fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] Prof. W. Wysocki: Decyzję o wybuchu powstania pozostawiono Warszawie

Nasi dowódcy nie byli zgodni. Decyzję przekazano Warszawie. Nawet naczelny wódz generał Sosnowski był przekonany, że powstania nie powinno być, ale nie podjął żadnych kroków, żeby się temu przeciwstawić. Wiedział, że decyzja musi być podjęta na miejscu – powiedział o wątpliwościach Polaków co do wybuchu Powstania Warszawskiego w czwartkowych „Aktualnościach Dnia” na antenie Radia Maryja prof. Wiesław Wysocki, kierownik katedry Nauk Historycznych UKSW.

1 sierpnia, godzina 17.00 – moment przełomowy w historii Polski i Warszawy. To właśnie wtedy wybuchło Powstanie Warszawskie.

– Chcieliśmy pokazać wrogowi, że mamy własne żądania i oczekiwania bycia wolnymi. Dlatego do tego powstania doszło. To była decyzja narodu, który był zniewolony. Chcieliśmy o tę wolność walczyć – podkreślił prof. Wiesław Wysocki.

– Dowódca pułkownik – a później generał – Antoni Chruściel został poinformowany, że wojska sowieckie docierają przed Warszawę, że na terenie Radzymina rozgrywa się bitwa wojsk niemieckich i sowieckich. Wydawało się, że to była właściwa chwila, by powiedzieć, że jesteśmy gospodarzami na swoim terenie – zaznaczył.

– Czekaliśmy tego nowego okupanta, myśląc, że będzie poniekąd rzecznikiem naszych spraw. Okazało się, że niejednokrotnie był gorszy od okupanta niemieckiego – powiedział historyk.

Niemcy ogłosili 28 lipca, że w wyznaczone miejsca w stolicy mają stawić się mężczyźni w wieku 17-65 lat. Komenda Główna AK obawiała się, że to działanie doprowadzi do dekompozycji podziemia.

– Oczywiście oczekiwano tego. 100 tys. mężczyzn miało się stawić przy kopaniu rowów. Pojawiło się dosłownie kilkanaście czy kilkadziesiąt osób, w związku z czym spodziewano się jakichś represji – podkreślił prof. Wiesław Wysocki.

Nie wszyscy zgadzali się co do konieczności wywołania powstania. Decyzje pozostawiono jednak dowództwu warszawskiemu, które najlepiej potrafiło ocenić, czy jest ono konieczne.

– Nasi dowódcy nie byli zgodni. Decyzję przekazano Warszawie. Nawet naczelny wódz generał Sosnowski był przekonany, że powstania nie powinno być, ale nie podjął żadnych kroków, żeby się temu przeciwstawić. Wiedział, że decyzja musi być podjęta na miejscu – wyjaśnił historyk.

Cała rozmowa z prof. Wiesławem Wysockim w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj