Myśląc Ojczyzna

Audio MP3

Pobierz

Pseudopromocja

144 lata temu w Szwajcarii w trzynastowiecznym zamku w Rapperswilu powstało Muzeum Polskie. Obecnie jest ono likwidowane, pomimo dyplomatycznych zabiegów polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Kultury. Muzeum Polskie w Rapperswilu znane jest na całym świecie. Znajduje się tam nie tylko bogaty księgozbiór, płótna Józefa Chełmońskiego, Leona Wyczółkowskiego, Kossaków, ale także pamiątki po Tadeuszu Kościuszce, Henryku Sienkiewiczu, Stefanie Żeromskim i Ignacym Janie Paderewskim. Jednostronną decyzją lokalnych władz w Szwajcarii pomieszczenia Muzeum Polskiego ma przejąć restauracja.
To porażka polskiej dyplomacji, wynikająca z wcześniejszych zaniedbań. Godzi ona w promocję dziedzictwa kultury polskiej za granicą. Nie da się nie zauważyć, że w promocji Polski, w wydaniu naszego MSZ-u, ciągle coś znika.

Zniknęło wiele polskich placówek dyplomatycznych na świecie, których rolą była także promocja Polski i polskiej kultury. Zamknąć je kazał ówczesny szef MSZ-u Radosław Sikorski. Ostatnio na zlecenie polskiego MSZ-u wyprodukowano krótki reklamowy film, w którym zniknął krzyż na Giewoncie, znajdujący się tam od ponad 113 lat. Usunięto też krzyże ze strojów postaci historycznych. Krzyże nie pasowały do autorskiej koncepcji zagranicznej promocji naszego kraju.
Autorowi i zleceniodawcom trudno dostrzec, że najbardziej rozpoznawalnym Polakiem na świecie jest święty Jan Paweł II, a ostatnio, jak chociażby we Francji, bardzo rozpoznawalny stał się błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko. Ale jak tu przedstawić ich bez krzyża? Widocznie MSZ, który zlecił spot, pomija ogromną zagraniczną grupę docelową odbiorców, którzy, nawet jeśli nie są chrześcijanami,
to cenią chrześcijańskie dziedzictwo naszego kraju. Przecież Unia Europejska ma korzenie chrześcijańskie.

Pamiętam jak pod koniec prezydencji Polski w Radzie Unii Europejskiej w grudniu 2011 roku, koleżanki i koledzy z Platformy Obywatelskiej zorganizowali w Parlamencie Europejskim w Strasburgu uroczystą wigilijną kolację, na której obecny był premier Donald Tusk. W jej trakcie, gdy serwowano tradycyjne 12 potraw, podeszła do mnie zbulwersowana europosłanka z Łotwy, trzymając w ręku zaproszenie, z którego zniknęły słowa „Boże Narodzenie”. Rządzącej Platformie Obywatelskiej ciągle coś znika. Czy niebawem zniknie też polski orzeł? Z inicjatywy byłego już ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, zajęto się opracowaniem nowego logo dla marki „Polska”.  Za 220 tysięcy euro, czyli prawie milion złotych, wymyślono znak w kształcie sprężyny. Zanim wejdzie do obiegu, można głosować na trzy różne wzory tejże sprężyny. Obecnie patronat honorowy nad tą inicjatywą sprawuje polski MSZ. Czy nie wystarcza mu już nasza flaga i godło narodowe? W czym gorszy jako marka „Polska” jest biały orzeł od czerwonej sprężyny? Przed nami obchody Święta Niepodległości, której atrybutami były i są nadal biało-czerwona flaga i polski orzeł. Uroczystości te będą obserwowane także za granicą. Czy w ich trakcie możemy się spodziewać promocji sprężyny? A może, jak w przypadku wielu pseudopromocyjnych działań naszego MSZ-u, znowu coś zniknie?

prof. Mirosław Piotrowski

drukuj