fot. https://ipn.gov.pl/

P. Woyciechowski: Ks. Franciszek Blachnicki był najdłużej represjonowanym i inwigilowanym kapłanem PRL-u. Polska mogłaby naprawdę inaczej wyglądać, gdyby komunistom nie udało się go zamordować

Proszę sobie wyobrazić, że ks. Blachnicki wróciłby na Katolicki Uniwersytet Lubelski, zrobiłby habilitację, a może zostałby purpuratem. Jakby wówczas wyglądał Kościół katolicki? Kościół polski i Polska mogłyby naprawdę inaczej wyglądać, gdyby komunistom nie udało się zamordować ks. Blachnickiego – powiedział Piotr Woyciechowski, ekspert ds. służb specjalnych, współautor książki, współautor książki, „Konfidenci – Archiwa ujawniają prawdę”, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam.

27 lutego minie 38. rocznica śmierci [ks. Franciszka Blachnickiego]. To ważna postać dla Ruchu „Światło-Życie”. To on był założycielem i duchowym ojcem Ruchu, a także twórcą Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.

– Jest twórcą Ruchu „Światło-Życie”, bardzo ważnego obszaru działalności. Pomiędzy Łabą a Władywostokiem nie stworzono takiego archipelagu wolności i ewangelizacji jak w Polsce: zabrania młodych ludzi spod drapieżnych łap propagandy komunistycznej i tej całej oferty ateistycznej. Ksiądz Franciszek Blachnicki jest również twórcą krucjaty wstrzemięźliwości od alkoholu, bardzo ważnej inicjatywy. (…) Pozostawił po sobie program dla Kościoła i dla Polski współczesnej, po który powinniśmy sięgać. Z rozmachem prowadził swoją działalność – dla mnie to jest drugi Maksymilian Kolbe. Ksiądz Franciszek Blachnicki był wiernym uczniem Chrystusa, głosił prawdę i nie bał się. Wszystko, czego się dotknął to rzeczywiście kwitło i do tej pory widzimy owoce jego działalności – mówił Piotr Woyciechowski.

Służba Bezpieczeństwa PRL prowadziła inwigilację ks. Franciszka Blachnickiego na każdym etapie jego życia i działalności.

Ksiądz Franciszek Blachnicki był najdłużej represjonowanym i najdłużej inwigilowanym kapłanem PRL-u. Ta inwigilacja była już prowadzona od lat pięćdziesiątych, co było związane z Krucjatą Wyzwolenia Człowieka, która wtedy liczyła sto tysięcy uczestników. To się skończyło oczywiście więzieniem w 1961 r. i procesem karnym księdza Franciszka Blachnickiego – podkreślił ekspert ds. służb specjalnych.

Duchowny został zamordowany 27 lutego 1987 r. w Carlsbergu. [Dwa lata temu publicznie poinformowano o prawdziwych przyczynach zamordowania księdza Franciszka Blachnickiego]. Stało się to po ekshumacji szczątków kapłana.

Ze stuprocentową pewnością potwierdzono, że ks. Blachnicki został zamordowany za pomocą trucizny. Prokurator prowadzący tę sprawę wie, jaka to była trucizna, wie, jak została podana, jak działała. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie pewne okoliczności. Otóż nie możemy się doczekać realizacji procesowej, nie mamy podejrzanych w tej sprawie. Główny świadek, współuczestnik tego mordu, czyli tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Panna”, czyli Jolanta Lange (…) od prawie dwóch lat „gra na nosie” pionowi Śledczemu Instytutu Pamięci Narodowej. Nie może jej przesłuchać, bo albo jest w Nowej Zelandii, albo w Hiszpanii. Dwa lata temu Jolanta Lange – w ramach pewnego projektu równościowego – uczyła i szkoliła pracowników magistratu krakowskiego.  I mogła to robić, nie będąc niepokojoną przez organy ścigania. (…) Oczywiście obywatel Polski, który zamieszkuje kraj Unii Europejskiej, może poddać się przesłuchaniu. Może to zrobić na zasadzie pomocy konsularnej naszych konsulów w ambasadzie, ale tylko na zasadzie dobrowolności – zauważył gość programu „Rozmowy niedokończone”.

Czy w ogóle można rozpatrywać śmierć, zamach na życie księdza Franciszka Blachnickiego jako wypadek odosobniony od reszty skrytobójczych mordów kapłanów Kościoła katolickiego 80. lat? – pytał współautor książki „Konfidenci – Archiwa ujawniają prawdę”.

Mamy 1989 rok. Ginie trzech bardzo ważnych księży: ks. Suchowolec, ks. Zych, ks. Niedzielak. W 1987 roku zostaje zamordowany ks. Blachnicki, w 1984 r. ks. Popiełuszko. (…) Pewnym wspólnym mianownikiem dla tych kapłanów jest ich wybitność. Ich silne oddziaływanie ewangeliczne i społeczne na rzeszę. (…) To są wszyscy niepodległościowcy. Ich się wszystkich likwiduje, w różny sposób. Trucizna, porwanie, alkohol, wypadek samochodowy. Gama – że tak powiem – zamachów jest niesamowita. To była robota, moim zdaniem, na przyszłość. Usuwanie sobie kłopotów pod zaprojektowaną transformację. (…) Proszę sobie wyobrazić, że ks. Blachnicki wróciłby na Katolicki Uniwersytet Lubelski, zrobiłby habilitację, a może zostałby purpuratem. Jakby wyglądał wtedy Kościół katolicki? – zaznaczył Piotr Woyciechowski.

Kościół polski i Polska mogłyby naprawdę inaczej wyglądać, gdyby komunistom nie udało się zamordować ks. Blachnickiego, ks. Popiełuszki, ks. Zycha, ks.  Niedzielaka, ks. Suchowolca, czy pozostałych wybitnych kapłanów, którzy rzeczywiście szli  z Chrystusem przez świat – zwrócił uwagę  ekspert ds. służb specjalnych.

–  Ta rzeczywistość na pewno przebiegałaby inaczej. To są warunki brzegowe, które komuniści na Kremlu sobie ustalili mądrze i bezwzględnie, a które umożliwiły im przeprowadzenie tej całej transformacji – powiedział gość TV Trwam.

Proces beatyfikacyjny ks. Franciszka Blachnickiego rozpoczął się w 1995 r. w archidiecezji katowickiej. We wrześniu 2015 r. papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności jego cnót.

radiomaryja.pl

drukuj