fot. wikipedia

Co dalej ze stocznią remontową Gryfia?

Hanna Hanć została nowym prezesem Stoczni Remontowej Gryfia. I może nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie obecna trudna sytuacja Stoczni i plan jej rozwoju, który ma być oparty na bazie najbardziej dochodowej części działalności spółki remontach statków.

Morska Stocznia Remontowa Gryfia istnieje od 63 lat. Powstała w wyniku połączenia dwóch zachodniopomorskich zakładów – Morskiej Stoczni Remontowej w Świnoujściu i Szczecińskiej Stoczni Remontowej Gryfia.

Stocznia, która kiedyś dominowała tu w regionie i w Polsce, nieraz była też na pierwszym drugim miejscu, jest bardzo mocno zdyskredytowana względem ekonomicznym. Stocznia, która przeszła bardzo gwałtowną restrukturyzację w połączeniu z Morską Stocznią w Świnoujściu miała ponad półtora tysiąca ludzi zatrudnionych – powiedział Janusz Jagielski, były prezes Stoczni Remontowej Gryfia.

Obecnie Stocznia zatrudnia 500 osób. Firma przeszła gwałtowną restrukturyzację, w tym wyprzedaż majątku. Pod koniec stycznia Morska Stocznia Remontowa Gryfia sprzedała 25 hektarów terenu w Świnoujściu. To około 2/3 całego obszaru, jaki zajmuje tam spółka. Nabywcą jest spółka należąca do funduszu „MARS Fundusz Inwestycyjny Zamknięty”, który jest jednocześnie właścicielem stoczni.

Obecnie Stocznia jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej i tak można analizować te wyniki, te działania finansowe, że wynik ekonomiczny za 2014 będzie dość znacznie ujemny, może nawet najgorszy z wyników w długoletniej działalności Stoczni – zaznaczył Janusz Jagielski.

Tymczasem nowy prezes spółki Hanna Hanć planuje oprzeć rozwój spółki na remontach statków. Ważną częścią planu będzie remont klasowy doku nr 5, który ma kluczowe znaczenie dla Morskiej Stoczni Remontowej Gryfia. Jest to największy spośród stoczniowych doków w Szczecinie i Świnoujściu.

Remont trwa tydzień, dwa tygodnie. Często, nieraz trochę dłużej, wymaga szybkich decyzji, szybkich działań. Jeżeli te firmy są zewnętrzne, to jest ta bezwładność organizacyjna, bezwładność techniczna. Poza tym są wyższe koszty związane z tą obsługą, bo każda firma ma swoją marżę, musi zarobić na siebie, a poza tym, jeżeli wykupiła obszary stoczni, to musi to spłacić, musi zarobić na siebie, żeby wyjść na zero – podkreślił Janusz Jagielski.

Nowa prezes Hanna Hanć chce włączyć w pracę nad planem rozwoju spółki wszystkich pracowników stoczni.

TV Trwam News/RIRM

drukuj