fot. wikipedia

[TYLKO U NAS] M. Warchoł: SN swoją decyzją wszedł w buty ustawodawcy oraz w buty Trybunału Konstytucyjnego

W konstytucji czytamy również, że mamy trójpodział władzy, rozdział trzech władz. Tymczasem widzimy wyraźnie, że Sąd Najwyższy swoją decyzją wykreował w sposób bezprawny całkowicie nowe prawo, wchodząc w buty ustawodawcy, wchodząc również w buty Trybunału Konstytucyjnego – mówił w środowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Odniósł się w ten sposób do działań Sądu Najwyższego, które utrudniają przeprowadzenie reformy sądownictwa w Polsce.

Sąd Najwyższy wysłał do Trybunału Sprawiedliwości UE pięć pytań dotyczących m.in. zasady niezależności i niezawisłości sądów oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. W zeszłym tygodniu SN stwierdził również, ze zawiesza stosowanie przepisów trzech artykułów ustawy o SN dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65. rok życia. [więcej]

Nie ma obowiązku stosowania się do bezprawnych działań Sądu Najwyższego – podkreślił Marcin Warchoł.

– Nawet nie tyle nie ma obowiązku, co nie ma wręcz możliwości tego, aby którykolwiek z organów konstytucyjnych, czy to głowa państwa, którą jest prezydent, stosowała się do zachowania, które nosi znamiona zachowania bezprawnego. To, co Sąd Najwyższy w ubiegłym tygodniu uczynił, zarówno jeśli chodzi o pytanie prawne, jak i zawieszenie stosowania ustawy, jest działaniem, które nie ma zupełnie oparcia w obowiązującym prawie, jest przekroczeniem uprawnień – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Wiceminister sprawiedliwości zwrócił uwagę, że podejmowane przez SN zabiegi niosą za sobą ryzyko dużej szkody, np. zawieszenia stosowania dowolnej ustawy przez sądy powszechne, co mogłoby spowodować anarchię.

– To godzi o podstawę funkcjonowania państwa w sensie prawnym i w sensie aksjologicznym. Wyobraźmy sobie sytuację, w której dochodzi do sporu firmy energetycznej z prezesem Urzędu Regulacji Energetyki i następnie sprawa trafia do sądu powszechnego i sędzia sądu powszechnego zawiesza stosowanie prawa energetycznego, a do naszych domów przestaje płynąć prąd. Albo mamy firmę telekomunikacyjną, która w sporze z UOKiK odwołuje się do sądu. Sędzia zawiesza stosowanie prawa telekomunikacyjnego i przestajemy rozmawiać przez telefony. To jest anarchia – zaznaczył prawnik.

Pytanie wysłane do TS UE przez Sąd Najwyższy nie ma żadnego związku ze sprawą, która miała miejsce – wskazał wiceszef resortu.

– Sprawa przed Sądem Najwyższym, która stanęła, dotyczyła ludzi, którzy odwołali się od decyzji ZUS-u. Oni oczekiwali od SN, że on im pomoże, że rozwiąże ich sprawę, a tym czasem odwrócili się od tych ludzi sędziowie SN. Po pierwsze, nie rozstrzygnęli sprawy tych ludzi, po drugie, zadali pytanie Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej o coś, o co zupełnie nie chodziło tym ludziom, tylko o swój prywatny interes. I wreszcie po trzecie – oddalili w czasie rozstrzygnięcie tej sprawy. Nie wiemy, kiedy oni uzyskają satysfakcjonujące dla nich orzeczenie. To pokazuje jak w soczewce, że tutaj absolutnie nie chodzi SN o pomoc zwykłemu człowiekowi, o rozstrzyganie jego spraw, tylko chodzi o to, żeby załatwiać swoje prywatne interesy – ocenił Marcin Warchoł.

Gość „Aktualności dnia” przypomniał, że warunkiem sprawowania godności sędziowskiej jest niezależność i apolityczność, a w konstytucji RP widnieje zapis, iż każdy organ działa na podstawie i w granicach prawa.

– Warunkiem bycia sędzią jest bezstronność, jest niezależność od stron, jest niezależność i przede wszystkim apolityczność. Tymczasem widzimy tutaj, że jest grupka sędziów (bo to nie są jakieś liczne zastępy sędziów), która pohukuje w sposób naruszający zasady ludzkiej przyzwoitości, a po drugie nie liczy się z wartościami, o których sama tak głośno mówi. Konstytucja, na którą tak często ci sędziowie się powołują, wyraźnie wskazuje, że każdy organ działa na podstawie i w granicach prawa – art. 7 konstytucji. Nikt nie stoi ponad prawem. Ci sędziowie też nie stoją ponad prawem. Sąd Najwyższy też jest związany prawem – podkreślił wiceminister sprawiedliwości.

SN poprzez swoje działania przekroczył swoje uprawnienia, wchodząc w kompetencje zarezerwowane dla władzy ustawodawczej oraz Trybunału Konstytucyjnego – wyjaśnił prawnik.

– W konstytucji czytamy również, że mamy trójpodział władzy, rozdział trzech władz. Tymczasem widzimy wyraźnie, że Sąd Najwyższy swoją decyzją wykreował w sposób bezprawny całkowicie nowe prawo, wchodząc w buty ustawodawcy, wchodząc również w buty Trybunału Konstytucyjnego. Uważam, że zupełnie nie na miejscu są i urągają powadze sędziów SN tego typu wypowiedzi w tym kierunku do pana prezydenta [o postawieniu go przed Trybunałem Stanu – przyp. red.], naruszają powagę głowy państwa. Te wypowiedzi, niestety, padają z ust przedstawicieli organu władzy sądowniczej, którzy powinni być przykładem stosowania prawa, przykładem legalizmu, przykładem szacunku dla prawa – powiedział Marcin Warchoł.

Całość rozmowy z wiceministrem Marcinem Warchołem w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj]

 

RIRM

drukuj