fot. tv trwam

W. Gadowski: Rok 2018 był rokiem, w którym rząd M. Morawieckiego wprowadził 12 nowych podatków. Jak to się ma do pakietu wzmacniania przedsiębiorczości?

Rok 2018 był rokiem, w którym rząd Mateusza Morawieckiego wprowadził 12 nowych podatków. To był najbardziej fiskalny rok od 2007 roku. Jak to się wszystko ma do pakietu wzmacniania przedsiębiorczości, do tych wszystkich ministerstw, które ponoć dbają o to, żeby polska gospodarka się rozwijała i polska myśl techniczna, naukowa, kwitła? – mówił w swoim „Komentarzu Tygodnia” red. Witold Gadowski.

Podsumowując rok 2018 w kontekście politycznym, dziennikarz ocenił, że był to rok „dobrych chęci i złych kapitulacji”.

– Chcieliśmy dobrze, rządzący chcieli dobrze. Chcieli zreformować wymiar sprawiedliwości, chcieli zmienić ustawę o IPN-ie tak, żeby było sprawiedliwie, żeby kłamanie o Polsce było równoznaczne z kłamstwem oświęcimskim. Okazało się, że to się nie udało. Dlaczego się nie udało? Dlatego że istnieje coś, co nazywam fizyką międzynarodowej polityki. Ciała duże oddziałują mocno. Ciała słabe muszą ulegać. Musimy sobie zadać pytanie: kim my – jako Polska – jesteśmy w polityce międzynarodowej?  Ten rok pokazał, że nasze chęci, nasze marzenia muszą konfrontować się z twardą rzeczywistością – zaznaczył redaktor.

Kończący się rok to również rok kapitulacji przed lobby żydowskim, kiedy nasz kraj musiał w hańbiący dla nas sposób szybko zmieniać nowelizację ustawy o IPN – zwrócił uwagę publicysta.

– Zachodzi zatem pytanie, po co wprowadzaliśmy tę nowelizację, skoro nie przeprowadziliśmy prostych rachunków fizyki politycznej? Przecież w fizyce, także w fizyce politycznej, wszystko można przewidzieć. Jeżeli wchodzimy między duże żarna, to raczej jest niewielka możliwość, że odeprzemy te żarna. Większa możliwość – i to wynika z rachunków – jest taka, że będziemy zmieleni. Weszliśmy pomiędzy duże żarna. Możemy się na to zżymać, możemy tutaj stosować cały zestaw antysemickich retoryk, ale to nic nie da. Retoryka antysemicka jest beznadziejna, bezpłodna. Gromadzi nam nad głową jedynie czarne chmury. Praktyka jest taka, że musimy uwzględniać duże siły – akcentował autor „Komentarza Tygodnia”.

Witold Gadowski podkreślił, że polskie państwo powoli uświadamia sobie cele, które chce osiągnąć, jednak musi również opracować metody, dzięki którym będzie mogło dążyć do realizacji tych celów.

– Siła państwa polega na sile klasy politycznej, inteligencji dyplomacji, jasnych i klarownych celach oraz odpowiednio dobieranych środkach do tych celów. Czy mamy taką dyplomację? Czy mamy taki potencjał intelektualny rządzących? To pytania, które kieruję sam do siebie, do Państwa i do polityków. Nie dajmy się zwieść propagandzie sukcesu, która płynie z mediów podległych rządowi, bo pewnego dnia obudzimy się w smutnej pustce. Nie neguję sukcesów, bo te sukcesy są i lepiej mi się żyje w Polsce dziś, niż żyło mi się w Polsce w 2014 roku. Jest lepsza retoryka, zaczynamy mówić o polskich interesach, zaczynamy mówić o polskich wymaganiach w świecie. To dobrze, że budzimy się i zaczynamy uświadamiać sobie cele, ale musi nastąpić następny krok – musimy zacząć uświadamiać sobie metody; metody, jakimi te cele należy osiągać. Samo krzyczenie „hurra”, wiecowanie i granie na emocjach niczego nie przyniesie. Musimy wykształcić zespół ludzi, którzy potrafią patriotycznie, ale i skutecznie prowadzić naszą politykę – tłumaczył.

Mijający rok to również czas, w którym wprowadzono wiele nowych danin, co stoi w sprzeczności z tezami polskiego rządu o wzmacnianiu przedsiębiorczości – wskazał dziennikarz.

– Rok 2018 był rokiem, w którym rząd Mateusza Morawieckiego wprowadził 12 nowych podatków. To był najbardziej fiskalny rok od 2007 roku. Jak to się wszystko ma do pakietu wzmacniania przedsiębiorczości, do tych wszystkich ministerstw, które ponoć dbają o to, żeby polska gospodarka się rozwijała i polska myśl techniczna i naukowa kwitła? Deklaracje polityków i zimna rzeczywistość – zauważył autor „Komentarza Tygodnia”.

Publicysta ocenił, że alternatywa na polskiej scenie politycznej dla obecnie rządzących jest „tragiczna”.

– Ta alternatywa mówi wprost: wróćmy do podległości wobec Berlina i jakoś się ułożymy, bo 60 proc. naszej gospodarki zależy od Niemiec. Jest też mniejsza alternatywa, która mówi: a może tak znowu z Moskwą? Zacznijmy kombinować z Moskwą i też nas wzmocnią – rosyjskie służby są niezwykle potężne, będą służyć tym, którzy rządzą. Jest wreszcie trzecie lobby, do którego ja staram się zaliczać: lobby polskie – słabe, przetrzebione, dopiero wstające na nogi i uświadamiające sobie swoje istnienie i cele. My musimy szybko uczyć się na błędach, szybko zdawać egzamin dojrzałości, bo nikt nie będzie stosował wobec nas taryfy ulgowej – zaznaczył redaktor.

Witold Gadowski nawiązał również do swojej wizyty w Iraku, gdzie m.in. zobaczył, w jakich warunkach żyją tam obecnie chrześcijanie. Jak podkreślił, chrześcijanie w Polsce nie mogą być obojętni na krzywdę wyznawców Chrystusa w innych regionach świata.

– Ktoś powie: to nie nasz interes, to nie nasze sprawy. Współczuję temu komuś, dlatego że nasze sprawy są wszędzie tam, gdzie są ludzie i gdzie ludzie cierpią. Nasze sprawy są tam, gdzie cierpią nasi bracia chrześcijanie. Być może przyjdzie czas, kiedy my w Polsce, polscy chrześcijanie, będziemy cierpieć i będziemy chcieli, żeby ktoś nam pomógł. To jest chleb oddany. Ten grosz, który wysyłamy tam ludziom na miejscu (bo oni chcą, żeby im tam pomagać, a nie żeby przyjeżdżać do Europy) wróci stukrotnie, bo zawsze tak było i zawsze tak będzie – podkreślił dziennikarz.

RIRM

drukuj