fot. PAP/Tomasz Gzell

Komisja śledcza badająca aferę Amber Gold przesłuchała kolejnych świadków

Z poniedziałkowego przesłuchania Józefa Dębińskiego, syndyka masy upadłościowej na komisji ds. Amber Gold wynika, że każdy z nas jako obywatel nie straciłby pieniędzy, gdyby instytucje państwa w latach rządów PO-PSL działały prawidłowo. Tymczasem za rządów ówczesnej koalicji Pomorski Urząd Skarbowy blokował działania syndyka szeregiem nieuzasadnionych kontroli i błędnych wniosków.

Syndyk nie może jeszcze wypłacić pieniędzy wierzycielom, bo prawo przewiduje, że muszą być po kolei wykonane pewne czynności i dopiero po zamknięciu tych etapów można przystąpić do wypłacania pieniędzy – wyjaśniał syndyk Józef Dębiński.

– Nie mogę przystąpić do planu podziału ogólnego, zanim nie wykona się planu z rzeczy, które są zabezpieczone hipotekami. To trzyma syndyka. Ja wiem, że wierzyciele czekają, ale prawo mi zabrania wypłaty tych pieniędzy już. Te pieniądze są na lokatach terminowych, one cały czas pracują – powiedział Józef Dębiński.

Dodatkowo prace syndyka przez lata były blokowane przez kontrole przeprowadzane przez Pomorski Urząd Skarbowy.

– Urząd skarbowy pięć lat walczył z syndykiem, ale walczył w sposób absurdalny. Pisał decyzje po 200-220 stron, które były całkowicie błędne i oczywiście zostały uchylone. Proszę policzyć, ile to jest pieniędzy podatnika na tak długotrwałe postępowanie kontrolne i podatkowe, zakończone tym, że oddali wszystkie pieniądze syndykowi – podkreśliła pos. Małgorzata Wasserman, przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold.

Zdaniem Małgorzaty Wasserman było to oczywiste, że mogli to zrobić niemal na samym początku, ale nie zrobili, przez co narosło 720 tysięcy odsetek z naszych pieniędzy, które musiały być przekazane dla syndyka. Bo syndykowi udało się wygrać wszystkie spory z instytucjami skarbowymi.

– To znaczy te zobowiązania podatkowe, które zostały naliczone – zdaniem sądu – nie należało ich płacić. I to jest kluczowe pytanie do instytucji skarbowych, o które pytamy: co stanowiło przychód, co stanowiło koszt uzyskania przychodu, jak również dochód, na podstawie którego był obliczany podatek – zaznaczył pos. Tomasz Rzymkowski, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold.

Sprawa Amber Gold i Marcina P. jako podatnika była przekazana z Pierwszego Urzędu Skarbowego w Gdańsku do Pomorskiego Urzędu Skarbowego. Ten drugi miał kontrolować samą spółkę Amber Gold, a pozostałe kontrolować miał Urząd Kontroli Skarbowej. Pierwszy Urząd wydawał się być zupełnie nieudolny w sprawie skontrolowania Marcina P. Podobno z powodu rozproszenia systemów, w których urzędy pracują.

– Był taki pomysł, który niestety nie wszedł w życie, żeby każdy podatnik miał swoje konto takie indywidualne, gdzie byśmy mieli cały obraz tego podatnika. Do tej pory to nie funkcjonuje i tak naprawdę w innych rejestrach i w innych systemach są spółki, w innych osoby fizyczne, w innych artykuł 20, w innych egzekucja, jeszcze w innych podatki majątkowe – tłumaczyła przed komisją Violetta Gorecka, była naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego w Gdańsku.

Gorecka przyznała, że w sprawie Amber Gold zostały popełnione błędy.

– Dlaczego nie zastosowano w stosunku do tego podatnika żadnych sankcji za niestawiennictwo w urzędzie? – pytała przewodnicząca komisji. 

 – Nie wiem, sankcje powinny być zastosowane. Jeżeli nie było, to to był błąd – odpowiedziała Violetta Gorecka.

Komisja śledcza do spraw wyjaśnienia afery Amber Gold do tej pory złożyła 15 zawiadomień do prokuratury. Teraz zdecydowała o kolejnych.

– Złożymy sześć dodatkowych zawiadomień do prokuratury, jeśli chodzi o wątek dotyczący braku działań ze strony policji, służb specjalnych wobec podmiotów z grupy Amber Gold i wobec państwa P. – powiedział pos. Jarosław Krajewski, wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold.

Należałoby zbadać pewien dziwny zbieg okoliczności, wręcz dziwny związek z zakresu nabywania nieruchomości.

– Z wiedzy, którą dzisiaj przekazał nam syndyk okazuje się, że na tym samym luksusowym osiedlu na terenie Gdańska mieszkania mieli czynni politycy Platformy Obywatelskiej ówcześni i na tym samym osiedlu mieszkania nabywał pan Marcin P., jak również spółka Amber Gold – wskazał  pos. Bartosz Kownacki, członek komisji śledczej ds. Amber Gold.

Marcin P. miał mieszkanie w tym samym apartamentowcu co prezydent Gdańska.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wasserman zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu wyśle wezwanie przed komisję Donaldowi Tuskowi. To będzie ostatni świadek, jakiego przesłucha komisja śledcza ds. afery Amber Gold.

TV Trwam News/RIRM

drukuj