fot. https://pixabay.com/

Koalicja rządząca w ramach walki z nadmiernym deficytem zawiesi programy prorodzinne?

Zero szans na podwyżki programów prorodzinnych, ale za to duże szanse na podwyżki podatków i rachunków – to jeden z rządowych scenariuszy na walkę z dziurą budżetową. Warszawa jako jedyna stolica w Unii Europejskiej ma zgodę na opóźnienie ostrych cięć do czasu wyborów.

W czerwcu Komisja Europejska objęła Polskę procedurą nadmiernego deficytu. Na koniec tego roku dziura w budżecie przekroczy 240 mld złotych, co przekracza trzy procent PKB. Rząd musiał przedstawić w Brukseli plan łatania dziury budżetowej. Komisja go zaakceptowała, o czym na platformie X poinformował minister finansów, Andrzej Domański.

„Mamy pozytywną ocenę Komisji Europejskiej dla naszego Średniookresowego planu budżetowo-strukturalnego! Komisja wzięła pod uwagę wzrost inwestycji w rozbudowę naszych zdolności obronnych” – napisał Andrzej Domański, minister finansów.

Polska ma cztery lata na zmniejszenie deficytu. Warszawa jako jedyna stolica nie musi zmniejszać dziury o co najmniej pół procent PKB rocznie. W 2025 roku deficyt będzie ograniczony tylko o ćwierć procent. Różnica będzie nadganiana w kolejnych latach. Komisja Europejska i rząd premiera Donalda Tuska przekonywały, że ma to związek z wydatkami obronnymi.

– Jest to krok, który nie jest podyktowany ekonomią. Za tym jest ewidentny krok polityczny, ponieważ w przyszłym roku są wybory – oznajmił dr Krystian Mieszkała, ekonomista.

Bruksela – zdaniem opozycji – kolejny raz udowadnia, iż pieniądze traktuje instrumentalnie.

– Pamiętamy, jak głęboko ingerowano w niezależność wyborów w Polsce, dając różne możliwości, obietnice Donaldowi Tuskowi, życząc mu zwycięstwa – wskazał Marek Suski, poseł PiS.

– Pieniądze w rękach Komisji Europejskiej są narzędziem politycznego nacisku, który ma zmusić Polaków do głosowania na taką, a nie inną opcję wskazywaną z Brukseli – stwierdził Michał Wawer, poseł Konfederacji.

Przyspieszenie walki z deficytem od 2026 roku oznaczać będzie cięcia w wydatkach budżetowych. W planie złożonym w Brukseli rząd zakłada zamrożenie „800 plus” i programu „Aktywny rodzic”, podwyższenie akcyzy i VAT na żywność, wycofanie się z mrożenia cen energii, zwiększenie długu publicznego, inflację. Mówiąc wprost – rachunki i ceny pójdą w górę.

– Będziemy mieli do czynienia z bardzo szybkimi wzrostami. Ustawy, nowe projekty ustaw, nowe decyzje, pojawią się na pewno po wyborach prezydenckich – alarmował prof. Wojciech Piontek, ekonomista z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Nowy prezydent zostanie zaprzysiężony za niecałe dziesięć miesięcy.

TV Trwam News

drukuj