fot. PAP/Maciej Kulczyński

Ekstraklasa. Znakomite widowisko w Lubinie i szczęśliwa wygrana Legii

Świadkami niezwykle emocjonującego meczu byli kibice zgromadzeni w Lubinie, gdzie miejscowe Zagłębie uległo w dramatycznych okolicznościach Legii Warszawa 2:3. Gola na wagę kompletu punktów mistrzowie Polski zdobyli bowiem w ósmej minucie doliczonego czasu gry.


Drugie piątkowe starcie Lotto Ekstraklasy miało swojego zdecydowanego faworyta. Legia, z trzema nowymi nabytkami w wyjściowym składzie, przyjechała do Lubina nie tylko po wygraną, ale może przede wszystkim – po umocnienie się na pozycji lidera i odskoczenie w tabeli nad resztą stawki.

Plan mistrzów Polski zaczął nabierać realnych kształtów stosunkowo szybko, bo już w 16. minucie spotkania. Wówczas, po dośrodkowaniu Sebastiana Szymańskiego z rzutu rożnego, celnym strzałem głową popisał się Jarosław Niezgoda, dla którego było to ósme ligowe trafienie w bieżącym sezonie.

Po objęciu prowadzenia przez gości tempo meczu wyraźnie spadło. Żadna z drużyn nie potrafiła wykreować sobie dobrej sytuacji bramkowej, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Z letargu kibiców wybudził dopiero w 34. minucie Michał Pazdan. Reprezentacyjny obrońca świetnym zrywem w ostatniej chwili uprzedził wychodzącego na czystą pozycję Jakuba Maresa.

Tuż po przerwie Zagłębie doprowadziło do remisu. Bartłomiej Pawłowski zacentrował w pole karne rywali, gdzie najprzytomniej zachował się Jakub Mares. Czeski napastnik spokojnym uderzeniem skierował piłkę do siatki.

Odpowiedź ze strony Wojskowych przyszła dwadzieścia minut później. Wtedy to w głównej roli ponownie wystąpił Jarosław Niezgoda, który świetnie uwolnił się spod opieki kryjącego go obrońcy i strzałem z dystansu po raz kolejny mógł celebrować zdobycie gola.

Kiedy wydawało się, że więcej bramek na stadionie w Lubinie już nie zobaczymy, w doliczonym czasie gry sędzia Mariusz Złotek podyktował rzut karny dla Miedziowych za faul Michała Pazdana na Jakubie Maresie. Do „jedenastki” podszedł sam poszkodowany, a następnie nie dał większych szans Arkadiuszowi Malarzowi.

Ostatnie słowo należało jednak do przyjezdnych. Tym razem arbiter wskazał na „wapno” po drugiej stronie boiska, gdy wychodzącego sam na sam Eduardo da Silvę nieprzepisowo zatrzymał Piotr Leciejewski. Zimną krew w najważniejszym momencie zachował Miroslav Radović, który przytomnym uderzeniem zapewnił swojej ekipie niezwykle cenne zwycięstwo.

Dzięki wygranej Legia umocniła się na fotelu lidera i drugiego w tabeli Lecha Poznań wyprzedza już o pięć punktów. Kolejorz ma jednak do rozegrania jeszcze jedno spotkanie więcej. Zagłębie spadło natomiast z piątego na szóste miejsce kosztem Wisły Płock.

***

Zagłębie Lubin Legia Warszawa 2:3 (0:1)
Jakub Mares 46’ 90+3’(k.) – Jarosław Niezgoda 16’ 68’ Miroslav Radović 90+8’(k.)

Zagłębie: Piotr Leciejewski – Alan Czerwiński, Lubomir Guldan, Bartosz Kopacz, Sasa Balić – Adam Matuszczyk, Jarosław Kubicki (76’ Paweł Żyra) – Łukasz Janoszka (46’ Krzysztof Janus), Filip Jagiełło, Bartłomiej Pawłowski (68’ Łukasz Moneta) – Jakub Mares

Legia: Arkadiusz Malarz – Artur Jędrzejczyk, William Remy, Michał Pazdan, Adam Hlousek – Domagoj Antolić, Chris Philipps, Krzysztof Mączyński – Kasper Hamalainen (90’ Michał Kucharczyk), Jarosław Niezgoda (88’ Miroslav Radović), Sebastian Szymański (46’ Eduardo da Silva)

Żółte kartki: Sasa Balić, Krzysztof Janus, Lubomir Guldan, Piotr Leciejewski (Zagłębie) oraz Arkadiusz Malarz, Adam Hlousek, Domagoj Antolić (Legia)

Sport.RIRM

drukuj