fot. piotrowski.org.pl

[TYLKO U NAS] Prof. M. Piotrowski: System przymusowych relokacji nie zadziałał. Skłócił tylko państwa członkowskie

Niemcy to nie jedyny kraj, który ugodził w uważaną za jedną z największych zdobyczy unijnego zjednoczenia swobodę przepływu osób, czyli brak kontroli na wewnętrznych granicach krajów strefy Schengen. W Niemczech stan ten trwa już od września 2015 roku, czyli ponad dwa lata i jeszcze potrwa. System przymusowych relokacji nie zadziałał – mówił na antenie Telewizji Trwam prof. Mirosław Piotrowski w niedzielnym felietonie „Myśląc Ojczyzna”.

Niemcy i kilka innych krajów europejskich należących do strefy Schengen chcą przedłużyć kontrole na wewnętrznych granicach Unii Europejskiej. Na to muszą uzyskać zgodę Komisji Europejskiej. Według przepisów, Komisja może wyrazić zgodę na przywrócenie kontroli przez okres sześciu miesięcy. Taka decyzja może być wydana maksymalnie trzykrotnie, a Niemcy wystąpiły o nią już po raz czwarty.

– Z formalnego punktu widzenia (Niemcy) powinny mieć duży problem. Jednakże gdy występują z prośbą kraje takie jak Niemcy, przychylność Komisji jest gwarantowana. Nagle staje się ona niezwykle elastyczna. Odpowiedzialny za sprawy migracji komisarz Dimitris Avramopoulos stwierdził: „z zadowoleniem przyjąłem dziś do wiadomości, że wszystkie kraje, które powiadomiły (Komisję), że chcą przedłużyć kontrole (graniczne) poza termin 12-ego listopada, potwierdziły, że robią to mając na względzie ducha europejskiego”. Rozumiem, że jest to ten sam duch, którego nie tak dawno były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz chciał w Unii Europejskiej wprowadzać siłą – powiedział europoseł.

Niemcy do tej pory utrzymywali, że nie ma związku pomiędzy atakami terrorystycznymi, a otwarciem granicy przez kanclerz Angelę Merkel. Niemiecki minister spraw zagranicznych Thomas de Maiziere twierdzi jednak, że wprowadza kontrole na wewnętrznych granicach Schengen „ze względu na utrzymującą się na masowym poziomie imigrację” i jako powód podaje „zagrożenie terrorystyczne”. Prof. Mirosław Piotrowski przypomniał, że gdy polski szef MSW Mariusz Błaszczak wiązał imigrację z zagrożeniem terrorystycznym, to zachodnie kraje UE wyśmiewały polskiego polityka.

– Gdzie są teraz? A Niemcy to nie jedyny kraj, który ugodził w uważaną za jedną z największych zdobyczy unijnego zjednoczenia swobodę przepływu osób, czyli brak kontroli na wewnętrznych granicach krajów strefy Schengen. W Niemczech stan ten trwa już od września 2015 roku, czyli ponad dwa lata i jeszcze potrwa. Jak długo? „To zależy od rozwoju sytuacji” odpowiadają sofistycznie niemieckie władze. Szef niemieckiego MSZ-u mówi o „dalekiej drodze”, a ta pełna jest wybojów i niewolna od konfliktów. System przymusowych relokacji nie zadziałał. Skłócił tylko państwa członkowskie – stwierdził.

Europoseł wspomniał również o problemach związanych z opuszczaniem przez imigrantów krajów, do których zostali przydzieleni w ramach obowiązkowej relokacji. Rozpoczęto gorączkowe poszukiwania, gdyż w grupie tej znajdują się podejrzani o przestępstwa, czyli potencjalni terroryści – zaznaczył polityk.

– Realne zagrożenie sprawia, że kraje te utrzymują kontrole na granicach. Z założenia jest to środek tymczasowy, ale jak wskazują polskie władze „z tych wyjątków tworzy się regułę”, co może doprowadzić do destrukcji całego systemu. U jego podłoża legła błędna decyzja Niemiec o wpuszczeniu imigrantów. Podobnie jak kolejne przedłużenia kontroli granicznych w strefie Schengen, miała ona wątpliwe podstawy prawne, a według ekspertów Bundestagu była ona bezprawna. Wówczas to powoływano się także na europejskiego ducha – podkreślił prof. Mirosław Piotrowski.

Cały niedzielny felieton prof. Mirosława Piotrowskiego „Myśląc Ojczyzna” można obejrzeć [tutaj].

RIRM

drukuj