fot. wikipedia.org

Ustawa stoczniowa stwarza zupełnie nowe warunki

Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało projekt ustawy o odbudowie przemysłu stoczniowego. Zakłada on m.in. zmiany w płaceniu podatków VAT i CIT oraz objęcie terenów stoczni specjalnymi strefami ekonomicznymi. To początek dobrej zmiany – wskazuje poseł PiS-u Andrzej Jaworski w rozmowie z Radiem Maryja.

„Nowa ustawa stoczniowa jest próbą odbudowania tego, co Platforma Obywatelska przez 8 lat zburzyła. Platforma zlikwidowała dobrze prosperujące stocznie w Gdyni i Szczecinie oraz doprowadziła do załamania rynku w gospodarce morskiej” – mówi poseł Andrzej Jaworski.

– Platforma doprowadziła do trudnych sytuacji w Stoczni Gdańskiej. Dzisiaj, abyśmy przemysł morski mogli odbudować (zwłaszcza przemysł stoczniowy), musimy dać tym, którzy chcą zainwestować i tym, którzy chcą w tym przemyśle pracować, możliwości, które spowodują, że ta praca przynajmniej w jakiś sposób będzie konkurencyjna do tego, co dzieje się nie tylko na świecie, ale przede wszystkim w Europie Zachodniej. W związku z tym zwolnienia podatkowe, zwolnienia z VAT-u, możliwość włączenia tych terenów, gdzie przemysł stoczniowy będzie funkcjonował, do tzw. stref ekonomicznych spowoduje, że dla tych, którzy będą chcieli zainwestować – także dla firm państwowych – stworzą się zupełnie nowe warunki. One zachęcą do tego, aby w tym przemyśle funkcjonować i w ten przemysł inwestować – wskazuje Andrzej Jaworski.

Polityk odnosi się też do zarzutów wobec nowej ustawy stoczniowej, jakie podnosili posłowie innych ugrupowań. W opinii Krzysztofa Rudzkiego z Kukiz’15, projekt nie daje szansy na rozwój małym firmom z sektora produkcji statków, a opieranie odbudowy stoczni o stocznię remontową Gryfia jest problematyczne. Poseł Jaworski przyznaje, że oczywistym jest to, że większe statki to większe dochody, ale – jak podkreśla – inaczej zarabia sklep spożywczy, a inaczej hipermarket.

– Dzisiaj mówimy o tym, że każdy, kto prowadzi swoją działalność gospodarczą i ma możliwość zarabiać, może z tego skorzystać. Oczywiście, że na dużych jednostkach, których ceny kształtują się na poziomie kilkuset milionów euro, zarabia się więcej niż na poszczególnych sekcjach, gdzie mowa jest o setkach tysięcy czy milionach złotych. W związku z powyższym dla każdego jest to oczywiste. Inaczej zarabia sklep spożywczy osiedlowy, a inaczej zarabia hipermarket – zaznacza poseł Andrzej Jaworski.

Na negatywną opinię dot. ustawy wyrażoną przez wiceprzewodniczącego zachodniopomorskiej Nowoczesnej Rafała Zahorskiego – twierdzącego, że większość firm z tego regionu nie będzie miała możliwości skorzystania z dobrodziejstw ustawy – poseł PiS odpowiada, iż przemysł stoczniowy, to nie tylko rozwój podległego stoczni terenu, ale także rozwój firm w całej Polsce.

– Politycy partii Nowoczesna z reguły nie wiedzą, o czym mówią. Wystarczy sprawdzić, czym zajmuje się stocznia. Stocznia to tak naprawdę jedna wielka montownia, która ma oczywiście przerób stali na kadłub. Natomiast statek czy okręt wojenny składa się z kilkudziesięciu tysięcy elementów, które są produkowane w całym kraju. To, że rząd Donalda Tuska zlikwidował stocznie w Gdyni i w Szczecinie spowodowało załamanie i duże problemy także firm kooperujących, które straciły możliwość zbytu swoich produktów. Jeżeli przemysł stoczniowy w Polsce się odrodzi i statki będą produkowane, to oczywiste, że zakłady w całej Polsce odczują znaczną poprawę i będą miały duże możliwości, które zostały im wcześniej zabrane – podkreśla Andrzej Jaworski.

RIRM

drukuj