fot. PAP/EPA

Zatrważające dane NIK dot. polskiej stomatologii

Kontrola NIK wykazała, że rządowe programy dotyczące opieki stomatologicznej są mało skuteczne. Resort Zdrowia tnie wydatki, a NFZ ogranicza dopłaty do zabiegów.

Co więcej – rząd nie opracował żadnej kampanii promującej dbałość o zdrowie jamy ustnej. Nie informuje się także społeczeństwa o zagrożeniach, wynikających z nieleczonej chociażby próchnicy zębów.

Tymczasem 92 proc. polskich nastolatków cierpi z powodu próchnicy, a odsetek bezzębności wśród dorosłych rośnie. Na wsiach i w małych miasteczkach większość dzieci niemal całkowicie pozbawiona jest publicznej opieki stomatologicznej – czytamy w raporcie NIK.

Izba wskazuje również na monopol prywatnych placówek na rynku stomatologicznym, co zmniejsza liczbę osób podejmujących leczenie. Z raportu wynika, że w 2011 r. blisko 80 proc. ubezpieczonych nie skorzystało ani razu z usług dentysty w ramach NFZ.

Problemem jest również słaba informacja o dostępności gabinetów stomatologicznych z zabiegami refundowanymi.

Poseł Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, mówi, że rząd nie ma pomysłu jak rozwiązać problem; podpiera się tylko danymi a jedyne co robi to tnie wydatki.

– Niedawno mieliśmy posiedzenie komisji zdrowia dotyczące opieki stomatologicznej, przedstawiono zatrważające informacje. Polska według raportu jest w tej chwili za Ugandą i Wietnamem, jeżeli chodzi o zdrowie naszego społeczeństwa w tym zakresie. Niestety Ministerstwo Zdrowia nic w tym zakresie nie robi. Przedstawiono nam jedynie jakieś suche dane statystyczne z których nic nie wynika. (…) Zażądaliśmy ponownego przedstawienia sprawozdania tego problemu. Mniej więcej za dwa miesiące będziemy nad tą sprawą debatować i oczekuję, że rząd przedstawi pewną mapę drogową wyjścia z tej sytuacji – powiedział poseł Tomasz Latos.

Jak dodaje poseł, profilaktyka pomoże zapobiec eskalacji problemu.

– PiS w tej sprawie mówi wprost, gabinet stomatologiczny w każdej szkole. Jeżeli nie jest to możliwe, alternatywą byłoby stworzenie dentobusów, coś na wzór mammobusów tylko przeznaczone dla stomatologii. Dentobusy mogłyby podjeżdżać pod szkołę, w ten sposób docierałyby do każdej, nawet najmniejszej placówki, aby tam pomagać i leczyć – kończy poseł PiS.

RIRM

drukuj