza, że nie ma żadnych przeszkód do prowadzenia prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na jej terytorium i deklaruje gotowość do pozytywnego rozpatrywania wniosków w tych sprawach” – wskazał Radosław Sikorski.
Ze wspólnego oświadczenia ministrów SZ Polski i Ukrainy:
„Ukraina potwierdza, że nie ma żadnych przeszkód do prowadzenia prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na jej terytorium i deklaruje gotowość do pozytywnego rozpatrywania wniosków w tych sprawach.”— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) November 26, 2024
Na deklarację władz Ukrainy zareagował Instytut Pamięci Narodowej. Od 2017 roku IPN złożył dziewięć wniosków o ekshumacje, ale dotąd pozostawały one bez odpowiedzi. Teraz prezes IPN, dr Karol Nawrocki, mówi politykom „sprawdzam” i zgłasza pełną gotowość.
– Nasze Biuro Poszukiwań i Identyfikacji jest gotowe w ciągu 24h podjąć się realnych poszukiwań na Wołyniu. Czekamy więc na formalne potwierdzenie tej informacji – mówił dr Karol Nawrocki, prezes Instytutu Pamięci Narodowej.
Przez ostatnie lata władze Ukrainy nie chciały wracać do tematu ludobójstwa Polaków. Świadczy o tym wypowiedź byłego szefa ukraińskiej dyplomacji, Dmytro Kułeby, na ostatnim Campusie Polska Przyszłości. Zadano mu pytanie o to, kiedy Polska będzie mogła przeprowadzić ekshumacje na Wołyniu. W skandalicznej odpowiedzi Dmytro Kułeba porównał ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów z komunistyczną akcją „Wisła”.
– Gdybyśmy my, politycy, zaczęli grzebać w historii, to jakość rozmowy byłaby zupełnie inna. Moglibyśmy cofnąć się głęboko w historię i zacząć przypominać wszystkie złe rzeczy, które Polacy zrobili Ukraińcom, a Ukraińcy Polakom – powiedział Dmytro Kułeba, były minister spraw zagranicznych Ukrainy.
Ukraiński polityk zmarginalizował wówczas krzywdę, jaką wyrządzono Polakom, gdy Ukraińcy w okrutny sposób mordowali starców, kobiety i dzieci dom po domu, wieś po wsi.
Na ogłoszenie sukcesu wznowienia ekshumacji jest jeszcze za wcześnie – skomentował prezydent Andrzej Duda.
– Moi rodacy, którzy utracili swoich bliskich zamordowanych na Wołyniu i w innych miejscach, chcą po prostu mieć mogiły swoich bliskich, chcą znać miejsca ich pochówku, chcą móc pojechać, po prostu pomodlić się, zapalić przysłowiowy znicz – podkreślił Andrzej Duda.
W zapowiedzi władz w Kijowie nie wierzy poseł koła Wolni Republikanie, Marek Jakubiak.
– Nie sądzę, żeby Ukraina się zmieniła w ciągu miesiąca tylko dlatego, że Sikorski w stół uderzył pięścią. Ukraińcom nie wierzę po prostu – mówił poseł Marek Jakubiak.
Z kolei były wiceminister spraw zagranicznych z PiS, Paweł Jabłoński, zaakcentował, iż nie wierzy w szczere intencje rządu Donalda Tuska.
– Zablokowali budowę Muzeum Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie. Nie chcą Pomnika Ofiar Zbrodni Wołyńskiej na Cmentarzu Powązkowskim, więc dużo wątpliwości to budzi niestety – zauważył Paweł Jabłoński.
Oprócz pozwolenia władz centralnych w Kijowie na poszukiwanie i ekshumacje ofiar Rzezi Wołyńskiej konieczne są jeszcze zgody władz lokalnych, których w ostatnich latach nie było – wskazał politolog, dr Bogdan Pliszka.
– Samorządy lokalne bez problemu w takiej sytuacji mogą dalej blokować te ekshumacje, więc przedwcześnie bym się nie cieszył – zaznaczył dr Bogdan Pliszka.
Pytanie czy Ukraińcy zgodzą się na swobodny dostęp Polaków do miejsc tragedii, czy wyznaczą nam kilka miejsc, w których polscy naukowcy przeprowadzą poszukiwania.
Dr Rafał Leśkiewicz z IPN oznajmił, iż wierzy w owocną współpracę ze stroną ukraińską.
– Prace ekshumacyjne to lata, być może dziesiątki lat, bo możemy mówić o ponad 120 tys. ofiar, bowiem dokładnej liczby nie znamy, gdyż nigdy tam nie przeprowadzono żadnych szczegółowych badań – podkreślił dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej.
W IPN działa elektroniczna baza ofiar Rzezi Wołyńskiej. Znajduje się w niej tylko 40 tys. zidentyfikowanych z imienia i nazwiska ofiar zbrodni. Jeśli ktokolwiek z Państwa wie o swoich bliskich zamordowanych w latach 1943-45 i nie znajdzie ich danych w bazie, to zachęcamy do kontaktu z IPN.
TV Trwam News



