W Warszawie ruszył proces polityczny ks. Michała Olszewskiego oraz dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości
Sąd Okręgowy w Warszawie odroczył pierwszą rozprawę w sprawie księdza Michała Olszewskiego i dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy Funduszu Sprawiedliwości. Sąd odrzucił wnioski obrony dotyczące m.in. nieprawidłowego powołania sędziów ławników. Komentatorzy wskazują, że to proces polityczny.
Ks. Michał Olszewski i dwie byłe urzędniczki resortu sprawiedliwości – panie Urszula i Karolina – weszli na salę sądową ze wsparciem modlitewnym od tych, którzy towarzyszą im od samego zatrzymania.
Tuż przed rozpoczęciem rozprawy jeden z ich obrońców, mec. Krzysztof Wąsowski, podkreślał, że cały proces nie ma prawa ruszyć z uwagi na źle obsadzony skład sędziowski.
– Jeżeli obrona jest przekonana i co widzi w papierach, że sąd z uporem dąży do tego, aby zmienić skład, bo to tak wygląda, no to to budzi ogromne wątpliwości – mówił mec. Krzysztof Wąsowski.
Dwóch ławników sądowych wylosowanych do sprawy ponad rok temu nie mogło uczestniczyć w pierwszej rozprawie. Nowych ławników powołano 12 dni przed rozprawą z pominięciem procedury losowania, co – zdaniem obrońców – jest podstawą do unieważnienia postępowania. Przekonywali do tego sąd przez ponad trzy godziny.
– Nie ma tutaj, Wysoki Sądzie, możliwości innej niż albo przeprowadzenie kolejnego losowania składu, albo powrotu do składu, który już został wylosowany – powiedział mec. Michał Skwarzyński, obrońca ks. Michała Olszewskiego.
Obrona przekonywała, że dopiero co wskazani ławnicy nie byli w stanie rzetelnie przygotować się do sprawy i zapoznać się z dwustu czterdziestoma tysiącami stron akt. Na rozprawie nie pojawił się też jeden z obrońców. Mimo to prokuratura domagała się dalszego procedowania.
– Wnoszę, aby sąd nie uwzględnił wniosków o odroczenie rozprawy z tego tytułu – wskazał Piotr Woźniak, prokurator.
Sprawę prowadzi sędzia Justyna Koska- Janusz. Istnieją poważne wątpliwości co do jej obiektywizmu. Jest członkiem stowarzyszenia Iustitia, które krytykowało reformę wymiaru sprawiedliwości za rządów PiS. Sędzia osobiście sądziła się też z byłym ministrem sprawiedliwości, Zbigniewem Ziobro. Ostatecznie odrzucono wszystkie wnioski obrońców.
– Sąd nie wychodziłby na rozprawę, wiedząc, że nie ma informacji od ławników co do tego, że są gotowi – oznajmiła sędzia Justyna Koska-Janusz.
Obrońcy podnosili również kwestie braku dostępu do akt. Nie byli też często dopuszczani do działań prokuratury wobec ich klientów. Ks. Michał Olszewski oraz urzędniczki byli – według obrońców – torturowani. Skargi w tej sprawie trafiły do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Sąd nie zajął się jednak należycie sprawą stanu zdrowia kapłana, który ma stwierdzony zespół stresu pourazowego – zauważył jego obrońca, mec. Michał Skwarzyński.
– To nie skłania nikogo do refleksji, żeby ten proces polityczny przerwać albo skontrolować jego byt w ogóle jeszcze raz. Ten proces ma być przeprowadzony w imię igrzysk, które mają kosztem naszych klientów się odbyć – zaakcentował mec. Michał Skwarzyński.
Jedna z oskarżonych urzędniczek – Urszula Dubejko – nie wierzy w sprawiedliwy proces po tym, co ją spotkało w areszcie.
– Byłam pracownikiem służby cywilnej, pracownikiem mianowanym. Na tym poziomie już bardzo profesjonalnym. To jest dla mnie bardzo ciężkie, że nie mogę teraz tej służby ponownie podjąć, a bardzo chciałabym dalej służyć Polsce – powiedziała Urszula Dubejko.
Wiele osób przyszło do sądu, aby wesprzeć oskarżonych w procesie politycznym.
– Proces jest nadmuchany i nieprawdziwy. Oni nie są niczemu winni, ale ten proces idzie w niebezpiecznym kierunku. Dlatego poczytuję to za zaszczyt, że mogę tu dzisiaj być i protestować – mówił Marcin.
– Jesteśmy aktywni i będziemy walczyć modlitwą do końca. Szanujemy rządzących, modlimy się za nich w modlitwie za ojczyznę, ale wzywamy ich do opamiętania! – dodała Bożena.
Sędzia nie zdołała w środę otworzyć przewodu sądowego. Kolejną rozprawę zaplanowano na przyszłą środę, 28 stycznia.
TV Trwam News




