fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. W. Wysocki: Podczas Bitwy Warszawskiej polski żołnierz, tak samo jak materialnie – był wyekwipowany duchowo

Poza materialnym wsparciem żołnierza potrzeba było też, aby on widział, że ma za sobą swoje siostry i swoich braci. Naczelny wódz uważał, że tak samo jak materialnie, tak i duchowo trzeba wyekwipować żołnierza – podkreślił prof. Wiesław Wysocki z UKSW, podczas czwartkowego „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

99 lat temu Polacy odparli napływ bolszewików na Europę. Bitwa Warszawska, określana „Cudem nad Wisłą”, uznawana jest za 18. przełomową bitwę w historii świata.

W dniu rocznicy zwycięstwa Polski prof. Jan Hartman z Uniwersytetu Jagiellońskiego napisał: „W sprawie wojny z bolszewicką Rosją w 1920 r. to tylko chciałem nieśmiało przypomnieć, że to Polacy napadli na Rosję, a nie odwrotnie. Mieliśmy niezbyt mądry obyczaj rajdów na wschód, a potem się oburzaliśmy, że zabory, że inwazje. Trza w domu siedzieć”. Do tych słów odniósł się prof. Wiesław Wysocki.

– Głupota dotyka także wyższych uczelni i ciał profesorskich. Stefan Żeromski napisał dzieło „Na probostwie w Wyszkowie”, gdzie są słowa, które powinny być elementarzem polskiego obywatela: „Kto na ziemię ojczystą, chociażby grzeszną i złą, wroga odwiecznego naprowadził, zdeptał ją, splądrował, spalił, złupił rękoma cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już nigdy domem, ni miejscem spoczynku”. To dotyczy nie tylko Marchlewskich, Bierutów i innych pochowanych na Powązkach, ale także tegoż profesora – powiedział gość TV Trwam.

Historyk tłumaczył powody wybuchu Bitwy Warszawskiej.

– Polski nie było na mapie. Polska przygotowywała się do tego, żeby manu militari rzeczywiście się pojawić. Niemcy przegrywały i opuszczały tereny Europy Wschodniej, jednocześnie zawierając sojusz z czerwoną Rosją i zrywając układ z aliantami. W związku z tym w próżnię wchodziły wojska bolszewickie. Byliśmy niejako w kleszczach. To przecież nie Wojsko Polskie zaczęło działania, tylko oddziały skupione w samoobronie Białorusi i Litwy. Potem przeniosły działania na walki z Wojskiem Polskim. To był ten proces, który zapoczątkował konflikt – wskazał profesor.

Leninowi wydawało się, że jak zrobi centrum komunizmu w Niemczech, to będzie miał Europę w swoim zasięgu. Ale na drodze stanęła Polska – podkreślił prof. Wiesław Wysocki.

– Wydawało się, że Polska nie będzie się liczyła w tych rozgrywkach: słaba, nieistniejąca przez 100 lat, w związku z tym nie jest to poważny przeciwnik. Okazało się jednak, że państwo, które dopiero się odrodziło, potrafiło zebrać tak wielkie siły, ponad milionową armię. Bolszewików udało się zatrzymać na linii Wisły – powiedział.

W całej Polsce był zanoszony w tym czasie szturm modlitewny do Nieba. Naczelny wódz Józef Piłsudski prosił ks. kard. Aleksandra Kakowskiego o przysłanie do wojska dodatkowych kapelanów wojskowych.

– Wiedział, że nie tylko to, co jest materialne w wojsku (wyposażenie żołnierza, wyszkolenie), ale także duch, którym żyje, wartości, które podziela – są bardzo ważne. Uważał, że tak samo jak materialnie, tak i duchowo trzeba wyekwipować żołnierza. Sam prosił Papieża o to, by kanonizował bł. Andrzeja Bobolę jako patrona Kresów Wschodnich (…). Także Papież zlecił modlitwy za Polskę, bo widział, że Polska walczy nie tylko o swój byt, ale także o Europę, o chrześcijańską Europę. W każdej parafii tworzyły się komitety wspierające żołnierza polskiego, ale jednocześnie różne zespoły modlitewne, procesje. Zarządzono specjalne Msze z odpowiednim śpiewem, wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Poza materialnym wsparciem żołnierza potrzeba było też, aby on widział, że ma za sobą swoje siostry i swoich braci – zaznaczył historyk.

27 lipca 1920 r., kiedy ofensywa bolszewicka zbliżała się do Warszawy, na Jasną Górę przybyli wszyscy polscy biskupi pod przewodnictwem kardynałów Aleksandra Kakowskiego i Edmunda Dalbora, prymasa Polski. Po 264 latach lwowskich ślubów króla Jana Kazimierza Episkopat Polski — w obecności piętnastu tysięcy pielgrzymów — zawierzył zagrożoną Ojczyznę Matce Bożej Częstochowskiej.

„Najświętsza Mario Panno, oto my, biskupi polscy, składając Ci w imieniu własnym i naszych diecezjan i w imieniu wszystkich wiernych synów Polski hołd i pokłon, obieramy Cię na nowo naszą Królową i Panią i pod Twoją przemożną uciekamy się obronę. Tutaj na Jasnej Górze, gdzie każdy kamień głosi cuda Twojej nad Narodem naszym opieki, wyciągamy ku Tobie, Matko litości, błagalne ręce, byś w ciężkiej kraju naszego potrzebie przyszła nam w pomoc. Odrzuć wroga od granic naszej ojczyzny; wróć krajowi naszemu upragniony pokój, ład i porządek; wypleń z serc naszych ziarno niezgody; oczyść dusze nasze z grzechów i wad naszych, abyśmy bezpieczni od nieprzyjaciół naszych, Tobie w czystości serca służyć i przez Ciebie Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa czcić i chwalić mogli. Królowo Korony Polskiej, Tobie się oddajemy, Tobie się poświęcamy — broń i strzeż nas jako własność swoją” – mówili wówczas duchowni przywódcy Polski.

Od dnia 7 sierpnia odbywała się na Jasnej Górze wielka nowenna błagalno-pokutna, w której uczestniczyło wielu wiernych. Tysiące ludzi leżało krzyżem na wielkim placu błagając Matkę Bożą o pomoc i ratunek. Po zwycięskiej bitwie pod Warszawą zarówno na Jasnej Górze, jak i we wszystkich kościołach, zanoszono dziękczynne modły za odniesiony triumf.

RIRM

drukuj