fot. Nasz Dziennik

Sondaż: PiS wygrywa w sejmikach; frekwencja 47 proc.

O godz. 21 w niedzielę zakończyło się głosowanie w wyborach samorządowych. Od godz. 7 rano wybieraliśmy blisko 47 tys. radnych i 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Wyniki wyborów samorządowych PKW poda w najbliższych dniach.

Według sondażu Ipsos w sejmikach prowadzi PiS – 31,5. proc., na drugim miejscu jest PO – 27.3 proc., PSL – 17 proc., SLD – 8,8 proc.

Nieoficjalne, cząstkowe wyniki wskazują, że frekwencja w wyborach na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wyniosła 47,68 proc., z kolei w wyborach do rad gmin 47,86 proc. – poinformowała w poniedziałek rano Państwowa Komisja Wyborcza.

Jarosław Kaczyński prezes PiS powiedział, że to jest bardzo dobra wiadomość, stwarza perspektywę. Przed nami jeszcze dwa tygodnie ciężkiej walki, dziękuję wszystkich, którzy nas poparli – powiedział Kaczyński.

Dodano, że ze wstępnych wyników wynika, iż w wyborach do sejmików wojewódzkich Polskie Stronnictwo Ludowe najwięcej głosów zdobyło w woj. warmińsko-mazurskim (40,33 proc.), podlaskim (40,20 proc.) i lubelskim (37,66 proc.).

Prawo i Sprawiedliwość najwięcej głosów zdobyło w woj. podkarpackim (45,57 proc.), małopolskim (41,60 proc.) i lubelskim (32,59 proc.).

Z kolei Platforma Obywatelska najwięcej głosów zdobyła w woj. pomorskim (37,19 proc.), dolnośląskim (33,11 proc.) i zachodniopomorskim (32,86 proc.).

Sojusz Lewicy Demokratycznej najwięcej głosów zdobył w woj. lubuskim (14,76 proc.) oraz zachodniopomorskim (12,10 proc.) i wielkopolskim (10,36 proc.).

Z kolei Nowa Prawica JKM najwięcej głosów zdobyła w woj. pomorskim (4,10 proc.), małopolskim (4,05 proc.) i dolnośląskim (3,97 proc.). Ruch Narodowy najwięcej głosów zdobył w woj. podkarpackim (2,43 proc.). Demokracja Bezpośrednia najwięcej głosów zdobyła w woj. łódzkim (1,29 proc.).

Druga tura wyborów włodarzy, tam gdzie nie uda się ich wybrać w pierwszej, odbędzie się 30 listopada.

Do drugiej turze spotkają się m.in.: w Warszawie Hanna Gronkiewicz-Waltz (48,8 proc.) i Jacek Sasin (26 proc.), w Gdańsku Paweł Adamowicz (48,6 proc.), Andrzej Jaworski (24 proc.), w Krakowie Jacek Majchrowski – 39,8 proc., Marek Lasota – 25,9 proc.

 

 

Wcześniej PKW poinformowała, że do godz. 17.30 frekwencja w niedzielnych wyborach samorządowych wyniosła 39,28 proc. Komisja do godz. 16 odnotowała 474 incydenty związane z wyborami.

Jak powiedział Stanisław Zabłocki z PKW, do godz. 17.30 wydano 11 mln 924 tys. 199 kart do głosowania, co stanowi 39,28 proc. w stosunku do liczby osób uprawnionych do głosowania. Największa była frekwencja w woj. świętokrzyskim – 46,19 proc. i podkarpackim – 43,85 proc., najmniejsza – w woj. śląskim – 35,29 proc. i dolnośląskim – 35,99 proc.

W największych miastach do godz. 17.30 najwyższa frekwencja była w Rzeszowie: 37,39 proc., na drugim miejscu był Olsztyn z frekwencją 37,15, a na trzecim miejscu Gorzów Wielkopolski – 36,13 proc.

Najniższą frekwencję odnotowano do godz. 17.30 w Zielonej Górze (24,39 proc.), we Wrocławiu (26,66 proc.) i w Szczecinie (27,23 proc.).

Do godz. 17.30 frekwencja w niedzielnych wyborach samorządowych wyniosła w Polsce 39,28 proc. Cztery lata temu, również podczas wyborów samorządowych, frekwencja na godz. 19 wyniosła 43,23 proc. Lokale wyborcze otwarto wówczas godzinę później niż w tym roku.

Od rozpoczęcia ciszy wyborczej w piątek o północy do godz. 16 w niedzielę PKW odnotowała 474 incydenty związane z wyborami. Najczęściej dotyczyły zrywania plakatów, niszczenia banerów, agitacji, zniesławienia – mówił sędzia Bogusław Dauter z PKW. Odnotowano też osiem prób wyniesienia z lokalu wyborczego kart do głosowania.

Z kolei Zabłocki odniósł się do pisma pełnomocnika jednego z komitetów wyborczych, który wskazuje, że w 11 lokalach wyborczych karty do głosowania zostały wydrukowane nieprawidłowo np. brakowało listy jednego z komitetów wyborczych lub lista jednego komitetu znalazła się w karcie dwukrotnie.

Podkreślił, że PKW niezwłocznie po otrzymaniu pisma zwróciła się do odpowiednich komisarzy wyborczych w tej sprawie. Zabłocki powiedział, że Komisja otrzymała do tej pory jedną odpowiedź – od komisarza wyborczego w Warszawie, który wskazuje, że w danej komisji obwodowej nie stwierdzono, by karty do głosowania były niekompletne lub odbiegały od wzorca.

„Każdy z tych sygnałów będzie bardzo dokładnie, bardzo skrupulatnie sprawdzany. (…) Będziemy oczekiwali na wyjaśnienia od pozostałych komisarzy wyborczych” – powiedział Zabłocki.

O nieprawidłowych kartach do głosowania w lokalach wyborczych na terenie woj. lubuskiego, wielkopolskiego i śląskiego poinformował inny z komitetów wyborczych. Według tego komitetu błędy dotyczyły m.in. tego, że w lokalu wyborczym były karty z innego okręgu głosowania, na liście brakowało nazwiska jednego z kandydatów lub w ogóle brakowało listy jednego z komitetów wyborczych

Zabłocki zaznaczył, że o ważności karty do głosowania rozstrzyga wyłącznie obwodowa komisja. „Wydaje się, że w sytuacji, gdy na karcie nie figuruje lista jednego z komitetów wyborczych, to taka karta nie powinna być uznana za ważną” – dodał.

Miejska komisja w Raciborzu podjęła uchwałę, aby w dwóch obwodach głosowania przerwać pracę komisji w związku z tym, że dostarczono do nich niewłaściwe karty do głosowania. Przerwy trwały od godz. 11.40 do 12.10 w jednym z lokali, a w drugim od godz. 11.30 do godz. 12.05.

Przedstawiciele PKW poinformowali, że ewentualne przedłużenie ciszy wyborczej dotyczyłoby tylko okręgów, w których przedłużono głosowanie.

Do incydentu doszło m.in. pod Sierpcem (woj. mazowieckie). Wiceprzewodnicząca komisji obwodowej dorzuciła do urny wyborczej kartę do głosowania. Wobec kobiety wszczęto postępowanie karne, została odsunięta od prac w komisji.

PAP/TV Trwam News

drukuj