W. Gadowski: Czy wreszcie będziemy mieć polityków, którzy nie będą mieli kompleksów niższości wobec wszystkiego, co amerykańskie albo żydowskie?

Pytam polski rząd: czy nadal będziemy obrażani służalczą postawą polskich polityków wobec Izraela? Czy wreszcie rozpocznie się jakaś normalna polityka? Normalna, to znaczy z uwzględnieniem naszej narodowej wrażliwości i naszych ważnych, historycznych dokonań. Czy tak się stanie? Czy wreszcie będziemy mieć polityków którzy nie będą mieli kompleksów niższości wobec wszystkiego, co amerykańskie albo żydowskie? – mówił w swoim „Komentarzu Tygodnia” red. Witold Gadowski.

Dziennikarz krytycznie odniósł do wizycie w Tel-Avivie polskiej rządowej delegacji pod przewodnictwem wiceszefa MSZ Bartosza Cichockiego. Podkreślił, że swoją opinię wyraził w oparciu o własne doświadczenia związane z Izraelem.

– Zrealizowałem reportaż o Hezbollahu i właściwie kierunek Izrael jest dla mnie zamknięty, bo w momencie, w którym wylądowałbym na lotnisku Ben Gurion, zostałbym poddany uwłaczającemu przesłuchaniu. Mam różne doświadczenia w swojej głowie, mając także doświadczenia izraelskie (bardzo dobre), a najlepsze doświadczenia wyniosłem z dzielnic Żydów ortodoksyjnych, z dzielnicy Żydów ortodoksyjnych w Tel-Avivie. Tam są poważni ludzie, przejmujący się religią, rozmawiający na poważne tematy. A wokół? Cóż – w Tel-Avivie miasto zepsucia. Królują drag queen, domy publiczne, rosyjska mafia. W Jerozolimie jest odrobinę lepiej, ale też mocno świecko – zaznaczył.

W awanturze z amerykańskimi Żydami nie chodzi o ustawę o IPN, lecz o pieniądze – ocenił redaktor.

– Chodzi o reprywatyzację. Wcale nie chodzi o ustawę o IPN. Awantura o tę ustawę jest zasłoną dymna, która miała nas rzucić na kolana i skłonić do odstąpienia od uregulowania prawnego kwestii reprywatyzacji w Polsce. Dlaczego? Ano dlatego, że w Stanach Zjednoczonych w ekspresowym tempie uchwalana jest ustawa 447, która zostanie zamieniona na wyraźne wytyczne wobec amerykańskiego prezydenta i amerykańskich polityków, jak postępować w sprawie reprywatyzacji w Polsce. Te wytyczne będą obowiązywały jednak tylko wtedy, gdy w Polsce ta kwestia nie zostanie uregulowana ustawowo. Odkąd zaczęliśmy się zajmować na poważnie ustawą o reprywatyzacji, czyli ostatecznym rozstrzygnięciem, co się komu należy i dlaczego, odtąd w świecie powstał rwetest, bo o to chodzi, a nie o żadną ustawę o IPN – wskazał autor „Komentarza Tygodnia”.

Publicysta zaapelował do rządu o zdecydowane działania w zakresie przywracania sprawiedliwości w Polsce, o wyjaśnienie przeszłości oraz rozliczenie ludzi odpowiedzialnych za afery w naszym kraju.

– Święty gniew może także dotyczyć rządzących. Tu uwaga do rządu dobrej zmiany: jeżeli będzie działał tak opieszale w sferze przywracania sprawiedliwości w Polsce, w sferze wstawania naszego kraju i narodu z kolan, to również zawrzemy świętym gniewem i żadne „zmiłuj się” nie pomoże. Żadne mętne tłumaczenia i mówienie „zaufajcie, zaufajcie” już nie będzie skutkowało. Chcemy wyjaśnienia przeszłości, roli Wojskowych Służb Informacyjnych, czyli – mówiąc krótko – wojskowej bezpieki podległej Moskwie w historii III RP. Chcemy o tym wiedzieć. Chcemy odtajnienia aneksu do likwidacji WSI, chcemy rozliczenia ludzi odpowiedzialnych za afery. Chcemy wyjaśnienia całego ciągu morderstw dokonanych w III RP, morderstw politycznych, począwszy od Piotra Jaroszewicza – akcentował dziennikarz.

Chciałbym, aby polskie państwo zapewniło status świadka ochronnego dla Michała Dzięby, który w ostatnich dniach ujawnił niektóre informacje dotyczące niejasnych interesów i afer za czasów rządów PO-PSL – powiedział Witold Gadowski.

– Chciałbym, żeby pan Michał Dzięba, który pewnie niejedno ma na sumieniu (a nieukiem nie jest) został przez polskie państwo ochroniony przy tym, co mówi, ponieważ powinien zostać świadkiem koronnym do wyjaśniania afer PO i PSL z ostatnich lat ich rządów. Polskie państwo powinno się zatroszczyć o pana Dziębę, bo nie są to (jak chciałby pan Trzaskowski) urojenia chorego psychicznie człowieka, tylko bardzo precyzyjne informacje, podawane przez insidera, przez człowieka, który tkwił wewnątrz. Niestety, przy okazji wychodzą oczywiście także sprawki ludzi, którzy są teraz aktywni, bo dobra zmiana obrała się w bardzo ciekawych ludzi i pan Dzięba również o nich mówi. Ci ludzie są teraz również w telewizji publicznej. (…) Czekam, kiedy zajmie się tym polskie państwo, a jeżeli się tym nie zajmie, to w następny wtorek słuchajcie państwo poranka w Radiu Wnet. Będzie kolejna odsłona „księgi dżungli” rządów PO-PSL. Znowu ujawnimy następne powiązania, fakty i złodziei. Innej drogi nie ma – wyjaśnił.

Publicysta poinformował, że jest na etapie sprawdzania powiązań i działalności Jonnego Danielsa, prezesa Fundacji From the Depths, który w ostatnim czasie bardzo często był obecny w polskich mediach i wypowiadał się na tematy związane z relacjami polsko-izraelskimi.  

– Na razie dotarłem do pana Stewarta Rahra. Stewart Rahr, amerykański multimilioner, przyjaciel Donalda Trumpa ze wspólnych meczy golfowych, nazywany w Stanach Zjednoczonych „King of Play”. Człowiek zabawy, miliarder, a jednocześnie lobbysta. Spod jego skrzydeł wypłynął pan Jonny Daniels i warto przyjrzeć się współpracującej z panem Jonnym Danielsem pani Lenie Klaudel. Wszystkie te powiązania prowadzą w jednym, bardzo ciekawym kierunku, który nazywa się instytut, instytut znajdujący się przy jednym z bulwarów w jednym z miast Izraela. (…) Zwracajcie państwo uwagę na Jonnego Danielsa, bo to może być bardzo ciekawa historia, z bardzo ciekawym morałem na samym końcu – podkreślił redaktor.

 

RIRM

drukuj