fot. twitter.com

NBA. Porażka Wizards, przeciętny występ Gortata

Washington Wizards rozpoczęli kolejną serię meczów na wyjeździe od porażki z Charlotte Hornets 93:98. Marcin Gortat rzucił 6 punktów oraz wywalczył 16 piłek.


Indywidualni przeciwnicy Polaka w ostatnich spotkaniach nie ułatwiali mu życia w ofensywie. Gortat w poprzednich trzech starciach nie przekroczył granicy 10 oczek i minionej nocy było podobnie. Cody Zeller skutecznie zatrzymywał naszego rodaka na obręczy. Łodzianin wykorzystał zaledwie 2 z 7 oddanych prób. Dobra wiadomość jest taka, że środkowy Wizards uzbierał pokaźną liczbę zbiórek (16).

Gospodarze, wiedząc o sile ataku rywali, szybko rozpoczęli agresywne krycie. Przyjezdni po udanej kontrze Johna Walla zdołali wypracować dwupunktową przewagę (12:14). Chwilę później Marco Belinelli został sfaulowany przy rzucie za trzy punkty. Włoch wykorzystał wszystkie osobiste i to Szerszenie prowadziły 15:14.

Czarodzieje, pomimo wysokiego pressingu, mogli liczyć na swoich zmienników. Ian Mahinmi punktował spod kosza, Bojan Bogdanović trafił zza linii 7,24 m, a po celnej dobitce Brandona Jenningsa widniał wynik 29:21 dla podopiecznych Scotta Brooksa.  Kolejny zryw należał do Hornets. Po „trójce” Kemby Walkera miejscowi wygrywali 35:34, jednak to Wizards schodzili do szatni z zapasem jednego oczka (39:40).

Po przerwie zawodnicy Szerszeni, którzy głównie skupiali się na obronie, rozpoczęli seryjnie zdobywać punkty. Po efektywnym wsadzie Michaela Kidd-Gilchrista gospodarze prowadzili 50:48. Przewagę powiększyli Cody Zeller oraz Belinelli. Częściowo straty dla gości odrobili Wall oraz Bogdanović (64:61).

W czwartej kwarcie, pomimo że Czarodzieje trafiali zza łuku, w pewnym momencie strata Wizards do Hornets wynosiła 9 oczek. Świetnie w obronie spisywali się  Kidd-Gilchrist oraz Zeller. Minutę przed końcową syreną dwoma znakomitymi akcjami popisał się Bradley Beal, który rzucił „trójkę” po podaniu Walla, a kiedy zamienił przechwyt na punkty, goście przegrywali już tylko 91:93. Przyjezdni mogli przedłużyć mecz o dogrywkę, jednak Beal nie miał już tyle szczęścia, co poprzednim razem. Ostatecznie ekipa z Waszyngtonu przegrała 93:98.

Największym problemem Czarodziei minionej nocy była skuteczność. Celność gości wynosiła zaledwie 37 proc. Najlepiej dla Wizards zagrał John Wall (19 oczek, 8 asyst, 3 zbiórki), natomiast bohaterem Hornets został Cody Zeller – autor 19 punktów, 5 zbiórek, 4 przechwytów oraz 2 bloków.

Kolejnym rywalem drużyny ze stolicy będą mocni Boston Celtics, którzy plasują się na 2. miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej. Czarodzieje zajmują 3. pozycję.

***

Charlotte Hornets Washington Wizards 98:93 (19:20, 20:20, 25:21, 34:32)
(Cody Zeller 19, Kemba Walker 16, Marvin Williams 16 – John Wall 19, Bradley Beal 18, Marcin Gortat 6)

Sport.RIRM

drukuj