fot. PAP/EPA

Wiceszef MON: Nie może być tak, że nie widzimy tego, co się dzieje na Białorusi

Polski rząd widzi, co dzieje się na Białorusi – wyciąga rękę do jej obywateli i szuka porozumienia z bardzo trudnym, lecz ważnym partnerem – powiedział wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej Bartosz Kownacki, odnosząc się do napiętej sytuacji w tym kraju.

W Mińsku zatrzymywani są kolejni uczestnicy spontanicznego protestu solidarności z osobami aresztowanymi w sobotę podczas akcji z okazji Dnia Wolności. Niezależne media informują o co najmniej 40 zatrzymanych.

Wczoraj Polski MSZ zaapelował o zaprzestanie stosowania przemocy przez służby porządkowe i natychmiastowe zwolnienie zatrzymanych z aresztów.

Wiceminister obrony Bartosz Kownacki podkreślił, że Polsce zależy na niezależności i podmiotowości międzynarodowej Białorusi.

– Wszystkie działania w tym zakresie są ważne – zarówno te, które będą zbliżały Białoruś do Europy, tak jak wizyty pana marszałka (Stanisława) Karczewskiego, jak również bardzo jasne komunikaty, które pokazują, że nie godzimy się na łamanie standardów europejskich na Białorusi. Natomiast w interesie nas wszystkich jest to, żeby Białoruś funkcjonowała jako niezależne państwo – mówił wiceszef MON.

Polityk dodał, że „nie może być tak, że nie widzimy tego, co się dzieje na Białorusi”.

– To byłoby złe. My wyciągamy rękę i pokazujemy, że nam zależy na obywatelach Białorusi, na tych wszystkich, którzy tam mieszkają, ale także musimy pokazywać, że jeśli coś jest nie tak, to nie godzimy się na takie zachowanie – powiedział Bartosz Kownacki .

W czasie sobotniego protestu z okazji Dnia Wolności w Mińsku, który siły porządkowe próbowały uniemożliwić, zatrzymano kilkaset uczestników.

Różne dane mówią o liczbie od 700 do 900 osób. Część z nich wypuszczono jeszcze w sobotę. Wczoraj miały się rozpocząć procesy administracyjne pozostałych – m.in. za złamanie przepisów o masowych zgromadzeniach.

RIRM

drukuj