fot. TV Trwam News

PGZ zawiadomiła prokuraturę w sprawie budowy statku „Oceanograf”

Jest zawiadomienie do prokuratury w sprawie budowy statku „Oceanograf”. Katamaran wykonała należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej stocznia remontowa Nauta. Straty spółki szacowane są 16,5 miliona złotych.

Statek naukowo-badawczy „Oceanograf” to jednostka naukowo-badawcza zbudowana dla Uniwersytetu Gdańskiego.

– Statek był w próbach morskich, statek jest skończony, posiada dokumenty Polskiego Towarzystwa Klasyfikacyjnego. Oczywiście, jak każdy prototyp wymaga ostatnich szlifów – mówi prezes stoczni remontowej Nauta Sławomir Latos.

Umowa z uczelnią została podpisana w 2013 roku. Ówczesny zarząd Nauty nie wystąpił jednak o zgodę w tej sprawie do rady nadzorczej, mimo że była ona niezbędna ze względu na kwotę zamówienia. Umowa opiewała na ponad 33 mln zł bez możliwości dodatkowego wynagrodzenia i została podpisana przed badaniami modelowymi. Po ich wykonaniu Uniwersytet Gdański zażyczył sobie, że statek ma być jednak większy. Automatycznie wzrosły koszty wykonania jednostki. Oszacowano je na 16,5 mln złotych. W aneksie, pomimo protestu kierownika projektu, zapisano, że pokryje je stocznia.

– Kwota 16,5 mln zł zapewniłaby spółce możliwości inwestycyjne w sporym zakresie. Stocznia mogłaby za tą kwotę nabyć nabrzeże w Gdańsku, przy którym mogłaby wyposażać statki. To zdecydowanie poprawiłoby możliwości stoczni jeśli chodzi o kontraktacje nowych jednostek. Myślę, że takie możliwości, dające sposobność wyposażenia statku w Gdańsku, to jest (delikatnie licząc) 200 nowych miejsc pracy – wskazuje Sławomir Latos.

Arkadiusz Siwko, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, do której należy gdyńska spółka, złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

– Cała historia, cała sprawa pojawiła się w momencie kiedy rozpoczął się audyt ze strony PGZ. To są właśnie ustalenia pokontrolne – informuje pełnomocnik zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej Magdalena Porwet.

W 2015 roku nowy zarząd Nauty, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, próbował aneksować umowę tak, by Uniwersytet Gdański uczestniczył w kosztach budowy większego statku. Pojawiły się jednak polityczne naciski.

Ówczesny prezes stoczni Krzysztof Juchniewicz twierdzi, że był nagabywany w tej sprawie przez posła PO Jerzego Borowczaka, żeby w żadnej mierze takich aneksów nie podpisywać. Polityk Platformy dziś zaprzecza tym doniesieniom. Na tym jednak nie koniec. Sprawdzana jest także dokumentacja innych produktów stoczni Nauta m.in. budowa statku naukowo-badawczego dla Uniwersytetu z Goeteborga. Tu też mogą być wielomilionowe straty.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj