fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] R. Winnicki: Będziemy chronić Marsz Niepodległości przed zakusami każdego rządu

Środowiska narodowe nie przywłaszczyły sobie marszu. One są organizatorami, ale też strażnikami jego oddolnego, społecznego, spontanicznego i narodowo-katolickiego charakteru. Tego będziemy bronić przed zakusami rządu, tego obecnego, poprzedniego i następnego – powiedział poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, odnosząc się do Marszu Niepodległości.

250 tys. osób pojawiło się 11 listopada w Warszawie na Marszu Niepodległości. To jak dotąd najwyższa frekwencja podczas tego corocznego wydarzenia.

– Myślę, że te obrazki będą niezapomniane. To, że kilkaset tysięcy Polaków odśpiewało razem hymn, przeszło z wspólnie z Ronda Dmowskiego na błonia Stadionu Narodowego, jest epokowe. Myślę, że będzie to wspominane – podkreślił Robert Winnicki.

Do końca nie wiadomo było, czy marsz się odbędzie. Zakazała go bowiem prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. To mogło zmotywować jeszcze więcej osób do tego, żeby się na nim pojawili – stwierdził poseł.

– Myślę, że pani prezydent Warszawy nie takiego efektu oczekiwała. W święto wolności chciała tę wolność Polakom ograniczyć. Nie chcę powiedzieć „dziękujemy”, bo to była skandaliczna decyzja, ale dzięki temu więcej Polaków zmobilizowało się, by bezpośrednio uczestniczyć w marszu – zaznaczył prezes Ruchu Narodowego.

Organizatorzy od początku nie mieli wątpliwości, że – mimo zakazów – Polacy nadal będą chcieli maszerować.

– Myśmy wiedzieli, że Marsz Niepodległości przejdzie. Właściwie każdy marsz między rokiem 2010 a rokiem 2015 to był marsz, który miał być zablokowany, miał nie przejść. Właściwie dopiero ostatnie trzy marsze organizowaliśmy ze spokojną głową. Wiedzieliśmy, że zapał Polaków może pokonać wszystko – powiedział.

Od kilku miesięcy do wspólnego marszu zachęcał prezydent Andrzej Duda i rząd PiS. Do ostatniej chwili nie wiadomo było jednak, jak rządowy marsz miałby wyglądać. Władze postanowiły, że przejdą tą samą trasą, jaką przemierzał Marsz Niepodległości.

– Rząd podejmował starania, żeby uczynić Marsz Niepodległości rządowym. Środowiska narodowe nie przywłaszczyły sobie marszu. One są organizatorami, ale też strażnikami jego oddolnego, społecznego, spontanicznego i narodowo-katolickiego charakteru. Tego będziemy bronić przed zakusami rządu, tego obecnego, poprzedniego i następnego – zaznaczył Robert Winnicki.

Ze strony rządu pojawiają się jednak głosy, że dobrze by było, gdyby marsz był w przyszłości „państwowy”.

– Przede wszystkim powiedziałbym, że to jest niewłaściwe z trzech punktów widzenia. Po pierwsze, z punktu widzenia katolickiej nauki społecznej – jesteśmy katolikami, a katolicka nauka społeczna to przede wszystkim zasada pomocniczości, czyli państwo wkracza tam, gdzie obywatele sobie z czymś nie radzą. Ten marsz odbył się dziewiąty raz, jest robiony oddolnie i się udaje. Dążenie do upaństwowienia wszystkiego to raczej domena socjalizmu. Po drugie, mówi o tym pan wicepremier Gliński, pan minister Dera z Kancelarii Prezydenta, ale za rok kończy się kadencja tego rządu. Rząd nie jest w stanie przejąć tego marszu, on może co najwyżej go zniszczyć. Trzeci powód jest taki: idzie kolumna rządowa, potem straż Marszu Niepodległości, a następnie cała „właściwa masa” uczestników. Nagle jakieś grupki ludzi odłączają się od kolumny rządowej, a zapytani o to, dlaczego to robią odpowiadają, że tam nie ma energii. To nie jest zarzut, ale właśnie na tym polega Marsz Niepodległości, że jest energetyczny, nie jest „marszem smutasów”. Dlatego na tym marszu dominuje młodzież – wskazał prezes Ruchu Narodowego.

RIRM

drukuj