[TYLKO U NAS] J. Krajewski ws. Amber Gold: W głowie się nie mieści, jak funkcjonowały konkretne instytucje państwa

Instytucje państwa, na czele których stali politycy PO, niejako gwarantowały poczucie bezkarności Marcinowi P. – powiedział w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold Jarosław Krajewski. Jak dodał, w głowie się nie mieści, jak funkcjonowały konkretne instytucje państwa w latach 2009-2012.

Do tej pory komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała 94 świadków. Jak powiedział członek komisji Jarosław Krajewski, ewidentnie widać, że nad Amber Gold był roztoczony parasol ochronny.

Dla każdego, kto śledzi przesłuchania przed komisją pytanie, czy nad Amber Gold był roztoczony parasol ochronny, jest pytaniem retorycznym. Prace komisji śledczej to jest tak naprawdę dyskusja na temat stanu państwa w latach 2009-2012, kiedy premierem był Donald Tusk, kiedy doszło do sytuacji, że osoba kilkukrotnie karana, przestępca Marcin P., zakłada firmę pod nazwą Amber Gold, która doprowadza do utraty oszczędności tysiącom Polaków w wysokości ponad 850 mln zł. Wielu z nas mogło utracić zaufanie do instytucji państwa, które powinno gwarantować obywatelom bezpieczeństwo – zaznaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

W tym przypadku okazało się, że instytucje państwa, na czele których stali politycy PO, niejako gwarantowały poczucie bezkarności Marcinowi P. – dodał.

Funkcjonariusze CBA zidentyfikowali w 2010 r. lukę prawną, która ułatwiała przestępcom, takim jak Marcin P., prowadzenie działalności gospodarczej i zasiadanie w organach spółek. Minister Jacek Cichocki – osoba, która koordynowała w imieniu Donalda Tuska pracę służb specjalnych – dowiaduje się o tym, że jest istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa obrotu prawnego i jeśli chodzi o tę kwestię, należy podjąć zmiany legislacyjne, czyli uszczelnić tę lukę prawną. Mimo tej wiedzy, mimo wymiany korespondencji między kancelarią premiera Tuska a Ministerstwem Sprawiedliwości, do tych zmian prawnych nie dochodzi. Co więcej, ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym i Krajowym Rejestrze Karnym zostaje znowelizowana w grudniu 2012 r., czyli kilka miesięcy po wybuchu afery Amber Gold. To pokazuje, jak przez ponad 2 lata przestępcy podobni do Marcina P. mimo formalnego zakazu pełnienia funkcji w organach spółek, zasiadali nie tylko na stanowiskach członków zarządów, ale również i prezesa – podkreślił Jarosław Krajewski.

Decyzją prokuratury zarzuty dla Marcina P. powinny być przedstawione znacznie szybciej. W głowie się nie mieści, jak funkcjonowały konkretne instytucje państwa – zaznaczył gość TV Trwam.

Na początku lipca 2012 r. – bardzo późno, ponieważ mówimy o początku lipca, a w sierpniu Marcin P. ogłosił upadłość, co oznaczało utratę oszczędności przez tysiące Polaków – Prokuratura Okręgowa w Gdańsku przejmuje to śledztwo z Prokuratury Rejonowej i powierza w całości do prowadzenia ABW, tak naprawdę zleca to prowadzenie na ABW. Pamiętajmy jednak o tym, że gospodarzem tego śledztwa pozostaje de facto prokuratura. To prokuratura mogła dużo wcześniej – jak ustaliliśmy podczas naszych prac – postawić zarzuty Marcinowi P., ponieważ został zebrany materiał dowodowy w sprawie. Ostatni świadek przed komisją – funkcjonariusz ABW – przyznał, że wcześniej niż w połowie sierpnia Marcin P. takie zarzuty usłyszał. Można było ze strony prokuratury postawić takie zarzuty Marcinowi P., co w sposób jaskrawy pokazywałoby, z kim Polacy mają do czynienia. Okazuje się, że nie było woli postawienia zarzutów Marcinowi P. Nie było choćby woli zatrzymania Marcina P. i wnioskowania o tymczasowy areszt. Dopiero dwa tygodnie później, po postawieniu zarzutów, kiedy cała Polska żyła sprawą afery Amber Gold, dochodzi do decyzji o zatrzymaniu Marcina P., a jego małżonka, Katarzyna P., jest zatrzymana i tymczasowo aresztowana 8 miesięcy później. To się naprawdę w głowie nie mieści, jak funkcjonowały konkretne instytucje państwa – podkreślił Jarosław Krajewski.

RIRM

drukuj