fot. PAP

Unia biednieje, w Polsce rośnie rozwarstwienie

Unia biednieje, w Polsce rośnie rozwarstwienie – wynika z najnowszych danych Eurostatu. Ponad 40 proc. mieszkańców Unii Europejskiej żyje od pensji do pensji lub od zasiłku do zasiłku.

Gdyby zdarzyły się nieprzewidziane wydatki nie potrafiliby im sprostać. Z nagłą potrzebą wysupłania oszczędności nie poradziłby sobie ponad połowa Polaków – podaje Eurostat. Z danych wynika, że niekwestionowanym liderem w niwelowaniu różnic w zamożności są Czechy, gdzie dochody poniżej granicy ubóstwa ma zaledwie 9,6 proc. populacji. To jest ponad dwa razy mniej niż w Grecji, Rumunii, Hiszpanii czy Bułgarii.

O ile kryzys w państwach Południa powoduje najszybsze zubożenie obywateli, o tyle w Polsce rośnie rozwarstwienie. Nasz kraj jest drugim w Unii krajem, po Słowacji, gdzie doszło do najsilniejszego rozwarstwienia.

Danymi Eurostatu nie jest zaskoczona prof. Grażyna Ancyparowicz, socjolog.

– Wszystkie badania, które były wcześniej prowadzone już dawno pokazywały, że jest taka tendencja. Pierwszą przyczyną względnego zubożenia gospodarstw domowych w wysoko rozwiniętych krajach, czy też braku wysokiej skłonności do oszczędzania to globalizacja. Z jednej strony mamy wielkie korporacje i ludzi zatrudnionych, którzy rzeczywiście, jeśli mają pracę to są bardzo wysoko uposażeni, ale produkcja i dochody powstają w zupełnie innych częściach świata. W związku z tym ci, którzy wchodzą na rynek pracy nie mają żadnych szans, żeby znaleźć stabilną pracę – zwróciła uwagę prof. Grażyna Ancyparowicz.

Kolejnym problemem – jak dodaje socjolog – jest polityka korporacji, które są zainteresowane tym, by utrzymywać bezrobocie na poziomie 14 proc, gdyż wtedy mogą narzucać pracownikom swoje standardy.

Prof. Grażyna Ancyparowicz wskazuje też, że nasz kraj znalazł się w orbicie procesu przegrupowania liderów przemysłowych, co oznacza, że do nas są spychane te rodzaje produkcji, które zanieczyszczają nam środowisko albo są bardzo pracochłonne.

– Polacy należą do nacji chyba jednej z najniżej uposażonych w UE, czego z kolei nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć pracodawcy. Z punktu widzenia korporacji, które do nas przyszły i zdominowały gospodarkę, pozbawiły nas jakiejkolwiek suwerenności ekonomicznej, a to wszystko dokonało się za przyzwoleniem wszystkich ekip, które rządziły w Polsce po roku ’90. Mamy taką sytuację, że jedyną naszą zachętą i zaletą ma być niski koszt robocizny – podkreśliła prof. Grażyna Ancyparowicz.

RIRM

drukuj