fot. PAP/EPA

Trwają walki na Ukrainie

Mimo rosyjskich szykan   Tatarzy krymscy oddali hołd swoim rodakom, których 70 lat temu Stalin wysiedlił z tych terenów. W centrum Symferopola odbyła się manifestacja rocznicowa. Napięta jest sytuacja w Słowiańsku na wschodzie Ukrainy. Tam siły rządowe przygotowują się do odbicia miasta z rąk prorosyjskich separatystów.

Wokół Słowiańska w obwodzie donieckim znów słychać strzały ciężkiej artylerii. Ukraińcy wojskowi nie poddają się. Po raz kolejny przy wsparciu lotnictwa podjęli próbę odbicia miasta z rąk separatystów.

Natychmiastowego wstrzymania działań wojennych na południowym wschodzie kraju domaga się Moskwa. Według rosyjskiego MSZ powstało realne zagrożenie życia ludności cywilnej, a to wywołuje oburzenie.

Tymczasem separatyści cały czas są bardzo aktywni. Premier samozwańczej republiki Donieckiej zapowiada, że republika zwróci się do Moskwy o przyjęcie w skład Federacji Rosyjskiej.

W cieniu  walk na wschodzie Ukrainy toczy się także coraz bardziej intensywna kampania wyborcza. 25 maja odbędą się wybory prezydenckie. Faworytem jest Petro Poroszenko – miliarder, były minister spraw zagranicznych i były szef Rady Bezpieczeństwa. Według niektórych sondaży, może je wygrać już w I turze.

Utrzymania półwyspu w granicach Ukrainy żądają Krymscy Tatarzy.  Mimo zakazu demonstracji wydanego przez Rosjan po aneksji Krymu 20 tysięcy osób wzięło udział w Symferopolu w obchodach 70. rocznicy stalinowskich deportacji Tatarów z Krymu.

Chodzi o uczczenie pamięci ponad 230 000 Tatarów deportowanych na rozkaz Stalina w 1944 roku pod zarzutem współpracy z niemieckim  okupantem. Z okazji 70. rocznicy deportacji, amerykański sekretarz stanu John Kerry potępił w piątek łamanie praw człowieka, jakim była ta decyzja przywódcy ZSRR.

 

 

TV Trwam News

drukuj