fot. flickr.com

Za trzy miesiące koniec śledztwa ws. afery podsłuchowej

Prokurator generalny Andrzej Seremet liczy na to że w czerwcu zakończy się postępowanie w sprawie tzw. afery podsłuchowej. Powiedział on, że jeśli pojawią się w tej sprawie jeszcze jakieś inne materiały, to wówczas będą prowadzone odrębne postępowania. 

Poseł Arkadiusz Mularczyk ze Zjednoczonej Prawicy mówi, że afera ma dwa aspekty.

– Jedna sprawa dotyczy tego, kto nagrywał, dlaczego nagrywał, jaki był powód nagrywania, a druga sprawa dotyczy tego co z tych nagrywanych rozmów wychodziło. Jak wiemy w kilku przypadkach wychodziły tam informacje kompromitujące. W mojej ocenie również te sprawy powinny być badane. Powinno być zbadanie czy nie dochodziło do jakichś niedozwolonych działań na styku polityki, biznesu, gospodarki i administracji, czy te rozmowy, które miały miejsce dotyczyły dobra Polski, czy też tylko i wyłącznie interesów polityków PO i biznesu – powiedział Arkadiusz Mularczyk.

Sprawę podsłuchiwania w dwóch warszawskich restauracjach kilkudziesięciu osób, m.in. polityków, ujawnił w ubiegłym roku tygodnik „Wprost”.

Zarzuty w śledztwie postawiono czterem osobom: biznesmenom Markowi Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz dwóm pracownikom restauracji, w których dokonywano nagrań.

RIRM

drukuj