[Jestem w Kościele] Kobieta, którą kochał abp Sheen
Jednym z dwóch postanowień, jakie ks. abp Fulton Sheen złożył w dniu swoich święceń, było zobowiązanie, że w każdą sobotę będzie sprawował Mszę Św. ku czci Matki Bożej w intencji ochrony swojego kapłaństwa. Kobieta, którą kocham – tak mówił o Maryi i nie było w tym krzty przesady. Będzie więc on kolejnym z wielkiej rzeszy świętych i błogosławionych, którzy wzorem Chrystusa ukochali Jego Matkę i przyjęli jako swoją.
Nabożeństwo abp. Sheena do Matki Bożej, choć niezwykle żarliwe, nigdy nie przekraczało granic ortodoksji. Warto to jasno zaznaczyć, bo nie brakuje ludzi, którzy przestrzegają przed tzw. maksymalizmem maryjnym, czyli „przesadnym” kultem Maryi i przypisywaniem jej cech boskich. Tymczasem warto zauważyć, że abp Sheen był zdania, że nie da się za bardzo kochać matki, zarówno tej ziemskiej, jak i niebieskiej. Owszem, przyznawał, że w dziejach naszej wiary nabożeństwo do Maryi przybierało przesadne formy, ale jak podkreślał – to nie Kościół, lecz Chrystus Ją tak wywyższył. Ubolewał przy tym, że w wielu wyznaniach chrześcijańskich tak mało uwagi poświęca się Matce Zbawiciela, choć sam Jezus poświęcił Jej 10 razy więcej życia niż apostołom.
Odpowiadając na obawy, że NMP może odwracać uwagę od swojego Syna, amerykański kaznodzieja posługiwal się analogią do księżyca i słońca. Maryja jest niczym księżyc, bo nie świeci własnym światłem, a jedynie odbija promienie słońca, czyli Chrystusa. A zatem im jaśniej świeci księżyc, tym bardziej świadczy on o potędze słońca. „W czasie ciemnej nocy świata, kiedy ludzie odwrócili się od Tego, który jest Światłością, zwracamy się do Maryi, aby kierowała naszymi krokami w czasie oczekiwania na wschód słońca” – pisał abp Sheen w swojej autobiografii.
Co ciekawe, arcybiskup upatrywał w Maryi nadziei na nawrócenie wyznawców islamu. Zauważył, że muzułmanie czczą Ją jako jedyną kobietę wymienioną z imienia w Koranie. Jedyną konkurencję mogłaby stanowić Fatima, czyli córka Mahometa, jednak nawet ona wedle nauk islamu nie przewyższa Maryi chwałą. Dlatego objawienie się Maryi akurat w portugalskiej miejscowości zwanej Fatima nie było zdaniem abp. Fultona Sheena przypadkiem. „W przyszłości misjonarze przekonają się, że ich apostolat wśród muzułmanów odniesie sukces w takim stopniu, w jakim będą oni nauczać o Matce Boskiej z Fatimy. Ponieważ muzułmanie mają nabożeństwo do Maryi, nasi misjonarze powinni zadowolić się rozszerzaniem i rozwijaniem tego nabożeństwa, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że Najświętsza Maryja Panna osobiście doprowadzi muzułmanów do Jej Boskiego Syna”.
Podobnie jak ci, którzy tracą nabożeństwo do Maryi, tracą też wiarę w Boskość Chrystusa, tak ci, którzy pogłębiają to nabożeństwo, stopniowo zdobywają tę wiarę. Ta myśl stanowi chyba najlepsze podsumowanie maryjności abp. Sheena i zarazem przestrogę przed „chowaniem” NMP w szafie, czy to ze względów ekumenicznych, czy jakichkolwiek innych.
Wojciech Grzywacz



