Kto zarobi na odbudowie Ukrainy?
Mimo obietnic rządu Donalda Tuska polskie firmy nie podpisały szeregu umów na odbudowę Ukrainy. Eksperci ostrzegają, że Polska jest spychana na margines całego procesu. Na odbudowie zarobią głównie Niemcy i Stany Zjednoczone.
Na gdańskiej konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy pojawili się przedstawiciele ponad 70 państw. Premier Donald Tusk zapowiadał podpisywanie umów ze stroną ukraińską także przez polski biznes.
– Wspólnie odbudujemy zniszczone ukraińskie miasta po wojnie – mówił Donald Tusk.
Jednak większość umów w Gdańsku podpisały podmioty spoza Polski. Zaledwie kilka polskich firm zawarło wstępne porozumienia m.in. w zakresie przyszłych projektów budowalnych i infrastrukturalnych czy współtworzenia np. małogabarytowych silników turboodrzutowych. Państwowy Orlen podpisał umowy z ukraińskim Naftogazem ws. sprzedaży gazu LNG. Polski paliwowy gigant razem z innymi państwowymi spółkami energetycznymi jest gotowy do odbudowy ukraińskiej energetyki.
Prezes Tauronu, Grzegorz Lot, wskazał, iż widzi duży potencjał w rynku ukraińskim.
– Najważniejsze jest to, żeby w takich projektach dzielić się szczęściem. Dzielimy się ryzykiem, dzielimy się kosztami, ale szczęściem też należy się dzielić – powiedział Grzegorz Lot.
Porozumienia zawarte przez państwowe spółki miały uratować przekaz Donalda Tuska o sukcesie gdańskiej konferencji – przekonywał poseł Piotr Uściński z PiS.
– Ponieważ nie ma zainteresowania ze strony Ukrainy, żeby konkretne kontrakty gospodarcze z Polską zabierać, no to wymyślono taki sposób – zaakcentował pos. Piotr Uściński.
Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Cezary Kaźmierczak, zauważył, że polskie firmy uczestniczą przede wszystkim w dyskusjach, a nie w podpisywaniu umów z Ukraińcami. Na odbudowie zarobią tylko nieliczni.
– Póki co to jest gadanie. Realny konkret, jaki tam padł, no to jest te trzy miliardy z Banku Światowego, który Ursula van der Leyen zadeklarowała – stwierdził Cezary Kaźmierczak.
Emocje budzi fakt, że do Gdańska przyleciał mer Lwowa, Andrij Sadowy, który zalega polskiej firmie wypłatę 10 milionów euro za zrealizowaną budowę zakładu przetwarzania odpadów. Polityk zorganizował własne wydarzenie, na którym zawarł sześć umów z firmami spoza Polski. Sprawę skomentował szef MSZ, Radosław Sikorski.
„Może to i lepiej, bo polska firma, która zbudowała we Lwowie spalarnię śmieci, długo nie może doczekać się zapłaty” – napisał Radosław Sikorski na X.
Były ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczycia tłumaczył, że to element walki Ukraińców o najlepsze warunki.
– Każdy promuje swój region, próbuje ściągnąć uwagę do swojego regionu, ściągnąć inwestycje – przekonywał Andrij Deszczycia.
Obecność nieuczciwego mera w Gdańsku skrytykowali Krzysztof Bosak z Konfederacji, a także prezes PiS, Jarosław Kaczyński.
„Jednym z uczestników dzisiejszej konferencji o odbudowie Ukrainy w Gdańsku jest burmistrz Lwowa Andrij Sadowy. To postać symboliczna dla biznesowej współpracy polsko-ukraińskiej – Sadowy zasłynął bowiem z tego, że bezprawnie zerwał kontrakt z polską spółką Control Process SA, choć ta prawie ukończyła już zakład przetwarzania odpadów. Obecnie Sadowy odmawia wypłacenia polskiej spółce należnych pieniędzy mimo wyroków kolejnych międzynarodowych sądów arbitrażowych. Sadowy to ten sam człowiek, który chętnie występuje pod wielkim pomnikiem Bandery stojącym we Lwowie, chwali się corocznym świętowaniem urodzin przywódcy UPA i potrafił stwierdzić, że >>na przykładzie Bandery wyrosło nowe pokolenie<<, a >>jego biografia to historia niezłomności<<. Rok temu oburzał się na wizytę Anny Bryłki i Sławomira Mentzena we Lwowie, nazywając naszego kandydata na Prezydenta >>prorosyjskim politykiem z polskim paszportem<<, kiedy posłowie Konfederacji skrytykowali powszechny kult UPA we Lwowie – mieście rządzonym przez Sadowego od ponad 20 lat” – napisał Krzysztof Bosak na X.
– Mer Lwowa już niezależnie od tego, że banderowiec oczywisty, to jeszcze do tego człowiek, który nie płaci polskiej firmie – dodał z kolei Jarosław Kaczyński, prezes PiS.
Uwaga, oszust!
Jednym z uczestników dzisiejszej konferencji o odbudowie Ukrainy w Gdańsku jest burmistrz Lwowa Andrij Sadowy. To postać symboliczna dla biznesowej współpracy polsko-ukraińskiej – Sadowy zasłynął bowiem z tego, że bezprawnie zerwał kontrakt z polską spółką Control…
— Krzysztof Bosak (@krzysztofbosak) June 25, 2026
Za te słowa mer Lwowa chce pozwać prezesa PiS. Sprawę skomentował Mateusz Morawiecki, były premier.
– Lidera PiS, który w najtrudniejszym momencie wojny stał po stronie Ukrainy, a nie po stronie kalkulacji i tchórzostwa? To hańba, to jest skandal – powiedział Mateusz Morawiecki.
Dr Andrzej Skiba zauważył, że najważniejszymi partnerami Ukraińców w odbudowie będą Stany Zjednoczone i Niemcy.
– W mniejszym stopniu może inne państwa, jak Wielka Brytania i być może Francja, a także większe podmioty gospodarcze. Polska jest niestety konsekwentnie spychana przez stronę ukraińską na boczny tor – wskazał dr Andrzej Skiba.
Zyski z odbudowy Ukrainy powinny być swoistą zapłatą za wspieranie Ukraińców – zwrócił uwagę prof. Tadeusz Marczak, politolog.
– W pierwszych dwóch latach polska pomoc dla Ukrainy w roku 22 i 23 jest szacowana na 100 mld zł. 3,8 proc. naszego PKB – podsumował prof. Tadeusz Marczak.
Odbudowa Ukrainy ma kosztować ponad 580 mld dolarów.
TV Trwam News/radiomaryja.pl



