[TYLKO U NAS] Prof. W. Wysocki o Powstaniu Warszawskim: Musieliśmy pokazać światu, że istniejemy, chcemy być wolni, suwerenni i chcemy odzyskać całe państwo

Do końca wierzyliśmy, że świat demokratyczny nie do końca jest sprzedajny, o Jałcie przywódcy Polski podziemnej jeszcze nie wiedzieli. To jest ta determinacja – musimy pokazać światu, że istniejemy, chcemy być wolni, suwerenni i chcemy odzyskać całe państwo – zaznaczył Wiesław Wysocki, profesor UKSW, podczas „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

W środę obchodziliśmy 74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego [czytaj więcej].  Prof. Wiesław Wysocki wskazał, że nieudane dla Polski doświadczenia współdziałania z Armią Czerwoną w ramach operacji „Burza” powodowały determinację wśród dowódców i przywódców Polskiego Państwa Podziemnego.

– Współdziałanie z Armią Czerwoną kończy się uwięzieniem, zesłaniem, albo likwidacją zwłaszcza dowódców. W międzyczasie powstaje PKWN i głosi, że jest rządem. Co więcej, wzywa Warszawian do walki (…). Sam awansujący siebie Generał Skokowski rozlepia plakaty wzywające do powstania. Zatem nastrój odwetu był naturalny po latach okupacji (…). Oto Warszawa – serce Polski. Świat nie może milczeć w sytuacji, kiedy Sowieci będą chcieli zlikwidować także państwowość polską. Do końca wierzyliśmy, że świat demokratyczny nie do końca jest sprzedajny, o Jałcie przywódcy Polski podziemnej jeszcze nie wiedzieli. To jest ta determinacja – musimy pokazać światu, że istniejemy, chcemy być wolni, suwerenni i chcemy odzyskać całe państwo – mówił historyk.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, iż w momencie innych powstań, które wybuchały m.in. w Paryżu i Pradze, sojusznicy zmieniali kierunek uderzenia i szli z pomocą. W naszym przypadku jest zupełnie inaczej – dodał.

– Jest mamienie powstańców, że pomogą, ale możemy mówić o nowej zmowie między Hitlerem a Stalinem. Stalin zatrzymuje swoje wojska na linii Wisły, po to żeby Hitler mógł rozprawić się z Polakami. Jest prawdą, że w sensie wojskowym Powstanie było wymierzone w III Rzeszę i Niemców, natomiast politycznie było walką o wolną Polskę z sowieckim zniewoleniem (…). Tuż przed samym Powstaniem Niemcy wykryli kilka magazynów broni, to bardzo osłabiło cały szereg oddziałów (…) i w gruncie rzeczy przystąpiliśmy do walki uzbrojeni w broń lekką – pistolety maszynowe, rzadziej karabiny (…). Przedłużające się walki z Niemcami uzbrojonymi w broń pancerną, artylerię i lotnictwo pozwalały rozstrzeliwać Powstanie – akcentował Wiesław Wysocki.

Niemcy nie ograniczają się jednak do walk z powstańcami, prowadzą akcje ludobójcza mieszkańców Warszawy, szczególnie Woli. Instytut Pamięci Narodowej prowadzi obecnie śledztwo w tej sprawie.

– Na niemieckie działania powinniśmy spojrzeć od 1 września 1939 r. jako na czyn ludobójczy popełniony czynem ciągłym do 1945 r. z elementami kulminacyjnymi: likwidacja w 39’ tych, którzy byli na listach proskrypcyjnych, potem obozy koncentracyjne, pacyfikacja wsi i miasteczek polskich, wreszcie Powstanie Warszawskie, likwidacja ludności, zwłaszcza Woli, i zrównanie dzielnicy z ziemią, tak jak później całej Warszawy na rozkaz Hitlera, co było zemstą za bunt (…). Mamy więcej przykładów, że ci, którzy dokonywali zbrodni byli honorowanymi, otaczanymi szacunkiem obywatelami Republiki Federalnej Niemiec, a także w państwie wschodnio-niemieckim żyli w miarę spokojnie – tłumaczył.

Profesor wskazał, iż na dobrą sprawę jako Polacy nie dokonaliśmy większego rozliczenia naszych strat osobowych poniesionych podczas II wojny światowej.

– 6 mln 200 tys. ofiar to absolutna fikcja, którą wymyślili komuniści. My do dziś w tym kłamstwie tkwimy. Nasze straty biologiczne z okresu II wojny światowej są rzędu 9-12 mln. To olbrzymia różnica. Tak samo straty materialne, przy czym jest to stosunek do jednego z okupantów. Musimy pamiętać o tym, że mieliśmy dwóch okupantów i z drugim także musimy się rozliczyć – powiedział gość TV Trwam.

Historyk podkreślił, iż dziś już nie tylko Warszawa, ale cała Polska wie, że Warszawianie walczyli nie o swoje, a o polskie sprawy.

RIRM

drukuj