Obraz autorstwa Freepik

W Szwajcarii ma wkrótce zacząć działać kapsuła śmierci

W Szwajcarii ma wkrótce zacząć działać kapsuła śmierci. Chodzi o urządzenie o nazwie Sarco, które zamkniętej wewnątrz osobie podaje mieszankę azotu i tlenu powodując śmierć przez uduszenie.

Kapsuła jest samoobsługowa, a proces uśmiercenia następuje po naciśnięciu w jej wnętrzu jednego przycisku. Według aktywistów na rzecz eutanazji za kilka miesięcy ma zostać po raz pierwszy użyta w Szwajcarii, gdzie dość wcześnie zezwolono na tzw. wspomagane samobójstwo.

Minimalną granicę wieku samobójcy ma być 50 lat, chociaż nie wykluczono – w przypadku poważnej choroby – że będą mogły z niej skorzystać osoby powyżej 18. roku życia.

Ewa Kowalewska, wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, oceniła, że to pomysł typowy dla cywilizacji śmierci.

– Na zasadzie „skończył się bal, to odchodź”, a potem już niczego nie ma. Kapsuła jest śliczna, kolorowa, tylko że w środku brakuje tlenu. To jest koszmarny pomysł. Chodzi też o to, żeby ludzi było na świecie mniej. Ci, którzy nie mają fundamentów wiary, po prostu skończą swoje życie im szybciej, tym lepiej. Nie będzie problemu, kosztów, kłopotów i tak dalej. Patrzmy na to w sposób racjonalny. Musimy mieć fundament wiary, bo w przeciwnym wypadku nie wygramy z cywilizacją śmierci – podkreśliła Ewa Kowalewska.

Futurystycznie wyglądająca kapsuła Sarco ujrzała światło dzienne w 2019 roku. Prace nad nią trwały w Holandii przez 12 lat i kosztowały przeszło 650 tys. euro.

RIRM

drukuj